LISTA OSÓB, KTÓRE ZMARŁY W WARUNKACH WSKAZUJĄCYCH NA ZABÓJSTWO (CZY SAMOBÓJSTWO) ORAZ NA HIPOTETYCZNY UPRZEDNI ZAMIAR KOŚCIOŁA/WATYKANU DOTYCZĄCY ŚMIERCI, A NAWET JEJ DATY - OD POCZĄTKU AFERY "POSZLAKOWEJ" ("VATILEAKS II")

(?) - niezbyt zweryfikowana hipoteza, po prostu sprawa pasuje do zabójstwa w stylu tej grupy; pozostałe, nieoznaczone tym, są to moim zdaniem raczej bardzo wyraźnie ofiary Watykanu
* - śmierć tragiczna (ewidentnie nienaturalna, jako morderstwo jest to więc coś wyjątkowo zuchwałego).   KLAWISZE CTRL-MINUS I CTRL-PLUS POZWALAJĄ ZMIENIAĆ ROZMIAR TEKSTU – SPRÓBUJ, TO WYGODNE

Chronologicznie (cyfry rzymskie podają, gdzie szukać dokładniejszych informacji wraz z bardzo mocnymi poszlakami):


I. WCZESNE, WZMIANKOWANE TYLKO TU

1. Søren KIERKEGAARD (11.11.1842) - filozof duński (imię kojarzące się z herbem Warszawy - syrenką, zaś przy okazji stolicy Polski na myśl przychodzi też stolica Danii, czyli Kopenhaga – "coś dla Polaków! z tą Kopenhagą i kopenhaskimi sprawami to się szykują niezłe przekręty..."). W ważnych wtedy z politycznego punktu widzenia kwestiach religii wykazywał poparcie dla chrześcijaństwa, ale wrogość wobec zinstytucjonalizowanej religii. Dlatego też jego filozofia zaistniała w następstwie decyzji króla poprzedzonej życzeniem i błogosławieństwem papieża, o czym wprawdzie nie znajdzie się wzmianki w żadnej książce, ale na tle całokształtu dokonań grupy i wylansowanych najwyraźniej osób nie powinno to budzić wątpliwości. Jego nazwisko (gdyż wystąpił tu nieznany jeszcze wtedy powszechnie, a i do dziś bardzo mało znany, mem doboru po nazwisku) oznacza "gardzący czarownikami" (Kierke to taka czarownica - postać z mitologii), być może to taka ironia w kwestii jego podejścia do duńskiego Kościoła protestanckiego. Gdy umierał podobno proponowano mu przyjęcie komunii, ale odmówił takimi oto słowami: "Tak, ale nie od pastora. Pastorzy są urzędnikami, a urzędy nie są powiązane z chrześcijaństwem" (prywatne zapisy pastora Bosena, który go wtedy codziennie odwiedzał i może to on podał mu truciznę, patrz https://histmag.org/im-mniej-strachu-tym-wiecej-ducha-160-rocznica-smierci-sorena-kierkegaarda-12200). Zmarł w wieku 42 lat (po angielsku te cyfry czyta się "for", "tu" - skojarzenia: fortuna, powodzenia...) 11. listopada, czyli w święto przyszłego odzyskania niepodległości przez Polskę. Potwierdza to tylko, już i tak zupełnie na innych jeszcze podstawowach wywiedzioną przeze mnie, teorię, że papiestwo miało plan odzyskania niepodległości przez Polskę już wtedy, gdy ona upadała (a także popierało poniekąd dążenia krajów zaborczych), a także plan co do polskiego papieża - patrz, wraz oczywiście z dowodami, opis tutaj: www.bandycituska.com/dowody-wtc.html#info. Nietzsche później, który podobno nawet przeczytał coś niecoś Kierkegaarda, często w swych książkach powtarzał o "czarodziejce Kierke" (która przyjaciół Odyseusza zamieniła w wieprze; czy to aby nie o tej kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej? i czyimś tam wizerunku?... brawo! trafiony - zatopiony! no, ale przyznajmy, że to nie takie ważne, jedynie jest to kwestia wizerunku i odbioru społecznego...) - prawdopodobnie podpowiadał mu to przekaz podprogowy w związku z dosyć świeżym wtedy morderstwem tej grupy. Podobnie też u Nietzsche pada nieraz temat "podawania trucizny", "wypijania jej" przez Sokratesa (a jeszcze częściej - u spikerów). Kierkegaard może po to był wylansowany, by tym łatwiej było jakoś zaklasyfikować Nietzschego w filozofii, bo coś takiego, jak jego książki, w ogóle trudno ująć w jakieś ramy systematycznej, normalnej filozofii (najprędzej etyka, ale to się czyta trochę też jak felietony w gazecie, a nie jak trudne wykłady), toteż ukuto koncepcję "egzystencjalizmu" - filozofia jako swego rodzaju wyraz osobistego podejścia autora, wyrażenia jakiegoś dopuszczalnego światopoglądu (bez przesadnych tendencji do konkretnego dowodowego obalenia czego innego). XIX-wieczne początki egzystencjalizmu wiąże się właśnie z - zupełnie zresztą różnymi, aczkolwiek obaj autorzy pisali o religii - filozofiami Kierkegaarda i Nietzschego. Przy czym Kierkegaard to postać bardziej polecana Polakom, jako znanym z większej wiary - może nie tak od razu ateizm, zresztą nieprzesadnie eksponowany, tylko po drodze przez niechęć do Kościoła; jak gdyby ktoś tu w tle, w ramach tych "Papieskich Dzieł Misyjnych" (tabliczka tuż przy Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji na Wyszyńskiego!), chciał coś takiego zasugerować, załamując może nieco ręce nad tą Polską (choć przecież Niemcy czy raczej kraje niemieckie też wtedy, jak i wszędzie, były jeszcze wciąż bardzo religijne, gorzej chyba przede wszystkim było we Francji; można wprawdzie poczytać o szerzącym się panteizmie itp. już w XIX w., pewnie w Polsce wcale nie, ale gdzie indziej być może).

2. Fryderyk CHOPIN (1849), kompozytor (wylansowany w grupie watykańskiej) - przeżył 14475 dni (patrz w Google hasło date difference calculator, są kalkulatory, natomiast co do dat narodzin i śmierci to też je łatwo znaleźć), czyli 16 dni i 475 miesięcy (16-475). Z jednej więc strony 14-475, z drugiej: 16-475. Oficjalna przyczyna śmierci to bodajże jakaś epidemia, tymczasem ja tutaj widzę typowy watykański mem przesuwania pozycji daty/czasu o 2.

3. Jacob Burckhardt (8.8.1897), kolega Nietzschego (korespondował z nim), zmarł w Bazylei tego samego dnia, którego Nietzschego zabrano do Weimeru, czyli jego ostatniej siedziby i miejsca śmierci kilka lat później. Informację tę zaczerpnąłem z http://www.dartmouth.edu/~fnchron/1890s.html. Na udział grupy watykańskiej wskazuje dodatkowo to, że 8.8 (ósmy sierpnia) to podwojona data śmierci mej babci - 4.4 (mam podejrzenie, że została zabita zatrutym lekiem lub pawulonem w prywatnym szpitalu i zakładzie opiekuńczo-leczniczym "Help Med", www.helpmed.pl), która widocznie w takim razie NA PEWNO już wtedy była zaplanowana (jeszcze zanim ta babcia się urodziła!), co zresztą i tak już skądinąd wiadomo (patrz tekst o trwaniu obecnej afery podsłuchowej przeciwko Piotrowi Niżyńskiemu już od lat 70-tych XIX w.), a ponadto - jako logicznie wcześniejsza od niej (co zresztą, znowu, i tak już wiadomo skądinąd) - musiały w takim razie być też zaplanowane daty narodzin i śmierci mej matki (2.01.1955 i 6.04.2021; tak tak, ja to piszę, proszę Państwa, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15.08.2018 r. krótko po północy: tak się jakoś składa, w czym zapewne też udział mają spikerzy TV; też sobie znaleźli trafną datę do snucia tematu głośno i podsuwania tych sugestii). Tak dla dopełnienia tej historii - bo mamy już 8.8 i 4.4 - dnia 8.4 (ósmego kwietnia) zmarł w szpitalu Wacław Niżyński (rok 1950, czyli +50 względem roku śmierci Nietzschego, którym był rok 1900; równie okrągły...). Co do Burckhardta to znając życie i tę grupę przestępczą - prawdopodobnie został zatruty przez kogoś, kto się nim opiekował. Nie ma dowodów na to, by umierał akurat w szpitalu. W sprawie śmierci tego człowieka można dostrzec jakieś związki z postacią papieża Leona XIII (który już wcześniej okazał dialog chyba właśnie z filozofią Nietzschego wydając encyklikę o wolnej woli, wolności prasy, słowa itd., w której jednak nie rozwiązał problemów, jakie przed sprawą wolnej woli stawia filozofia [powiedzmy, że w każdej ze swych książek Nietzsche przypominał w krótkim zawsze tylko fragmencie, że w filozofii jest to koncepcja fałszywa i zbędna], a jedynie je odnotował oraz wydał wytyczne moralne). Mianowicie w tym samym roku 1897 Leon XIII wydał swą nową encyklikę "Militantis Ecclesiae" (po polsku: "Wojujący Kościół", właśc. to w dopełniaczu - zwyczajowo tytuł są to pierwsze słowa tekstu). Treść była o pewnym świętym Piotrze, który w nazwisku miał litery NIZY (św. Piotr Kanizy; ja mam drugie imię na K., więc wszystko pasuje: Piotr K. NIZY...). Inne mające oryginalny wydźwięk encykliki tego papieża to np. "O studium Pisma świętego" (Providentissimus Deus, 1893), po czym zaraz jako kolejna w następnym roku "O położeniu Kościoła w Polsce" (Caritatis, 1894). Szkoda, że nie w ogóle prosto z mostu: "O położeniu Boga w niebie". Kolejna bardzo wymowna encyklika: "O pojedynkach w państwach niemieckich". Pasuje to do kwestii jednej z pierwszych (drugiej chyba) książki Nietzschego: "Niewczesne rozważania", w której (jak pokazuję tutaj w tekście na różowo) sam chyba wysłannik papieża się "anonimowo" (tzn. niby to w swoim imieniu, ale jednak będąc upatrzonym po nazwisku człowiekiem) wypowiedział recenzując nowego filozofa i wróżąc mu wielką przyszłość, "pewnego rodzaju przesilenie i najwyższe rozstrzygnięcie problematu ateizmu", którego "typ najistynktowniejszy i najbezwzględniejszy odgadł w Nietzschem". Te "Niewczesne rozważania" to były bowiem swego rodzaju pojedynki nawet z konkretnymi osobami (Strauss, Schopenhauer).

4. Friedrich NIETZSCHE (25.08.1900), zmarł moim zdaniem prawie na pewno otruty przez siostrę skontaktowaną jakoś pośrednio z duchowieństwem. Nastąpiło to dokładnie miesiąc przed moimi przyszłymi narodzinami (wyznaczonymi już wtedy przez datę urodzin przyszłego prezydenta Włoch o nazwisku PERTI NI). Dostępność tej informacji, w którą najpewniej nie trafiono przypadkowo, tylko którą po prostu podano siostrze w ramach zadania do wypełnienia, wskazuje na udział grupy watykańskiej. Szerszy komentarz na temat jej związków z kwestią filozofii Nietzschego można znaleźć na forum dyskusyjnym bloga. Wyjaśniam tam też (chodzi mi tu o tekst w kolorze różowym), dlaczego rok 1900 był dodatkowo akurat tak trafny, abstrahując już nawet od tego, że okrągły. Liczenie setkami w przypadku Nietzschego miało jeszcze swoje specjalne dodatkowe znaczenie, bo to do niego pasowało - podaję tam przykłady.

5. Józef PIłSudski (5.12.1867-12.5.1935), naczelnik II Rzeczypospolitej i pierwszy przywódca. Zmarł w 9-tą rocznicę swego zamachu majowego, dokonanego w celu usunięcia Konstytucji, a zarazem w dniu, który jest taki jak dzień jego narodzin z tą tylko różnicą, że zapisy w polach daty "dzień" i "miesiąc" są tu zamienione miejscami (12.05 zamiast 5.12). Kojarzy się to z kwestią mej daty urodzenia jako przerobionej daty urodzenia Pertiniego (25.09.1896 jego, 25.09.1986 moja). Nazwisko Piłsudski zapewne wytypowano do roli przywódczej ze względu na brzmienie podobne do PIUS-UDSKI, a nawet praktycznie identyczne (za Piusa X wybuchła I wojna światowa, zaraz po tym on zmarł; mógł więc być zamieszany w atak na arcyksięcia Ferdynanda, w który podobno zamieszany był nawet rząd serbski). Ponadto imię jest z nim do pary i zapewnia inicjały JP takie, jak i u Józefa Poniatowskiego, czyli księcia z czasów schyłku I Rzeczpospolitej. Koniec w ten sposób podaje sobie rękę z nowym początkiem. Co wskazuje na zabójstwo przez tę grupę, a nie kogo innego? 1. Specyficzna steganografia, czyli upychanie wszędzie, gdzie się da, ukrytej prawdy (takie jakieś dziwne pozostawianie poszlak, że to zabójstwo! po co to jakiemukolwiek normalnemu zabójcy by potrzebne było?... raczej tylko ta grupa tak zabija). 2. Wątek papieski związanego z tym nazwiskiem i ogólnie z dziwną historią wojny i odzyskania niepodległości (zaczęło się od "zabicia jakiegoś katolika" - pasuje to też na symbol Polski; drugi taki incydent to np. "wojna z terrorem" Busha, zapoczątkowana papieskim chyba atakiem na WTC, tzn. w Watykanie zaplanowanym, a rozwinięta w konflikt niby to kluczowy dla całego świata, w którym każdy musi się opowiedzieć; ten "terror", o ile byłby symbolem lęku przed piekłem, też bardzo pasuje na obiekt zainteresowań Stolicy Apostolskiej... te hiperprzesadne reakcje na pojedynczą zbrodnię, powodujące rozsadzenie całego dotychczasowego ładu, wydają się wręcz sprzeczne z rozsądkiem, choć w przypadku "wojny z terrorem" nie posunięto się aż tak daleko i zatrzymano przede wszystkim na spektaklu medialnym). 3. Zabito najwyraźniej Paderewskiego, a zatem byłby to jeszcze jeden ojciec niepodległej Polski do kompletu. Zmarł w szpitalu.

6. (?) siostra Faustyna KOWALSKA (1938), zmarła chyba w szpitalu - typowe, bo głównym wtedy ośrodkiem wpływów watykańskich było prawo, władcy i, no właśnie, służba zdrowia. Postać specjalnie dobrana do specjalnej misji - z jednej strony "zwykła Kowalska" (co kojarzy się z zakonem, czyli bezpośrednią podległością papieżowi, w sposób jeszcze dodatkowy, bo istnieje też zakon szarytek), a z drugiej ustawiono jej rodzicom datę urodzin córki, tj. może proszono, by wtedy urodzili (data zgonu Nietzschego + równo 5 lat); podobny przypadek parę lat wcześniej to Pertini ur. w 1897 r. (moja data urodzin, czyli taka równo miesiąc po zgonie Nietzschego; jest to data rozbioru pruskiego, a z drugiej strony ja Piotr Niżyński, tak jak i Pertini - PERTI-NI - mam przecież bardzo trafne personalia, wiążące się z osobą Nietzschego; "Niczyński") - oraz potem też zrobiono z niej zakonnicę, mistyczkę od pisania dzienniczka, a nawet przez pewien czas stygmatyczkę, choć bardzo mało się obnosiła z tym zapewne fenolowym oszustwem. Na końcu zaś ją zabito i przypieczętowano to akcją Niemców przeciwko "nauce polskiej" (równo 1 rok i 1 miesiąc później - typowa metoda transformacji daty w tej grupie, patrz tutaj: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=9&t=3205). Miała 33 lata, jak Chrystus na krzyżu - bardzo mało prawdopodobne jest trafienie przez sławną wśród katolików mistyczkę w coś takiego, było wiele innych lat śmierci, mało prawdopodobne jest trafienie w akurat ten wiek. Dobór po nazwisku zaś jest ewidentny: "zwykła Kowalska", "patrzcie patrzcie, kobiety, może też tak skończycie, może Bóg was będzie do szczególnego zadania wykorzystywał; trzeba tylko bardzo wierzyć i dużo się modlić". Później też mego dziadka zabito w 65-tą rocznicę tej wspomnianej tu (oraz na forum) akcji Niemców nazistowskich (drugiego też zabito w jakąś 65-tą rocznicę; to są wszystko fakty pewne, trywialne do udowodnienia, oprócz skrajnego nieprawdopodobieństwa w datach i ściśle liczonych długościach życia oraz powtarzania się tych samych metod, tej samej mentalności tej grupy przestępczej przy okazji zabójstwa, w przededniach ich śmierci jak to zwykle z moją rodziną bywa asystowała też prasa, okazując, że wie, co się szykuje - można na ten temat poczytać na forum.nielegalnie.pl). Zamordowanie jej wiązało się też z kolejnymi śladami interesowania się papieża przyszłą nauką "informatyką" (której ślad do dziś tkwi w tzw. języku SQL, w bardzo ważnej kwestii z dziedziny baz danych; chodzi tu o logikę trójwartościową, która zresztą łatwo kojarzy się z bronieniem wolnej woli... trzeba reklamować ten temat, a zatajać temat nieba...) - wspominam o tym np. na forum we wpisie o XIX-wiecznych korzeniach afery (patrz odnośnik na blogu www.bandycituska.com pod nagłówkiem opisowym) oraz także, omawiając tę postać, na liście charakterystycznych postaci wylansowanych w grupie watykańskiej. Poprawiam się: nikogo się nie prosi, by rodził odpowiedniego dnia. Rodzina pamiętałaby to jeszcze 5 pokoleń do przodu albo chociaż byłoby takie ryzyko. Natomiast już wtedy była, jak się zdaje, jak wynika z informacji wyjątkowo czytelnie podawanych (oraz w aluzjach) przez samego Nietzschego, była już korupcja w biurach obrotu nieruchomościami oraz hotelach.

7. (?) Roman DMOWSKI (2.01.1939), polityk polski. Prawdopodobnie go otruto; samobójstwa to wielka rzadkość i nie byłoby też powodu się z tym tak ukrywać. Na dzień przed ostatnim dniem roku przyjął ostatnie namaszczenie, po czym zmarł dzień po innej tuż obok położonej granicznej dacie: 1. stycznia, czyli zmarł 2. stycznia w rocznicę przyszłych urodzin mej matki (jak pokazuję tutaj: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=6907 - jej daty narodzin i śmierci, która dziś wciąż należy wprawdzie do przyszłości, planowano w papiestwie najprawdopodobniej już w latach 70-tych XIX w., inne wersje są skrajnie mało prawdopodobne). Zważywszy na to, że wtedy ogólnie realizowano plan mordowania polskich elit, które już najprawdopodobniej władzy nie odzyskają (są nieprzydatne, mogą co najwyżej zaszkodzić jako świadkowie, a nic więcej zapewne nie osiągną) - podobny schemat postępowania, w rożnych zresztą dziedzinach, można tu na liście znaleźć często - to uważam za wysoce prawdopodobne, że to nie przypadek i że zamordowała go właśnie ta sama "grupa watykańska". Po prostu pewnie otruł go ten przyjaciel Niklewicz, do którego przyjechał na działkę i wkrótce tam zmarł (miałem zresztą kiedyś we wczesnym dzieciństwie kolegę Konrada Miklewicza, skojarzono mi go ze "zdrajcą", nie pamiętam już wcale tej historii, dlaczego... potem też podrzucano mi do klas różne osoby z dobrze dobranymi nazwiskami, więc to pewnie nie przypadek). Kto to zlecił Niklewiczowi, oczywiście to pytanie bardzo przedwczesne i nikt na nie nie odpowiada, lecz można ocenić, że najpewniej po prostu prezydent Ignacy Mościcki. Ten sam, który był też świetnie uświadomiony co do planów przyszłego ustawiania dat narodzin mnie i moich przodków i tego, że wiązało się to z ginięciem dzięci poczętych, po prostu ich śmiercią, co jest swego rodzaju "podprogową aborcją". On w to chyba był zamieszany, znał temat mej rodziny, bo robił różne rzeczy w rocznicę mych przyszłych urodzin, które są bardzo znamienne - więcej informacji jest na stronie http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9146#p9146. Następnie ów prezydent Mościcki sam zmarł w Szwajcarii równo 9 miesięcy (jak o jakiejś ciąży!) po 2. stycznia, czyli rocznicy zgonu Dmowskiego i rocznicy przyszłych narodzin mej mamy. Można tu na koniec dodać, że to chyba na cześć tego człowieka (żył 27386 dni) oraz także mojej daty urodzenia (w roku jest 86; ta data to w takim układzie 25986, może nawet mi taką długość życia, z końcem na rok 2057, planują, jako swego rodzaju Tymińskiemu-Dmowskiemu, czyli mniej ważnej postaci, drugoplanowej-przegranej w polityce) Intel swoje najważniejsze procesory, bo przeznaczone dla komputerów osobistych (IBM PC), nazywał liczbami 3-cyfrowymi (a oficjalnie wręcz 5-cyfrowymi, jak ta długość życia) z końcówką 86. I tak np. procesor "rewolucyjny": pierwszy 32-bitowy ma numer 386 (pełna nazwa: 80386), czyli taki, jak końcówka długości życia Dmowskiego (która to długość życia wynosi 27386 dni). Zresztą o tym, że Intel realizuje program grupy watykańskiej, mowa z przykładami (aż po specyficzne nazewnictwo ich włamaniowych-falowo sterowanych, jak podejrzewam, procesorów) na blogu pod wpisem o procesorach. Zauważmy, to już przesądza o zabójstwie, ponieważ mamy tu na pewno obmyślony temat (bardzo nieprawdopodobne, że to sprawka przypadku!): końcówka 86 z jednej strony, a śmierć w datę urodzin mej mamy (też jest na nią chyba jakiś wyrok, tj. odnośnie dnia 6. kwietnia) - z drugiej (przy czym moja mama to może być też "Polska", wówczas jest to ironiczne i aluzyjne, bo w 1939 Polskę najechały Niemcy; czyli jest to raczej śmierć w datę śmierci... albo w rocznicę tej osoby, co właściwie powinna paść ofiarą morderstwa i prawdopodobnie tak będzie, ale "nie zapeszajmy").

8. (?) Wilhelm II (4.06.1941), [były] cesarz niemiecki, a także jego syn Wilhelm. Wilhelm II zmarł dnia, który jest rocznicą daty planowanego zamordowania mej matki z odwróconymi polami daty (zamiast 6.04, czyli 6-ty kwietnia, jest 4.06, czyli 4-ty czerwca); pamiętajmy, że taka zamiana daty występuje też w mojej (Piotra Niżyńskiego) dacie urodzenia względem daty urodzenia prezydenta Włoch PERTI-NI (jego: 25.09.1896, moja: 25.09.1986). Ponadto jego długość życia to 988 miesięcy i 8 dni (tyle dni upłynęło od narodzin do śmierci), czyli mamy tu cyfry 988 8 - 666 na końcu przesunięte o 2. Metoda transformacji daty poprzez zwiększanie/zmniejszanie jakiegoś pola o 2 jest doskonale znana (i szeroko stosowana) w tej grupie, patrz tutejszy odnośnik. Wiadomo też, że niemieccy żołnierze mieli wartę przed jego domem. Prawdopodobna metoda zabójstwa to albo zastrzyk z trującej substancji, albo pompowanie podtrutej wody z sąsiedztwa. Nie jest oczywiście zupełnie pewne, czy to Watykan zlecił, czy tylko ktoś się podszywał, ale patrząc na stałą linię polityczną tej grupy, która morduje swych dawnych sojuszników (wtajemniczonych w przestępstwa), gdy przestają być potrzebni i widać, że już nic więcej nie osiągną, a co najwyżej mogą zaszkodzić jako świadkowie, wydaje się bardzo prawdopodobny udział papieża - tym bardziej, że nie było powodu, by zwierzał się on Niemcom z planów aż co do daty zamordowania matki Piotra Niżyńskiego, bo to bardzo odległa przyszłość. Czyli sami najprawdopodobniej nie mogli tego wymyślić. Na płaszczyźnie aluzyjnej to morderstwo mogło być przyznaniem się Watykanu do sprowokowania socjaldemokratycznej rewolucji w Niemczech w 1918 r. (usuwającej politycznie cesarza i ustanawiającej republikę), która wśród innych rzeczy pomogła zapewnić Polsce niepodległość. Co do syna Wilhelma II, czyli Wilhelma Hohenzollern (1882-1951), zmarł on dnia 20.07 1951 r., niemal równo 10 lat po ojcu, w uwięzieniu. Data ta wiąże się z kolei z moim ojcem (tamta natomiast, jak pamiętamy, tj. data zgonu Wilhelma II, z moją matką). Mianowicie przy okazji tematu mego ojca pada często liczba 56 w artykułach prasowych, chyba z 5 razy w jednym wydaniu dotyczącym na płaszczyźnie aluzyjnej zabicia mej chyba babci. Można o tym poczytać w piśmie procesowym, które złożyłem na temat zabijania mej rodziny (więcej informacji jest tutaj: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=7631&p=9233#p9233). Otóż daty życia kojarzące się z przedziałem dat to z kolei przypadłość mej cioci (20.02 2012 - jak przedział lat 2002-2012, wtedy zmarła, a tymczasem w 2002 r. wybuchła afera w łódzkim pogotowiu, a ją zabito w łódzkim szpitalu). Widać mój temat rodzinny, ponieważ 1951 + 56 = 2007. W tle jest długość życia związana z liczbą 56. U mojego ojca miałoby to zapewne być z odwróconymi polami, jak u Wilhelma II, czyli żyłby 65 lat i zmarłby w roku 2021 lub 2022 (grudzień 1956 + 65) - na podobnej zasadzie moi obaj dziadkowie zmarli w 65-tą rocznicę czegoś. Być może np. końcówka grudnia 2021 r. (wtedy trafiałoby to też w datę urodzenia Tomeczka Niżyńskiego - dzień po urodzinach ojca; no, ale ponieważ to piszę, a ojciec to może przeczyta, to może mu się trochę sprawa opóźni).

9. Ignacy Jan PADERewski (1860-29.06.1941), premier i minister spraw zagranicznych z czasów II RP, znany niepodległościowiec. Zmarł w imieniny Piotra i Pawła, kojarzące się ze św. Piotrem Apostołem, lansowanym na pierwowzór późniejszych papieży i instytucji papiestwa w ogóle. Nazwisko "Paderewski" kojarzy się z łac. pater = ojciec, a zatem z jakimś "ojcem", znowu więc temat Ojca Świętego pasuje na taki, który mógłby tu być w tle (nawet potencjalnie jako kluczowy) w związku z losem tej postaci. Zmarł w szpitalu.

10. Wacław NIŻYŃSKI (1889-8.4.1950), słynny (za sprawą papieża - upatrzony już od urodzenia) tancerz, więziony w szpitalu psychiatrycznym, szkalowany przez lekarzy, że jest wariatem, być może poddawany przynajmniej czasami wpływom przekazu podprogowego, na koniec - zamordowany. Wytypowany po nazwisku. Urodził się w roku, w którym Nietzsche poszedł do szpitala. Tak, jak on, niezbyt był Polakiem (u Nietzschego to w ogóle była tylko taka opowiastka nawiązująca aluzyjnie do tego, co słyszał o tym, dlaczego uznano jego nazwisko za ważne i dlaczego ma napisać akurat "Narodziny tragedii"... m. in. była w tym kwestia Polski, patrz też lista doborów po nazwisku, tekst "dowody WTC" [fragment o najstarszych planach, sięgających końca XVIII w., co do polskiego papieża i o genezie filozoficznych zainteresowań pisarskich Nietzschego] oraz tekst o XIX-wiecznych początkach obecnej afery), tzn. w jego przypadku rodzice byli niby polscy, ale urodził się on w Kijowie, w dodatku na tyle słabo z Polską związany, że podobno średnio mówił po polsku. Nazwisko - z brzmienia kojarzy się z "Niczyński" (zaś Nietzsche, jakby ktoś nie wiedział, czyta się "nicze"; "filozofia niczego"). Zmarł najwyraźniej w specjalnie ustawionej dacie, co wyjaśniam tutaj na liście na początku, w punkcie o Jacobie Burckhardzie. Wcześniej gnębiony tym, że robiono z niego wariata, co również przybliża go do wspomnianego filozofa, tyle że ten to już naprawdę nie wiem, co był komu winny. Chodziło tu już chyba tylko o, metaforycznie mówiąc, "teatr Ateneum", który w Polsce powstał 10 lat po odzyskaniu niepodległości, czyli popisywanie się ateizmem i zarazem wzajemne zbieranie na siebie haków przez papiestwo i władze Polski (czemu akurat Polski?... co to pomaga, taki punkt na globusie, odnośnie reszty świata?...). Ponadto Nietzsche np. w Tako rzecze Zaratustra napisał "Uwierzyłbym tylko w Boga, który by tańczyć potrafił" - prawie na pewno podpowiedziano mu to przekazem podprogowym, wyjaśniam to na odpowiednich podstronach, generalnie temat "Papa Dance" (nie chodzi mi tu o ten zespół, bo jego nazwa jest jedynie następstwem kilku różnych przekrętów z przełomu XIX i XX w. - i nie tylko sprawy tego 1 tancerza - a nie żadnym problemem samym w sobie) jest to, związany z ateizmem oraz spiskowaniem co do morderstw, temat z księgi przekrętów grupy watykańskiej, o których można poczytać tutaj: www.bandycituska.com/ponazwisku.html?wnizynski. Co ciekawe, jak można poczytać na Wikipedii, doskonale wiadomo, że o Wacławie Niżyńskim słyszał papież, cesarz i inne ważne postaci. Dodajmy, że w rocznicę jego śmierci i w roku mych planowanych urodzin (1986) Kazimierz Sabbat (cóż za jakiś zlot czarownic) przekształcił urząd premiera na uchodźstwie w urząd prezydenta na uchodźstwie, czyli wprowadził "rządy silnej ręki" (być może podziękowaniem za ten czytelny znak pamięci - w czasach, gdy już na pewno nic nie mogło pomóc rządowi na uchodźstwie w przejęciu władzy - było zamordowanie także i Kaczorowskiego w Smoleńsku). Nadmieniam, że do szpitala psychiatrycznego trafiłem w rocznicę zgonu ww. Kazimierza Sabbata (19.7.1989; ja: 19.7.2012) - "upadek koncepcji, że to o sprawy polityczne chodziło". Planowano mi to może już od lat 90-tych albo w każdym razie teorie Sabbata znalazły sobie jakieś poparcie w SN albo raczej tak planowano i chciano pozostawić jakąś nadzieję, patrz tamtejsze orzecznictwo dające ewentualnie jakieś nadzieje w sprawie mej matki i planów zabicia jej w szpitalu; wprawdzie podobno Sabbat zmarł przypadkowo, wskutek zasłabnięcia, ale kto wie, czy było to zasłabnięcie przypadkowe - potrafili mi robić coś takiego, jak różne efekty zadyszki czy nawet prawie że zasłabnięcia, odrętwienia kończyn podobnego zapewne do jakiejś delikatnej epilepsji - zadyszki to nawet w warunkach pełnej sali wykładowej (bo np. zwracali się do mnie po imieniu i tekstami, które tylko ja znałem, trzeba by sprawdzić, co oni tam podszeptywali...) - aczkolwiek epizod ten trwał tylko pół roku. W efekcie przeniesienia się na stanowisko prezydenta w rocznicę śmierci Niżyńskiego K. Sabbat był premierem 3x33 dni (tj. 3533; pasuje to też do jakiejś masakry Żydów z czasów II wojny światowej w moje urodziny, 575 Żydów podobno, oraz analogicznego rozkładu lat wydarzeń w me urodziny wokół środkowego roku wojny - 1942, gdyż były jakieś istotne w latach 1941, 1942 i 1943).

11. (?) Jurij GAGARIN (1934-1968*), zmarły młodo, pierwszy człowiek w Kosmosie. Gdy się tam dostał, wyrzekł słowa "Boga niet!" (Boga nie ma!), może zresztą z inicjatywy Kościoła (gdyż aby mieć takie zdecydowane poglądy, trzeba się sporo naczytać Biblii i wręcz mieć spojrzenie na nią "z lotu ptaka", syntetyczne, na co stać mało kogo). W wypadku zginął nie tylko on, ale i jego instruktor lotniczy. Wypadek maszyny podobno był spowodowany obecnością jakiegoś innego rosyjskiego samolotu testowego w odległości ok. 10 metrów, który leciał nieplanowo i źle i spowodował bardzo szybkie obracanie się samolotu Gagarina wokół własnej osi (te dane przytaczam za Wikipedią - świeżo "odtajnione" dane, podsumowanie z 2013 r.). Argumentacja za tym, że to było zabójstwo, jest na blogu pod wpisem z 22/04/2016, mianowicie w dopisku 'edit 2016-04-22', który trzeba w celu przeczytania rozwinąć. Nie ma na to oczywiście dobrego dowodu, ale wytworzona cała linia katastrof komunikacyjnych związanych z Rosją, jedna po drugiej (i wszystkie wskazujące na Watykan), aż się prosi o taką interpretację, taki początek tej linii (także czasowy, jako początek współczesnego zabijania w ogóle), zwłaszcza, że sprawa nieba to chyba ważny argument ateistyczny dla Watykanu. W każdym razie - po co by tak w te katastrofy rosyjskie inwestowano? (A inne są już pewniejsze niż ten Gagarin.) Poza tym chyba z powodu sprawy Gagarina, zorganizowanej (również w zakresie tych słów "Boga niet!") podobno przez Watykan, jak podają spikerzy, zmarł też w 1963 r. (w roku śmierci Jana XXIII) Kennedy, prezydent USA - został zabity. A zatem mamy tu aż 3 trupy. Jan XXIII czyżby był jakimś papieżem "szczerości"? Także o o. Pio mówił bardzo ostro ("gigantyczne oszustwo"), badał go nawet w Watykanie, to, jak mu krzepną te stygmaty... Oprócz Kennedy'ego zabito też jego zabójcę (2 dni po zamachu), a także brata (w roku śmierci Gagarina), stąd w tym punkcie aż 5 zabójstw. Rok przed zabiciem Kennedy'ego miał w Polsce premierę film "O 2 takich, co ukradli Księżyc" (i tu w podtekście być może: o dwóch nowych hipotezach na temat nieba - metafizycznej oraz fizycznej - zastępujących wersję biblijną; pamiętajmy, że Kaczyńscy to synowie Raj-munda, czyli, tłumacząc z łaciny, Raj-świata - znaleziono ich tak, by ojciec miał w imieniu "wielką tajemnicę wiary", zaś co do nazwiska to pewnie inspiracje tego pochodzą z młodości Wojtyły, który był w partii politycznej Stronnictwo Pracy z jakimś chyba Zdzisławem Kaczyńskim jako istotną postacią; no, poza tym nazwisko pasowało do planowanego polityka polskiego Donalda T.).

12. Pio z PIETRELCINY, tzw. "święty" ojciec Pio (23.09.1968), słynny stygmatyk, właściwe nazwisko: Forgione (ang. forge = podrabiać), patrz Wikipedia. Po polsku miejsce jego pochodzenia nazywałoby się pewnie inaczej, byłby to wtedy "Pio z Piotrowni". Zmarł równo 2 dni przed moimi urodzinami, zaś pogrzeb miał 1 dzień po nich. Trudno o przypadek w tych sprawach, gdy grupa w dziedzinie tego rodzaju kryminalnych megaprzekrętów wtedy jeszcze raczkowała i rzadko popełniała jakieś ciężkie przestępstwa. Zaś plan co do mych narodzin istniał już ok. 1896 r., kiedy to narodził się przyszły włoski prezydent Pertini (jak "Petri Ni...", "Petrus Ni", czyli Piotr Ni...); ta sama, co moja, data urodzenia występuje przecież też u Pertiniego, tyle, że 2 środkowe cyfry roku urodzenia są u niego na przeciwnych miejscach (1896 zamiast 1986), podobnie zresztą jak w tym nazwisku (Perti-Ni to powinno być raczej Petri-Ni). Pogrzeb miał dzień po moich urodzinach. Niby nie jest to tym samym już zupełnie pewne, ale prawdopodobieństwo jest tak wysokie (przekracza chyba nawet 99%), że znaku zapytania w nawiasie tu nie przystawiam. 13. (?) Martin Luther KING (1929-4.4.1968*), zastrzelony w rocznicę przyszłej śmierci mej babci (obliczonej jeszcze przed jej narodzinami i najpewniej już w latach 70-tych XIX w.) pastor kościoła baptystów w USA. W USA obecnie więcej jest katolików niż protestantów, choć wcześniej było inaczej. Ze względu na świeże inne zbrodnie oraz rozpowszechnione już od dawna "teorie spiskowe" na temat tego zabójstwa (nie wiążące go wprawdzie z Watykanem) za słuszny uznaję domysł, że nadaje się to na kolejne "dzieło" omawianej tu grupy przestępczej. XVI-wieczny ksiądz teolog Marcin Luter to przecież (pra)ojciec współczesnego protestantyzmu (od niego początek biorą wyznania ewangelickie).

14. 2 torturowanych i 6 zabitych przez argentyńskie szwadrony śmierci (1976), podobno świadomie im wydani przez Jorge Bergoglio (późniejszego Franciszka) - oryginalny przypadek winy kościelnej: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/waszyngtonski-papiez-kim-jest-franciszek-i-kardynal-jorge-mario-bergoglio-a-brudna-wojna-w-argentynie-2014-11

-------------------------------- JAN PAWEŁ II PAPIEŻEM, STANISŁAW DZIWISZ JEGO SEKRETARZEM --------------------------------

15. (?) Władysław TATARKIEWICZ (4.4.1980), profesor filozofii, starałem się znaleźć informację o tym, jak zmarł, ale na próżno. Szkoda; z tego też względu wpisuję przy nim znak zapytania w nawiasie (znamy takiego jednego filozofa, co PODOBNO nawet skończył podpaliwszy się w jakimś proteście, aczkolwiek dużo pewniejsza metoda załatwienia tego odgórnie to po prostu zabójstwo). Zgon ten załatwiono odgórnie, ponieważ jest to data przyszłej śmierci mej babci Lucyny Uzdowskiej, planowanej przez papieża już w latach 70-tych XIX w. (czasy początków afery "Papa Dance", więcej o tym na liście nomen omen). Zresztą miał datę urodzenia 3. kwietnia i to dlatego rozwinął taką karierę - pasuje do niej taka data śmierci. Jest to argument przeciwko tezie, że popełnił samobójstwo (zresztą żyła przecież jego żona, co to za zwyczaje brzydko mówiąc "wypiąć się" na małżonka i się zabić... indywidualizm to raczej jest dla młodzieży i kawalerów); po prostu zważywszy na istnienie odgórnego planu co do jego osoby już od początku, mogłoby się nie trafić, że by się chciał zabić, co więcej, zostałyby po tym jakieś ślady. Dlatego też praktycznie na pewno jest to zabójstwo. Można tu dodać, że miał taki incydent w życiu, iż był sygnatariuszem "Listu 34" bodajże skierowanego do władz PRL (list trzydziestu czterech - tyle zebrano tam osób, tzn. jakiś koordynujący to ośrodek... polityczny tyle ich zebrał, rzekomo "walcząc" o coś, w istocie walcząc sam ze sobą; jest to nieco ironiczne nawiązanie do znanych epizodów studenckich Kaczyńskiego i Tuska, którzy już wtedy wykazywali się jakąś tam śladową "działalnością opozycją", zapisywali się w znanych sprawach do jakichś tam kółek opozycyjnych czy czegoś tam itp., choć oczywiście dotyczyło to generalnie znacznej mniejszości polskich studentów).

16. John LENNON (1980*), zastrzelony (w USA, co nikogo nie dziwi, ludzie mają dostęp do broni palnej) - w najsłynniejszej swej piosence (mniej więcej z czasów Gagarina) "Imagine" wytykał religii wiarę w "piekło pod nami" i "niebo nad nami", których, jak tam śpiewał, nie ma czy nie powinno być. Wylansowała go grupa watykańska - wskazuje na to dobór po nazwisku (jak Lenin; zachodni odpowiednik). Przeżył równo 40 lat i 2 miesiące: transformacja dat na zasadzie +2 jest stałą metodą myślenia i uprawiania numerologii w tej polityczno-watykańsko-mass medialnej grupie przestępczej. Omawiane morderstwo miało miejsce już "za" Jana Pawła II.

17. Tadeusz KOTARBIŃSKI (3.10.1981), profesor filozofii, zmarł w prowadzonym chyba przez zakonnice franciszkanki ośrodku dla niewidomych w Laskach ("łaskach"; ja, dla porównania, mam dom w Łajskach, bo oferta była fajna i tania, czyli mi ją podrzucono w 2015 r.; zaś żeby tym mniej było wątpliwości, nr KRS tego ośrodka dla niewidomych w Laskach kończy się moim rokiem urodzenia: 86... 0000054086) – patrz koniec artykułu na s. 2 po kliknięciu tutaj – podobnie jak inna osoba o tym nazwisku (matka niejakiej Anny Kotarbińskiej), na 1 dzień przed 35-leciem śmierci jego żony (4.10.1946 - "cztery sześć" na końcu pasuje nieco do szatańskiej czwórki, czyli dnia śmierci; czasem tak w tej grupie kojarzą liczby, np. 66), którą tu również w takim razie wliczam do ofiar. Nota bene to rzekomo właśnie 4.10 (miałem nawet kartkę z sądu z wpisaną przez sędziego taką datą prawomocności) "uprawomocnił" się wielki nakaz zapłaty przeciwko mnie, na którym straciłem ćwierć miliona zł: patrz dowód (zasugerowane tam jest, o co chodzi w tym zabójstwie: o temat (nie)prawomocności...). "Gdy chodzi o łaskę, nie ma filozofii!", "filozofia umiera w Łaskach", "myśliciel zabity w Łaskach" ("jest po prostu przepis w Konstytucji i to wszystko, owo prawo prezydenta nie jest niczym ograniczane, prezydent może działać zupełnie dowolnie") – ta fałszywa teoria prawna (gdzieś tam w Watykanie chowana, pewnie nawet za czasów PRL przez czołowych polityków niezbyt dostrzegana, z pojedynczymi wyjątkami pojedynczych interwencji w doktrynie czy też rozmów z przywódcami w związku z problemem prawnym), jak widać, choć marginalna (jedynie marginalna część profesury to aprobowała), sięga czasów komuny za sprawą grupy watykańskiej. O jej nieprawidłowości pisałem już np. tutaj (a tu dalej w tekście streszczę kilka podstawowych argumentów), przy czym dla mnie niedopuszczalne jest zarówno      Dla jednych najważniejsze są prawa człowieka (jak można wywieść z licznych miejsc Konstytucji, w tym: z ogólnych wytycznych co do jej interpretowania podanych w jej preambule), dla innych – jakiś tam facet, który ma być od tego, by (nam też) umarzać postępowania policyjne. Sami Państwo oceńcie, co jest słuszniejsze, ale orzecznictwo sądów zeszło w tej mierze na poziom rynsztokowy. Sądy są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173; jak więc miałyby być od wykonywania widzimisię prezydenta!), a nadto powinna istnieć i jest, wedle Konstytucji, sprawą o fundamentalnym dla wszystkiego znaczeniu (art. 10) równowaga władz podzielonych na 3 rodzaje (a nie jakiś jeden jak gdyby król, jak gdyby władca najwyższy, w postaci władzy wykonawczej, do której w takim układzie zalicza się prezydent: która to władza mogłaby w takim układzie sobie dowolnie lansować "piątą władzę" w postaci grup kryminalnych i w praktyce stanąć przez to ponad prawem). Nie tylko tradycja rzymska, ale nawet i chrześcijańska (gdyż Chrystus uczył, że polityka ma być służbą) jest przychylna wizji takiej, że polityk powinien brać na siebie różne ciężary i obowiązki, a wroga "wyemancypowywaniu się ze wszystkiego" i "jak największej władzy i jak najszerszych wolności dla polityka". Skoro tu jednym głosem mówi i tradycja rzymska, i religijno-moralna tradycja chrześcijaństwa, to trzeba chyba być zupełnym abnegatem, żeby to lekceważyć, a widzieć tylko jakąś idealną totalną i uznaniową wolność polityka pod tytułem "Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej stosuje prawo łaski" (zaledwie z tym drobnym wyjątkiem, że nie obejmuje to ludzi skazanych przez Trybunał Stanu; ale jeśli np. sprawa jest najpierw w fazie policyjnej, zanim tam trafia, czyli gdy trzeba najpierw pozbierać dowody, to już przy obecnym trybunale jak najbardziej ktoś mógłby się wymigać od odpowiedzialności, w tym nawet sam prezydent: on sam siebie mógłby zbawiać, tak bardzo go stawiają ponad prawem i demokratycznymi prorównościowymi procedurami zapewniającymi państwo prawa, czyli państwo powszechnej służby prawu).
      Bardzo ważny to temat i dobrze wiedzieć, że wykluł się w grupie watykańskiej, choć w Polsce prawo, kodeksy, a nawet słowniki od zawsze piszą o prawie łaski jako darowaniu kary stwierdzonej prawomocnie. Na koniec tego głosu w dyskusji prawnej trzeba by tu stwierdzić, iż – jak głosi orzecznictwo Sądu Najwyższego stosowane w różnych codziennych sprawach (które, jak widać, właśnie aprobuje filozofowanie w takich kwestiach) – "Trafnie podkreśla się przy tym w doktrynie, że każdemu uprawnieniu sądu, którego wykorzystanie pozostawione jest uznaniu odpowiada równoległy obowiązek postąpienia w każdym przypadku zgodnie z głównym celem procesu i przyjętymi przez ustawę zasadami postępowania zmierzającymi do tego celu" (cytat z wyroku SN nr IV CSK 330/11). Prezydent nie jest osobą prywatną, uprawiającą prywatę, tylko kimś utrzymywanym z naszych podatków jako funkcjonariusz państwa. W związku z tym jego decyzje muszą być zgodne z istotą państwa (Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej); akt łaski niezgodny z (tzn. rażąco naruszający – por. np. orzecznictwo sądów cywilnych co do pojęcia "niezgodność z prawem", uprawniającego do uzyskania odszkodowania za orzeczenie sądu) art. 2 Konstytucji RP powinien podlegać uchyleniu przez Trybunał Stanu (na razie prawo tego nie umożliwia), a tak czy inaczej nie zmienia to faktu, że jest nielegalny, czyli wręcz nie powinien podlegać wykonaniu. Odmienne podejście rozumowe do prawa prowadzi do nonsensów; wyobraźmy sobie tylko, co by było, gdyby tak podchodzić do konstytucyjnego przepisu z art. 174, tego o sądach. "Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski" (art. 139)? [i tyle? może sobie napisać, co chce, zupełnie dowolnie?] => "Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej" (art. 174). A zatem: zupełna samowola! Oznaczałoby to, że sąd zupełnie bez żadnej odpowiedzialności może skazywać niewinnych, celowo orzekać przeciwnie do prawa itd., a tymczasem jest to bzdura. (Ale ludzie głupi byliby nawet gotowi to kupić: "no przecież to jest władza sądownicza, władza to do nich należy, oni więc nadają znaczenie tym przepisom i każdy sędzia w praktyce może sobie orzec, co chce, ogranicza go tylko jego sumienie" – takie to poglądy może nawet jacyś naiwni ludzie mają.) Sędziowie podlegają odpowiedzialności, w tym odpowiedzialności karnej za przestępstwo, w razie wydania nielegalnego orzeczenia (nielegalnego, tzn. rażąco naruszającego prawo), przy czym za przestępstwo przekroczenia uprawnień mogą odpowiadać kryminalnie nawet bez udowodnienia zamiaru świadomego naruszania prawa, czyli bez udowodnienia, że to było umyślnie, o ile tylko taki sędzia spowoduje istotną szkodę dla czyjegoś interesu prywatnego albo dla interesu publicznego. (I o ile pozbawią go immunitetu sędziowskiego, bo też jest takie coś i tu trzeba mieć poparcie w środowisku sędziów.) Jest to znane i uznane w orzecznictwie, i przypieczętowane istnieniem instytucji odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za orzekanie, za przypadki "oczywistego i rażącego naruszenia prawa". (Patrz tutaj fragment o Krajowej Radzie Sądownictwa, w artykule xp.pl. Notabene wspomniany art. 174 o "prawie sądów" – patrz też: TVN i ich "prawo Agaty", była taka dziewczyna, którą poproszono, by mnie trochę pomolestowała na studiach na lekcji niemieckiego – pisano chyba właśnie z myślą o mnie i przeze mnie ustawiono go na tym miejscu, żeby uniknąć dyskusji co do tej bzdury w sprawie łaski. Gdyż, zauważmy, liczby 1-74 na płaszczyźnie symbolicznej-aluzyjnej oznaczają: "prezydent - [kontra] Piotr Niżyński", gdyż 1 jest symbolem pierwszego [czy to premiera, czy prezydenta, czy papieża], a 74 to mój nr mieszkania, jak podaje blog: adres to Blatona 6/74.) Godne też jest odnotowania, że zgodnie z tradycją sięgającą czasów starożytnego Rzymu (łacińskich paremii prawniczych uczy się po dziś dzień jako spuścizny 2000-letniej prawie tradycji na studiach prawniczych i wciąż są one stosowane) obowiązuje reguła interpretacyjna incivile est nisi tota lege perspecta una aliqua particula eius proposita iudicare vel respondere ("Nieprawidłowe jest wydawanie wyroku lub opinii prawnej bez uwzględnienia całości ustawy, na podstawie jednego jej fragmentu" – swoją drogą, czyżby to właśnie przez tę maksymę wyrażającą utarty i mający oparcie w tradycji sposób interpretowania prawa, czyżby to właśnie przez to "incivile", w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym wg prawa stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania cywilnego?... przecież to aż się prosi, żeby, z uwagi na skojarzenia, później ludzie krzyczeli w odpowiedzi na teorie TK, słusznie czy nawet nieraz niesłusznie, "incivile!""niecywilne!" – albowiem wg Kodeksu postępowania cywilnego sędzia stwarzający ryzyko stronniczego orzekania, ale tylko w bardzo oczywisty sposób – tj. np., gdyby sam był przestępcą w ramach masowej zmowy – podlega wyłączeniu z mocy samej ustawy bez potrzeby składania wniosku przez kogokolwiek: tak wg art. 48 § 1 pkt 1 k.p.c.); tymczasem, wbrew tej regule, tutaj próbuje się wszystko wywodzić tylko z tego, że skoro jest przepis "Prezydent stosuje prawo łaski", to "ustawodawca konstytucyjny przyjął koncepcję niczym nie ograniczonego prawa łaski, bo tutaj w tym jednym przepisie jest to podane bez żadnych ograniczeń; z niego samego żadne ograniczenia mi nie wynikają". Tak się nie interpretuje prawa, czemuś takiemu przytaknąć może tylko zupełny amator bez żadnego przygotowania prawniczego, podczas gdy każdy po nawet wstępnych wykładach z Podstaw prawa na innym kierunku studiów dowie się, że prawo to się wykłada inaczej, są specjalne wykładnie, a na podstawie jednego wyrywka ustawy nie powinno się rozstrzygać żadnej kwestii: jest to właśnie najgorsze, co można zrobić, i sędziowie normalnie to nigdy takich błędów nie popełniają, tylko rutynowo biorą zawsze pod uwagę szeroki system prawa i pozycję, jaką w nim ma dany przepis, i różne inne przepisy również mające do danej sytuacji zastosowanie albo nakładające w określonym przypadku (np. tutaj: trwanie postępowania sądowego) jakieś ograniczenia. A przecież tu powinno być co najmniej kilka równoległych (tj. niezależnie od tej sprawy łaski istniejących) obowiązków, które wchodzą w grę i które trzeba mieć na uwadze i ograniczać się nimi. Na przykład: obowiązek tego, by nie naruszyć niezawisłości sądów (czyli: by nie robić im żadnych "umorzeń"): art. 173 Konstytucji. Obowiązek, by zapewnić pokrzywdzonemu prawo człowieka do sądu. Obowiązek, by działając jako organ Rzeczpospolitej Polskiej nie naruszyć tego, że państwo ma urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji). Łaska przecież różną może mieć postać, można też obniżyć karę, a nie zmniejszyć do zera (skrócić): wszystko to też przecież wymaga od prezydenta cnoty sprawiedliwości. Wreszcie: obowiązek, by nikogo nie dyskryminowano. Nie może być tak, że skrzyknie się dużo ludzi za czyimiś plecami i już dlatego on będzie na zawsze gorzej traktowany. To jest przeciwieństwo prawa, bo łamie prawo człowieka do niebycia dyskryminowanym.
      Wracając do p. Kotarbińskiego (oprócz niego zabito też innego znanego polskiego profesora filozofii: Kołakowskiego, a prawdopodobnie zabito też Tatarkiewicza – jego data 4.4, następująca dzień po dacie urodzin 3.4 i mająca to do siebie, że kiedyś był on m. in. sygnatariuszem "Listu 34", jest omówiona tu na liście przy okazji Lucyny Uzdowskiej... to jej data zgonu, tj. planowana już chyba w latach 70-tych XIX w. data śmierci mej babci) można tu na koniec dodać, że w Watykanie robią sobie żarty z tej śmierci, czyniąc bardzo wysoko postawioną figurą kard. Comastri (czyt. ko-mastri), co budzi skojarzeniem z robienia z tej drugiej części nazwiska "tarbiński" czegoś o masturbacji ("wspólna [człon "ko" oznacza właśnie to: współ-] masturbacja w jakimś gronie niewierzących, wolnomyślicieli"), bo faktycznie dźwiękowo to to słowo pasuje i brzmi podobnie, a ponadto z jakąś dużą sprawą z uwagi na podobne słowo "skomasowany". Kardynał ten jest szefem tzw. fabryki papieskiej; oprócz sprawy antysprawiedliwościowego (i wrogiego demokracji i prawom człowieka) prawa łaski – może to w sprawie totalnej korupcji wszędzie dookoła ma być to prawo? – kojarzy się też z wybrakowanymi aktami oskarżenia (czy zarzutami), już ileś takich spraw prokuratura przeciwko mnie otwarła. Nadmieniam, że na to, iż w związku z moją sprawą usiłować się będzie przepchnąć w Polsce swoisty "system prezydencki", w którym nie rządzi prawo, tylko osoby i wola prezydenta, wskazuje też sprawa Kazimierza Sabbata (czołowy polityk rządu polskiego na uchodźstwie; sam rząd na uchodźstwie zresztą prezydent Mościcki założył w więzieniu na emigracji w moje urodziny) – który to premier w rocznicę śmierci mego poprzednika w prześladowaniach, Wacława Niżyńskiego zmienił tamtejszy "ustrój polityczny" na prezydencki. Oni też już słyszeli o teorii, że to się wszystko łaską załatwi, że jest nakręcana jakaś tradycja pojedynczych profesorów (stojących na uboczu od poglądów ogółu profesury), że można będzie nie rozliczać, bo tak to papież próbuje rozwiązać (w tej przewlekłej sprawie Niżyńskiego, przodków Piotra Niżyńskiego, samego Piotra Niżyńskiego...). Następnie za czasów komuny i zwłaszcza po ustanowieniu Trybunału Konstytucyjnego (rok przed urodzinami mego "Wielkiego" brata, tj. w 1982 r.), który zaczął orzekać w roku mych urodzin (1986), jak widać temat podsycono w latach 80-tych (śmierć Kotarbińskiego w Laskach w roku poprzedzającym ustanowienie TK) już ściśle z myślą o tym "niefilozofowaniu", czyli wywodzeniu sprawy prosto z Konstytucji. Po to Trybunał Konstytucyjny, by był dodatkowy strażnik lekceważenia prawa (tj. Kodeksu postępowania karnego w tych tematach), "bo Konstytucja" – takie to brzydkie początki tego były. I to z tego powodu niektórzy znani profesorowie, choć stosunkowo bardzo nieliczni, opowiadali się za "koncepcją nieograniczonej łaski" (wbrew elementarnym zasadom rozumowania prawniczego, takim, jak podleganie wolności ustanowionej w jednym przepisie ograniczeniom-obowiązkom ustanowionym w innych, zwłaszcza tym o ogólniejszym i nadrzędnym charakterze – co w ogóle jest dziś sprawą oczywistą w orzecznictwie i doktrynie i na co dzień wykorzystywaną przez sądy), np. bodajże znany prof. karnista Murzynowski (napisał m. in., jakże ironicznie poniekąd zatytułowane, takie oto dziełko: "Areszt tymczasowy oraz inne środki zapobiegające uchylaniu się od sądu"; wprawdzie nie jest to człowiek tak znany jak prawnik Wolter, który to w ogóle jest "fundamentem" polskiej nauki prawa karnego, tym niemniej też go można uznać za dobranego po nazwisku; u Nietzschego przecież melas, czyli czarny, jest odległym początkiem słowa malus, czyli zły: "lichy" człowiek jako niearyjski mieszkaniec aryjskiej, tzn. indoeuropejskiej, ludności Italii; a zatem Murzyna można kojarzyć z kimś złym, z "czarną owcą", w kontekście listy wyczynów tej grupy, no i jest do pary profesor prawa – Wolter wprawdzie nie pisał jeszcze o łasce, ale np. o sprawach sądowo-psychiatrycznych i o tym, że chory psychicznie to przestępstwa nie popełnia i trzeba jakieś zupełnie inne zasady do niego stosować - to też taki wylansowany "słynny profesor"; polecam listę osób). Wspomniany Murzynowski, co ciekawe, dostał nawet funkcję kierowniczą – był prezesem Izby Karnej Sądu Najwyższego, ale jak widać tamtejszy "lud" przynajmniej oficjalnie nie zaaprobował jego przekonań. Na forum podaję kolejne dowody na to, że orzeczenie w sprawie łaski w Trybunale było ustawione: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=7&t=7443. Spikerzy zresztą nieraz wobec mnie rzucali ironiczne teksty "rząd bardzo lansuje 2 stanowiska!!!" (ironiczne jest w tym ot choćby to, że rząd lansuje nawet nie jedno jedyne stanowisko, bo to straszny obciach by był, zważywszy na to, że nikt tak nie uważa, tylko chociaż na początku jakieś 2, niech będzie, że "toczy się debata społeczna" i debata wśród wykształconych) – w dziedzinie prawa. Nie pamiętam, przy jakiej okazji zaczęli o tym mówić po raz pierwszy, generalnie to "2 stanowiska" skojarzono też ze stanowiskami do monitoringu (jedno to to z kamerami, podsłuchem w uszach – tj. słuchaweczkami telefonu komórkowego, drugie to to ze Screen Capture i Internetem, na którym zaś jest ICQ, tego nie jestem pewny). Takie przypadki lipnych sporów, jak np. o VAT komorników, na siłę nakręcanych, czy o "prawo do podsłuchiwania osoby (tak, jak gdyby jej podsłuch do torebki podrzucono), gdy chodzi ona po mieście", "prawo detektywów do śledzenia każdego i zawsze, w miejscu publicznym, bez względu na cel" tworzy się odgórnie, w sytuacji, gdy właściwie to dla każdego jasna byłaby odpowiedź z uwagi na jednoznaczne brzmienie określonych praw (np. prawa do prywatności), jasność panującą w tej dziedzinie, jeśli nie doszukiwać (bezpodstawnie) jakichś innych wersji. W szczególności bardzo wrzeszczano o 2 stanowiskach dzień przed załatwieniem mi pomówienia przez 2 policjantów o znieważenie funkcjonariusza, a to w związku z tym, że na stronie SN odkryłem nowe deklaracje na temat ich monitoringu ("przy oglądaniu obrazu z kamer na żywo są 2 stanowiska: dowódca zmiany i jego pomocnik", tak zapisano w jakimś dokumencie podpisanym chyba przez Pierwszą Prezes, na www.sn.pl, przy czym u niej to jest jakoby po prostu o "pracownikach ochrony"), ale to już zaczyna mieć się nijak do Kotarbińskiego.




II. Z WPISU NA BLOGU O POSZLAKACH NA TEMAT NIEKTÓRYCH ZBRODNI (14. STYCZNIA 2016 R.)

18. Ks. Jerzy POPIEŁUSZKO (1947-1984*). Piotrowski, Pietruszka - główni odpowiedzialni. Pietrasiński - prokurator z Prokuratury Generalnej. Inicjały zabitego księdza jak Jana Pawła (podobna sytuacja u Juliusza Paetza). Same PTR-y, aż nawet w wymiarze sprawiedliwości, ale brak dowodów na jakichkolwiek sprawców wyżej niż ten Pietruszka - naiwne. Zabójstwo w roku 1984, trafnie kojarzącym się z pisarzem Orwellem i jego "Wielkim Bratem". Na blogu jest o tym więcej, zresztą były jasne sygnały aż z samego Kościoła i mediów, że mógł za tym stać Glemp. Ktoś też coś takiego napisał na forum Wandaluzja (że robił rozpoznanie, rozmawiał z jakimiś wojskowymi czy innymi funkcjonariuszami, w końcu ktoś mu powiedział, że najprawdopodobniej Glemp). Więcej na blogu. Lista doborów do złej sprawy po nazwisku: www.bandycituska.com/ponazwisku.html

19. 61 ofiar pierwszego zamachu na Egypt Air (23.11.1985*). Masakra omówiona tylko tutaj. Sam w sobie nie budziłby podejrzeń, nawet zważywszy na datę (moja data urodzenia rok wcześniej, z przekształconym miesiącem i dniem: miesiąc +2, dzień -2 (zobacz tutaj inne identyczne lub podobne transformacje w tej grupie), jak w tej przepowiedni Malachiasza z listą przyszłych papieży: 2 pozycje za "Janem Pawłem II" jest tam jakiś Piotr, który pasie owce wśród licznych trudności i najgorszych prześladowań Kościoła, po czym miasto 7 wzgórz zostaje zniszczone i "straszliwy sędzia sądzi swój lud", "Koniec" - zupełnie jak z tą aferą z powszechnym śledzeniem Piotra Niżyńskiego). Jednakże patrząc na to, że później były kolejne takie zamachy, a te już wyraźniej wiązały się z tą grupą (np. drugi jest dokładnie omówiony na blogu w dopisku pod wpisem o zbrodniach) rzecz staje się już bardziej niewątpliwa. Natomiast ostateczną pewność daje to, że moja data urodzenia wcale nie jest skutkiem zamachu na Egypt Air, lecz - skoro już dostrzegamy związek - może być co najwyżej jego przyczyną. Wynika bowiem sama z czegoś zupełnie innego i dużo starszego. Moja data urodzenia to mianowicie data urodzenia PerTiNiego (prezydenta Włoch, którym został po kilkudziesięciu latach zwykłego poselstwa, bo dopiero na emeryturze awansował) - a więc osoby, zainstalowanej na stanowisku prezydenta być może przez Watykan, której nazwisko oparte jest o litery P-T-N, tak jak i personalia PioTr Niżyński. Otóż Pertini urodził się 25.09.1896, a ja 25.09.1986. Przestawiona cyfra druga z trzecią w dacie urodzenia, ale tak poza tym data zupełnie jak moja. A zatem to zamach na Egypt Air był spowodowany planem co do mej daty urodzenia, a nie ta data zamachem. Stąd zaś wynika, że też był dziełem tej mafii.

20. (?) Tomasz Niżyński (198x), miałem mieć takiego młodszego brata, ale urodził się martwy. Sprawa ta omówiona jest dodatkowo (wraz z dowodowym wideo z YouTube) pod wpisem na blogu z 2017 r. o sądach. Bardzo rzadkie w przypadku kolejnych dzieci (ogólnie poronienie zdarza się podobno raz na 2500 urodzin). Moja data urodzenia to dziwnym trafem data urodzenia prezydenta Włoch PerTiNiego (PTN, jak Piotr Niżyński) z przestawionymi miejscami dwóch środkowych cyfr roku, więc na pewno lekarze mataczyli coś przy tej okazji. Mama miała podobno cesarskie cięcie. W związku z tym tym bardziej prawdopoodobna wydaje się aborcja dokonana przez szpital (oczywiście bez woli i wiedzy mej mamy, dlatego o tym tutaj piszę). edit: Nowa wersja - to był wcześniak, tak jak i 2 poprzedni synowie mej mamy, które zmarły tuż po porodzie (ustawiono przecież im [wcześniejszą] dobrze dobraną datę urodzena). Przy czym mnie i brata szpital podmienił na kogoś innego, na dzieci z albinizmem, pewnie odziedziczonym, a w tym przypadku podmiany nie było. Tym niemniej tutaj należy liczyć aż 3 ofiary.

21. Stanisław MAŚLANKA (5.5.1920-12.2.1990), inicjały SMA jak znane złącze elektroniczne do transmisji fal, zmarł prawdopodobnie w szpitalu. Opisuję to tylko tutaj, na liście ofiar; nie ma tego na blogu pod żadnym wpisem. Otóż zatrutą maślanką, jak twierdzono, ale to raczej zatruta woda pitna z kranu, podobno zabito mego dziadka Henryka Uzdowskiego w listopadzie 2004 r. (pół roku przed śmiercią papieża), zaś nazwisko Maślanka później intensywnie wykorzystywano w dziedzinie religii i w związanych z nią tematach w innych dziedzinach (w tym zwłaszcza w temacie Jana Pawła II). Dzień i miesiąc są takie same (dzień równy miesiącowi, miesiąc równy dniowi) zarówno przy narodzinach, jak i (z dokładnością do dodanej pierwszej cyfry) w dacie zgonu. W archiwum Gazety Wyborczej (http://archiwum.gazeta.pl) z dnia śmierci (a przecież te artykuły przygotowywano w jej przeddzień! tak, by od 8-ej rano były do kupienia w kioskach, a gazetę trzeba przecież jeszcze wpierw do nich rozwieźć) już na drugiej pozycji od początku całego archiwum jest artykuł pt. "MOSKIEWSKIE »AA«" — aż odechciewa się szukać dalej, tak dobrze to trafia w temat. Litera, po czym zaraz za nią kolejna taka sama litera: otóż to dokładnie tak, jak z cyframi w datach urodzin i śmierci tej ofiary nazwiskiem Maślanka. 5-5, potem 2-2. On symbolizował Gazetę Wyborczą: ta narodziła się w maju 1989 r., a już w lutym 1990 r. kryła, jak ja to odbieram, zabijanie z papieżem. Bezpośrednio za tym Moskiewskim AA był artykuł kojarzący się z żołnierzami niezłomnymi ("»Solidarność« NIE - złomna"), a tymczasem przecież był też taki żołnierz Armii Krajowej Stanisław Maślanka (nawet żył dłużej niż ten Stanisław Maślanka, po czym też został zabity), "PRASA SIĘ SYPIE!" (to na drugiej stronie; oczywiście "sypać się" to w slangu komputerowym i nie tylko to samo, co "wysypać się": w stosunku do programu komputerowego oznacza to awarię, błąd, przerwanie działania wskutek błędu), "DOBRE NOWINY". Przy czym trzeba tu zauważyć, że w tak wczesnej fazie swego istnienia, tj. w lutym 1990 r., Gazeta Wyborcza nie miała tych wszystkich dodatków regionalnych i archiwum z tego dnia ma tylko nieco ponad 2 strony, po 20 artykułów każda. Nie to, co w późniejszych ltach, w których z jednego dnia można znaleźć po 600 artykułów. Co ciekawe, odnośnie personaliów tej ofiary (S. Ma...), skrót SMA przyjął się też jako standard złącza elektronicznego do przetwarzania i transmitowania przetwarzanych fal: na pewno wszelkie takie ukryte machlojki związane z falami, ze sprawami niewidocznymi, podsłuchiwaniem, szpiegowaniem i manipulowaniem przy użyciu fal, są w obszarze zainteresowań tej grupy.

22. (?) Bernardo Jaramillo Ossa (2.9.1956-22.3.1990), zamordowany polityk kolumbijski. Dzień urodzin - jak mojej matki, rok urodzin - jak mego ojca. Z kolei data śmierci równiutko co do dnia poprzedza polską premierę procesorów Pentium (mających coś wspólnego z początkiem wbudowywania w procesory podatności na włamania, umożliwiającej zdalne przejmowanie kontroli nad nimi przy pomocy fal; za czasów Pentium pojawiały się pierwsze procesory nazywane "Till-amook" [ang. 'aż do szału'] czy z nazwami kojarzącymi się z papieżami [Pentium II] albo z przejmowaniem kontroli nad sprzętem [w Pentium III]). Wspomniana data 22.3 dobrana jest z kolei pod pierwowzór daty śmierci "papieża z Polski" (o którym pisał już Słowacki z grupy watykańskiej i którego planowano już chyba pod koniec XVIII w.): data śmierci 2.4.2005 to data 2.2.2003 przesunięta o 2 lata i 2 miesiące do przodu (innymi słowy, data 2.2.03, czyli prawie dokładnie ta wspomniana data: 22.03 - data premiery Pentium w Polsce i zarazem data zamordowania omawianego tu polityka). Z kolei 2.2.2003 wzięło się od 666: jest to przecież 222 00 3, przy czym 00 to jak litera x pisane (dwa półkola stykające się środkiem), tylko trzeba dociągnąć kreskę ze strony skrajnie lewej i skrajnie prawej tak, by z 2 półkoli zrobić 2 kółka. Innymi słowy wzięła się ta data z 666 = 222 x 3, następstwem tego jest zapewne dzień 22.3. (Śmierć Jana Pawła II była na pewno samobójstwem: zmarł w 9666-ym dniu pontyfikatu równo w 8-mą rocznicę uchwalenia naszej obecnej Konstytucji.) W 2019 r. zabito z kolei w Bogocie pewnego księdza nazwiskiem Jaramillo, a wcześniej jeszcze jakiegoś innego, ale ten inny to już niekoniecznie z inspiracji tej grupy przestepczej, nie sprawdzałem tego. Ksiądz Jaromillo z 2019 r. jest wymieniony na tej liście. Co ciekawe, już od wczesnych lat 90-tych moja mama (mama Piotra Niżyńskiego) miała w mieszkaniu jakąś książeczkę – opowiadanie dla dzieci pod tytułem "Satan Asso". I czasem nawet tak mówiła: "być Asso", "czy to może nie jakiś Asso", "a może ty chcesz być takim Asso?". Toteż – książeczka, czy raczej jej tytuł, zrobiła nawet na rodzinie pewne wrażenie, a przecież to tamte niemal czasy. Ktoś się, najwyraźniej, o to postarał.

23. (?) John Stewart BELL (1928-1.10.1990), fizyk brytyjski, twórca "nierówności Bella" w mechanice kwantowej. Opisuję to tylko tutaj, nie ma tego na blogu nigdzie, bo odkryłem to dopiero w listopadzie 2018 r. Zważywszy na to, że jego nazwiskowy imiennik - twórca telefonu Bell - był bodajże wylansowany przez grupę watykańską, jak wytykam na www.bandycituska.com/ponazwisku.html, wydaje się wysoce prawdopodobne, że tego fizyka wytypowano do specjalnego bardzo ważnego zadania polegającego na "ostatecznym udowodnieniu indeterminizmu i obaleniu hipotezy przeciwnej", czyli tzw. interpretacji Bohma. Faktycznie wyszukał on jakiś drobiazg co do cząstek splątanych i w ten sposób agituje się za indeterminizmem - z tym, że jest to argumentacja błędna, ponieważ jako metodę agitacji wykorzystuje się szczególną teorię względności (byłaby złamana: nielokalność oddziaływań, jeśli przyjąć determinizm), gdy tymczasem Einstein przewracałby się w grobie na dźwięk tego, że ktoś totalny indeterminizm i nieciągłe przeskakiwanie cząstek uznaje za najlepszą realizację jego teorii (przecież tam ciągle są pochodne, płynna zależność położenia od czasu itp., wszystkie obliczenia zakładają tam ciągłość i determinizm odpowiednich wielkości fizycznych). Mniejsza tutaj z tym. W każdym razie data śmierci tego człowieka dodatkowo potwierdza, że był chyba wytypowany do tej roboty za sprawą papieża, gdyż po wysłużeniu się filozofii chrześcijańskiej został chyba zabity, jako ten, kto mógłby zdradzić rąbka tajemnicy co do przyczyn swych poszukiwań. Data 1. października 1990 r. jest bardzo okrągła, zarówno rok, jak i dzień (pierwszy dzień miesiąca), przy czym jest to równo miesiąc po rocznicy wybuchu II wojny światowej (50 lat + 1 rok + 1 miesiąc). Mogłaby ona tu być wykorzystana symbolicznie, jako symbol "drugiej fizyki", "nowej fizyki" czy też jakiejś w każdym razie wybuchu jakiejś nowej walki, jakiegoś ważnego wypowiedzenia wojny (oczywiście pasuje to po prostu do mechaniki kwantowej; ten "miesiąc po" symbolizować może, iż on wszedł na scenę wtedy, gdy ona już w najlepsze i tak istniała). Jak to zwykle bywa przy morderstwach tej grupy Gazeta Wyborcza w przeddzień się nieco kojarzy. Sprawdźmy archiwum.gazeta.pl: pierwszy artykuł (tzn. najnowszy) z 30. września to ironiczny "Pomnik dla Starzyńskiego" (zamiast "koniec z tymi starociami"?... no przecież musi to być aluzja, czyli coś, co się kojarzy, ale nie dokładnie ściśle w samym temacie, więc może dajmy coś na zasadzie przeciwieństw?...), dalej zaraz "Znaki braterstwa" (te nierówności Bella i teoria Bella są o cząstkach splątanych) - już pierwsze 2 artykuły, jak widać, ściśle trafiają w podstawowe cechy tematu - następnie "Były naczelny - naczelnym" (to trochę tak, jak gdyby "obalony [w świecie ludzi wykształconych] indeterminizm staje się nieobalony"), dalej bezpośrednio za nim: "W Kościołach świata" itd. Zabójstwo to ma dodatkowo odwracać uwagę od problemu nieba w stronę jakichś tam problemów z wolną wolą, które (ale tylko w aspekcie tematu tzw. dylematu determinizmu) oczywiście dobrze mieć na uwadze w ramach dyskusji filozoficznych odnośnie teizmu i religii, jednakże samodzielny argument obalający jest z tego średni (nie mówię, że żaden i że w ogóle brak wolnej woli, niekoniecznie zresztą wynikający z determinizmu, bo może wynikać też ze wspomnianego dylematu, nie jest argumentem przeciwko sensowności teologii i przekazu biblijnego... to już każdy sam ocenia). Pamiętajmy zresztą o św. Tomaszu z Akwinu i jego przekonaniu, że "wszystko ma swoją przyczynę", w tym także wszelkie wybory człowieka. W każdym razie te wielkie szokujące gesty to oczywiście tak w ramach nagłośnienia, że niby to gdzie indziej jest problem. Zauważmy, Nietzschemu zamknięto usta, by nie mówił o niebie (najprawdopodobniej mu zagrożono psychiatrykiem), jak wskazywałem w tekście pod końcową szarą kreską na www.bandycituska.com/dowody-wtc.html, później jeszcze papiestwo żartując sobie z tego wyobrażenie, które w kulturze masowej musi powstawać, gdy czyta się płytko Nietzschego, bez wnikania w różnorodność jego argumentów (chyba z 4 podstawowe tam można bowiem dostrzec, nie są to te jego "4 wielkie błędy", powiedzmy, tylko ze 2 stamtąd i 2 jeszcze inne), wykreowało postać Ayn Rand, która ogólnie to jak trochę "kaleki Nietzsche" pisała (nie na zasadzie głoszenia woli mocy, tylko jakiejś absurdalnie wyszlifowanej samozachowawczości i utrzymania status quo w sensie bodajże trwania swego życia czy czegoś tam: jak gdyby każdy w każdej chwili był na krawędzi zniszczenia i z trudem istniał; zresztą była to generalnie pisarka, a etyką-filozofią zainteresowała się niejako na marginesie tego). Jej imię "Ayn" jest jak niemieckie ein, to wskazuje, kto ją wykreował: papież z myślą o Nietzschem, bo to niemiecki filozof. "Ein Rand" znaczy (w eklektycznej zbitce języka niemieckiego i angielskiego) "sama tylko losowość", "to jeden jedyny argument", coś takiego. W ogóle ludzie mają uważać tego filozofa za piszącego tylko i wyłącznie, gdy chodzi o argumenty na rzecz ateizmu, o wolnej woli - chyba po to między innymi to zabijanie. Kolejne takie morderstwo to senator John McCain z USA.

24 Piotr JAROSZEWICZ (1919-1992*), były premier PRL, zabity w wypadku do dziś niewyjaśnionym. A to typowe dla spraw związanych z Watykanem, z telewizją (jako królową mass mediów) - jak przecież miałyby się te sprawy wyjaśnić, skoro media je lekceważą, a nawet same były w nie zamieszane?... Tak poza tym bowiem w sprawach wagi ogólnokrajowej, przesyconych skandalem, zawsze powinni się znaleźć jacyś świadkowie i można tego oczekiwać; brak świadków to nie jakaś normalna sprawa, W TAKICH PRZYPADKACH, w takich kluczowych sprawach, lecz coś patologicznego, co pachnie zepsuciem mediów, ale mniejsza z tym. Sąd uniewinnił osoby uznane wcześniej za sprawców. Z akt policyjnych wykradziona została część dowodów. Co godne odnotowania, sam od ok. 5-ego roku życia jestem jaroszem, a jestem przecież z 1986 r. - a zatem to te czasy, rok 1992. Prawdopodobnie pan ten awansował na premiera trochę ciągnięty za uszy, tak, jak Papała - za nazwisko. Inaczej mógłby się taki w ogóle nie znaleźć w polityce: przecież taki udany traf w moją sprawę kluczową życiowo (sposób żywienia się), a zatem do dziś mi dobrze znaną, jest co do zasady skrajnie nieprawdopodobny. To zaś, że z góry ustawiano pode mnie przyszłość Jaroszewiczowi, wskazywałoby, że zapewne stosowano wobec mnie przekaz podprogowy w dzieciństwie - odkąd mieszkałem na Blatona 6 (4-ty rok życia?...). Istotne w sprawie pedofilskiego molestowania mnie ok. r. 1992-1993, bo ktoś mógłby niedowierzać w istnienie przekazu podprogowego nawet obecnie i słysząc, co się wokół mnie dzieje, a co dopiero w czasach mego dzieciństwa, we wczesnych latach 90-tych. Dodam, że zabicie go jako osoby, która - zastanówmy się - "doszła do czegoś, na co sobie nie zasłużyła", do czego więc "nie miała prawa" (do władzy?), idzie w parze z tematami, które podrzucali mi w myślach operatorzy podsłuchu w latach 2009-2011: interesowałem się z ich inspiracji początkami prawnymi komunizmu w Polsce. O jakiejś Krajowej Radzie Narodowej typowy nie za stary Polak chyba nawet mógł nie słyszeć, natomiast mnie jakoś podpuszczano, bym tym gwałtem na systemie prawnym trochę się zainteresował. Uwaga: w mediach ojca Rydzyka (Nasz Dziennik, Radio Maryja) jest redaktor Piotr JAROSZYŃSKI - to przykład krzyżowania się problemu doboru ludzi po nazwisku z problemem zabijania. Sprawę omawiam tylko tutaj, ponieważ dodałem to sporo czasu po napisaniu wspomnianego "dopisku na blogu" zawierającego dodatkowe uwagi co do poszczególnych zabójstw zebranych pod podkreślonym powyżej nagłówkiem.

25. (?) Trup w śmietniku blokowym Piotra Niżyńskiego ok. 1993 r., mówiła mi o tym matka czy brat nieraz. Niepewne jest to, czy specjalnie tego człowieka zabito, ale pewnie tak.

-------------------------------- PIERWSZA WERSJA KOMUNIKATORA INTERNETOWEGO ICQ --------------------------------

26. (?) KSIĘŻNA DIANA z brytyjskiej rodziny królewskiej (31/10/1997*). Omówione tylko tutaj. Zmarła równo co do dnia 2 lata przed zamachem na Egypt Air, ponadto wg informacji prasowych "była na podsłuchu Echelonu", a do wypadku "przyczynił się najprawdopodobnej jadący za nią paparazzi", co kojarzy się oczywiśie z Telewizją Polską (wścibski dziennikarz jako sprawca wypadku...). Mafijny wyrok śmierci wisiał nad nią już od kilku lat, czego dowodem jest serial "Z archiwum X" z żydowskim duchownym (czyt.: znanym faryzeuszem) w roli głównej, który wcielił się w człowieka od "chytrych morderstw". Metoda - awaria kierownicy i hamulców (współczesne samochody mają to wspomagane elektronicznie, ale chyba nawet te stare, np. maluch mej matki, mogły mieć wbudowywane coś prymitywniejszego a równie ważnego odnośnie hamulców - albo już nie wiem, jakim cudem trafiło się jej, że miała wypadek). Urządzenia elektroniczne mają backdoory odbierające fale i też taki wypadek mi spowodowano, w efekcie czego zajął się mną nawet sąd i nielegalnie zostałem oskarżony przez prokuraturę.

27. Komendant Główny Policji gen. Marek PAPAŁA (1959 - 25.06.1998*). Data śmierci była moją datą urodzenia z przestawioną szóstką (symbol papiestwa?) dwa w lewo (przy założeniu, że wszystko pisze się dwucyfrowo, tzn. dd/mm/rr). Nawiązuje to więc też, z uwagi na te szóstki kojarzące się z 666, do zamordowania Jackoba Burckhardta, gdyż u niego data śmierci to było 88(1)8-97 ("666" - przesunięte o 2, zgodnie z typową transformacją w tej grupie - po czym "rok 97"; jedynka w nawiasie może tu podpowiadać, że nie chodzi o to, co 200 lat później, tylko wystarczy 100 - "ktoś" to może tak zinterpretował, czyt. moim zdaniem pewnie papież); innymi słowy Burckhardt miał datę 8.8.1897. Dowody na to, że plan przeszedł przez "grupę watykańską", czyli praktycznie na pewno wręcz w niej samej ma korzenie, są pod wpisem na blogu, zresztą samo nazwisko to dla anglosasów "papala" (nie mają polskich liter, tak to więc piszą w dokumentach prawnych - wiadomo, że Mazur przebywa w USA, gdzie odmawiają ekstradycji), a zatem wychodzą z tego słowa papal-a, co oznacza "papieski A[teizm?]".

28. (?) Fred TRUMP (25.06.1999), ojciec prezydenta USA Donalda Trumpa. Omówione tylko tutaj. Już na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy to, że zmarł równo co do dnia rok po poprzednim zgonie wiążącym się z tą grupą przestępczą (zarazem 3 miesiące przed mymi urodzinami, w które - dokładnie tego samego dnia! - prymas Glemp konsekrował Kościół Środowisk Twórczych pw. św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła w centrum Warszawy - a tymczasem ja jestem z rodziny BARDZO związanej, m. in. zawodowo, z muzyką poważną; ta konsekracja, powtórzę, była 25.09.1999 r.). To rocznica, zarazem, spektakularnej porażki Clintona w Sądzie Najwyższym USA, gdzie stwierdzono, że selektywne unieważnianie przez prezydenta pozycji ustawy budżetowej jest nielegalne (to jak np. jakaś kluczowa porażka polskiego premiera w Trybunale Konstytucyjnym - bardzo rzadka, nietypowa sprawa; akurat miało to miejsce w dniu zamordowania Papały, podobnie jak pewne ruchy prawne prymasa Glempa). W archiwum Gazeta.pl można znaleźć artykuły z, jak mniemam, "treściami podprogowymi" między wierszami w artykułach pochodzących z dnia wcześniejszego lub w dniu wcześniejszym wydanych. Zresztą postać Trumpa, z racji nazwiska, a może nawet jego bogactwo, kojarzy się nieco z papiestwem, patrz tutaj.

29. Co najmniej 5 zamordowanych w aferze w łódzkim pogotowiu (1999-2002). Omówione tylko tutaj oraz na podstronie o Janie Pawle II. Wg prasy pierwsze zabójstwo(-a) miały miejsce już w 1999 r. Ostatecznie jedna z osób usłyszała zarzuty 4 zabójstw i pomocnictwa w piątym, a druga - zarzut 1 zabójstwa. Dlaczego wiążę to z tą grupą przestępczą? Bo kwestia jest ściśle związana z moją rodziną. Po pierwsze: szpitale i pogotowie zajmowały się serwowaniem przekazu podprogowego dla mych przodków (i podsłuchiwaniem ich) w związku z poczęciem i rodzeniem się kolejnych potomków. Ich daty urodzenia bowiem właściwie dowodzą tego, że zostały ustawione. Dotyczy to w szczególności mej babci Lucyny (urodzonej w Brodnicy) oraz mamy Ewy (urodzonej w Łodzi), przy czym nie można tego zjawiska dostatecznie wytłumaczyć samym tylko wyszukaniem osoby o takiej dacie urodzin, tylko po prostu daty te wywołano, spowodowano w konkretnej rodzine (m. in. w przypadku babci występuje bardzo pożądana, w kontekście ogólnego pochodzenia od liczby 69: 96-ty dzień roku i 269 dni do końca roku, z czego następnie wywodzono daty oparty na cyfrach od 1 do 6, zbieżność z nazwiskiem: ona miała nazwisko rodowe Mliczewska, a dziadek mój był Uzdowski, z czego wyszło "mleko w ustach", co zdecydowanie może pasować do liczby 69 i realistycznie przedstawionych wyobrażeń na temat takiego seksu, "w pozycji 69"). A zatem przykładowo w łódzkim pogotowiu afera ze szpiegowaniem mej matki występowała już w 1954 r. (kiedy poczęła się moja matka, a w zasadzie to raczej kto inny: oryginalne, niepodmienione jeszcze dziecko jej rodziców, które pewnie zmarło zaraz po narodzinach ze względu na wcześniactwo, tj. dobraną specjalnie przedwczesną datę): otóż więc służba zdrowia to najstarszy w Polsce partner przekrętów papiestwa - współpracowała w tym zakresie już chyba od początku II RP (sprawa Wacława Niżyńskiego, a potem sformułowanie "cud nad Wisłą"; porównajmy też: powstanie Teatru Ateneum, co kojarzy się trochę z ateizmem, w 10-lecie odzyskania niepodległości) i jeszcze zanim wprowadzono aferę podsłuchową do telewizji - co z kolei miało miejsce zaraz po tym, jak ona powstała (pierwszy ośrodek regionalny TVP powstał w Łodzi rok po narodzinach mej matki w Łodzi). Telewizja później 18. lipca 1969 r. wprowadziła się na ulicę Jana Pawła W. (jeszcze nie było takiego papieża, ale czołowe postaci wiedziały, że się szykuje). Otóż w przypadku mej cioci datę urodzenia dobrano tak, że - w połączeniu z tym, iż żyła 19600 dni, czyli równo 2800 tygodni i ani dnia mniej lub więcej (a owo 19600 jest też wynikiem działania "140 do kwadratu", zaś art. 196 Kodeksu karnego jest o obrazie uczuć religijnych) - data śmierci wyznaczona została na 20.02.2012 (p. akt zgonu) tworząc w ten sposób jakby przedział dat. Pierwsze 4 cyfry: 2002, kolejne 4 cyfry: 2012, stąd data 2002-2012. "Od afery w łódzkim pogotowiu do zabicia cioci Piotra Niżyńskiego: Ani Uzdowskiej w szpitalu psychiatrycznym w Łodzi" (przy Aleksandrowskiej 159, p. sygnatura na stronie www.bandycituska.com, prawdopodobnie dostała preparat w rzeczywistości szkodliwy). No, w każdym razie wychodzi z tego jakiś przedział lat z bardzo ważnym rokiem 2002. Tyle tylko, że takiemu rokowi trzeba było dopiero nadać znaczenie, którego wtedy (przy jej narodzinach) nie miał. Stąd też wywodzę wniosek, że nie cierpi na wadę skrajnej nieprawdopodobności tylko taka teoria, że aferę tzw. łowców skór zaplanowano z myślą o mojej rodzinie, w tej samej grupie przestępczej śledząco-niszczącej. Pasowałoby to też o tyle, że zgoła idiotyczny jest tekst "korzeniem wszystkiego była chciwość", że wszystko się tylko z chciwości wzięło. Nie! Podstawą tutaj jest przede wszystkim ateizm - i to bardzo daleko posunięty. Pomijać ten aspekt, tracić go z oczu, to fałszować prawdę o narodzie polskim, w którym do zabójstw tylko dla pieniędzy mało kto się posuwa zwłaszcza w zawodzie lekarza i jest to niezrozumiałe na gruncie tego, jak ludzie są wychowywani i w jakich wartościach i wierze. Ateizm jako korzeń wszystkiego wydaje się dużo bardziej przekonującą teorią, a przy tym przystępną i zrozumiałą ze względu na takiego ewentualnie organizatora afery, jak przywódca religijny. No, ale podstawowym argumentem pozostaje rachunek prawdopodobieństwa, "numerologia" ukryta w datach życia członków mej rodziny i prawda o starości afery podsłuchowej.

30. Drugi zamach na Egypt Air (31/10/1999*). 217 ofiar, zginęli (jak to zwykle w tej grupie bywa) wszyscy. Dzień tzw. święta reformacji (znanego w polskich kościołach reformowanych). "Tuż przed listopadem" (porównaj z piosenką Sienkiewicza i Elektrycznych Gitar o falach podsłuchowych z 1992 r., roku, w którym zaczął się mój podsłuch: "Człowiek z liściem"; zwłaszcza znamienny jest cytat "uważaj, to nie chmury! to Pałac Kultury... liście lecą z drzew"). Bardzo nieprawdopodobne jest w tym zamachu to, że zarówno dzień miesiąca, jak i rok 99 są "tuż przed" przekroczeniem zakresu i rozpoczęciem liczenia od nowa (pamiętamy przecież, jakże nagłośniony, "Problem Roku 2000", Y2K). To oczywiście nie wskazuje jeszcze na Watykan, ale jeśli sprawdzimy, jaki to zamach bezpośrednio poprzedzał ten, był "tuż przed moim urodzeniem" (zauważcie, 1992 r. i ówczesna podsłuchowo się kojarząca ze względu na swój tekst piosenka "liście lecą z drzew" - czyli "listopad" - to symbol moich "urodzin" dla podsłuchu; "tuż przed listopadem" w takim kontekście kojarzy się z "rok przed Piotrkiem") - ja urodziłem się 25/09/86, czyli trzeba by sprawdzić rok 1985 - to okaże się, że w dniu i miesiącu podobnie przekształconym, jak u Papały, czyli wskutek dodania/odjęcia dwójki tu i ówdzie (z bardzo bardzo podobnym przekształceniem spotkać się można zresztą w godzinie śmierci Jana Pawła II i przy ostrzelaniu szpitala w Gazie, również stosowano tam dodawaną dwójkę), doszło do jakiegoś porwania samolotu przez terrorystów (23/11/85 w porównaniu z moją datą 25/09/86). Być może aż z tego powodu moja matka miała cesarskie cięcie. To tylko odsyłado zamachu zrobionego w 85 r. przez terrorystów, natomiast sama katastrofa będąca, jak się zdaje, dziełem grupy watykańskiej (świetnie świadomej mego istnienia i skandalu podsłuchowego) miała miejsce, przypomnijmy, w 1999 r., w jednym rzędzie z Papałą i Kurskiem. Udane DRUGIE trafienie w temat mnie, mianowicie nie tylko przez pasujący poprzedni zamach, ale i przez zastosowanie formuły "TUŻ PRZED", wskazuje z jednej strony na pewno na grupę watykańską (w każdym razie na tę mafię, która o podsłuchu na Niżyńskiego słyszała), a z drugiej na jakiegoś POLAKA, bo kto by skojarzył miesiąc 11 ze spadaniem liści i piosenką Elektrycznych Gitar z 1992 r.?

31. (?) Katastrofa rosyjskiego "okrętu atomowego" Kursk (sierpień 2000 r.*), budowanego od 1994 r. (okręt podwodny z napędem jądrowym). Pasuje do związanego z Telewizją Polską postsolidarnościowca Jacka Kurskiego, który w dodatku zrobił film o "Nocnej zmianie" (obaleniu rządu Olszewskiego, które umożliwiło powołanie nowego rządu, który zaczął podsłuchiwać mnie radarowo w telewizji) - to dodatkowy trop watykański tkwiący w tym dopiero zaczynającym poważniejszą karierę polityczną nazwisku. 118 osób zginęło, nikt nie ocalał. Wypadek ten nie jest omawiany (z dowodami na zbrodnię) pod wpisem o Blidzie, lecz pod "Starania o pozbawienie mnie domu" z 22/04/2016 (w dopisku 'edit 2016-04-22'). I W PRZYPADKU SMOLEŃSKA, I W PRZYPADKU KURSKA OPINIĘ PUBLICZNĄ INFORMOWANO O PRZEWLEKŁYM WYDOBYWANIU OFIAR I/LUB WRAKU - były to długo jeszcze po tych wypadkach główne tematy. UWAGA: Kurski z TV wg spikerów był tym pedofilem, który molestował mnie w dzieciństwie, jakkolwiek ta wersja może być pomówieniem. Zbrodnie przeciwko ludzkości za czasów JP2 wymienione tutaj mają zawsze jakiś ważny korzeń: te związane z Egypt Air dotyczą porodów mej matki, katastrofa Kurska dotyczyć może pedofilii, a "zamach na World Trade Center i Pentagon" - tego, że Jan Paweł II planuje późniejsze przełamanie zmowy milczenia w temacie zła w polityce pochodzącego z Watykanu.

32. Jacek Dębski (12.04.2001* - data wg Wikipedii i pewnie aktu zgonu, jako że są wątpliwości, czy nie przed północą, a więc 11-ego) - były minister SPoRtu. Na wstępie wyjaśnień należy tu odnotować, że rządził właśnie wtedy, gdy rozkręcała się światowej klasy gwiazda w osobie Adama Małysza. O postępach jego podejrzanej kariery (fory z zagranicy, w tym pomaganie w trenowaniu? uzgodniony politycznie doping?) można poczytać w Wikipedii. Ja sam dziwnym trafem (kolega z pracy mego ojca dziwnym trafem zajął się prywatnie obmyśleniem takiego systemu...) zajmowałem się w 2004 r. skocznią narciarską w Szczyrku: projektowałem dla niej oprogramowanie obsługujące opomiarowanie (była to pierwsza w Polsce i jedna z kilku na świecie opomiarowanych skoczni narciarskich, wyposażonych więc w specjalne siłowniki do pomiaru siły nacisku na podłoże; trafia to następnie do wzmacniaczy, przetwornika analogowo-cyfrowego i komputera - cały ten system pomiarowy budzi zresztą skojarzenia ze śledzeniem mi ekranu z wykorzystaniem Sygnity Screen Capture). O skoczni tej wspominał nawet swego czasu Teleexpress, mam też referencje na temat swej pracy przy niej, stworzonego oprogramowania. Otóż Adam Małysz wydaje się być podrzucony Polakom jako ich bohater głównie z myślą o Apoloniuszu Tajnerze, "Trenerze Skoczków Narciarskich". Wskazuje na to jeszcze jego(?) niedawny udział w podsłuchowo się kojarzącej kampanii reklamowej (plakatowej) "I ja szanuję taką chęć słuchania". Same skoki narciarskie kojarzą się z przeskokami (podsłuchu), po których jest "nara" - "narta" jako lekko zmodyfikowane "nara" wciąż zachowuje konotację ze znanym slangowym pożegnaniem (widziałem kiedyś młodzież piszącą coś takiego, choć to rzadki wariant). Przeskoki podsłuchu radarowego na inny obiekt oczywiście mogą się zdarzać, obraz się może deformować, a to dlatego, że nie do końca jasne jest, jakie ośrodki, z jakiego materiału wykonane są po drodze promienia od ciała, w które trafia wiązka "szumu" radarowego, do źródła i obok też odbiornika promieniowania; przykładowo w betonie fala elektromagnetyczna ma prędkość dwukrotnie mniejszą niż w próżni i powietrzu. A zatem, jeśli oceniać wszystko prędkością światła w próżni, to będzie wydawać się, że obiekt jest dalej, gdy tylko trafia on na takie miejsce, że odtąd po drodze jest też np. metr betonu (np. osoba schowała się za 2 dodatkowe półmetrowe ściany). Po prostu później wraca fala zawierająca odpowiednie, to, które w istocie nas interesuje, odbicie (ma więc "starszą" częstotliwość niż się oczekuje), co można interpretować jako odpowiednio dalszą odległość (bardziej niż w rzeczywistości), jeśli by przyjmować, że prędkość fali jest taka sama, jak w próżni i powietrzu. Czyli taka, jak zazwyczaj i jakiej można się spodziewać. Krótko mówiąc, przez np. beton będący po drodze promienia fali ten sam obiekt może pojawić się w dalszym miejscu. Oprogramowanie podsłuchu może się więc pomylić i śledzić odtąd inny, sprawiający wrażenie bliższego obiekt. (Z kolei inne jeszcze materiały w ogóle mogą utrudniać dostrzeżenie obiektu, np. hale metalowe, sklepy-blaszaki - do takich zalicza się wiele supermarketów i centrów handlowych. Wówczas w ogóle w środku obiektu może być trudność z zobaczeniem osoby - rzecz w tym, by namierzyć ją, gdy wychodzi z takiego obiektu np. na duży parking i plac.) "Skoczkowie narciarscy" (skoki-nara) to zatem ci, którzy przez komunikator internetowy ICQ piszą telewizji, że wypatrzyli Piotra Niżyńskiego w kamerach, później: że widzą, jak wyszedł, itd. Otóż Apoloniusz Tajner, specjalnie pewnie już dawno temu wyszukany do kariery narciarskiej, to ten, który kojarzy się z "antypolską, antydemokratyczną teorią o tym, że to jest Tajne" (co? sprawa przestępstw podsłuchowych w telewizji). A-Poloniusz jako antypoloniusz, ten, który jest przeciwny Rzeczpospolitej Polskiej. A zatem zadbano o to, by każdy Polak słyszał o tym, że teoria, iż sprawa podsłuchu w TV jest tajna, jest niezgodna z istotą Rzeczpospolitej Polskiej - ta, jak podaje art. 2 Konstytucji, "jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Może jest w tej tajności jakiś ślad prawa, koncepcji prawnych, jakieś postępowania przecież mogłyby być, ale z demokracją, a tym bardziej sprawiedliwością społeczną, nie miałoby to nic wspólnego. Zauważmy, że zabity został sam minister SPR, tutaj sportu, ale jasne jest, że mogłoby to być o ministrze sprawiedliwości. (Pamiętajmy też, że Jan Paweł II znany był z wprowadzenia do różańca "tajemnic światła" - tajemnic pełnych jasności, tajemnic takich, co to tajemnicami w istocie nie są?...) Co wskazuje na zabicie Dębskiego właśnie w "grupie watykańskiej" (a więc z inspiracji państwowej)? PO PIERWSZE papież umarł w dniu o 4 wcześniejszym od daty urodzin tego człowieka i roku o 4 późniejszym od jego daty śmierci. Przesuwanie 2 różnych pól daty i czasu o tę samą wartość jest typowym sposobem przekształcania dat w tej grupie. PO DRUGIE Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (istotne z punktu widzenia karalności utrzymywania nieruchomości w stanie "wyrementowanym" tak, że grają dźwięki!) wydano równo rok po śmierci tego człowieka. A przecież te masowe remonty to też wyczyn tej samej grupy przestępczej kojarzącej się z telewizją. Dziwny ten traf i inaczej niewytłumaczalny. PO TRZECIE (bardzo ważne!) on urodził się dnia, który pasuje na planowaną datę zabicia mej matki w szpitalu (ustawiono jej datę urodzenia, podobnie jak chyba mej babci - nawiasem mówiąc TV od samego swego początku chyba prześladowała mą rodzinę - tak, iż data urodzeniana zmianę z członami długościowymi, "narodziny/długość (1) w miesiącach-dniach i (2) latach" może tworzyć ciąg cyfr od 1 do 6, mianowicie 12345566; podobnie było z datami babci Lucynki - 11234456: najpierw pary lat [po prostu] zgonu i narodzin, potem pary dni-miesięcy [bezpośrednio podanego] zgonu i urodzin, 4.04 i 5.06). W przypadku mej mamy data zgonu wypadałaby na miesiąc 1+3, dzień 2+4, rok 66-ty po narodzinach w 1955, to jest rozsądna interpretacja par w liczbie 12345566, zważywszy, że ona urodziła się 2. stycznia 1955 r. - pasuje to dodatkowo dlatego, że 6. kwietnia zmarł też jeden z najsłynniejszych artystów i pasujący do tematu beatyfikacji, ciągle powracającego w prasie, gdy mi zabijają rodzinę: Rafael Santi, a z mojej mamy, być może przekazem podprogowym lub sugestiami od otoczenia, zrobiono muzyka-pianistkę. Cóż za świetny plan! Tego dnia przecież prasa by wspominała: "Zmarł wybitny artysta". Nadto jeszcze dzień 6.04 ma tę własność, że jest 96-tym dniem roku, gdy do końca roku pozostaje 269 dni. Budzi to skojarzenia z liczbą 69 (jest taka pozycja seksu oralnego) oraz z odwracaniem się do siebie plecami (może rodzeństwa, mnie i brata), podczas gdy przecież rodzice mej matki mieli nazwiska rodowe Uzdowski i Mliczewska ("mleko-w-ustach", kojarzy się to też z maślanką, która podobno zabiła dziadka, tj. Henia Uzdowskiego, pod koniec życia Jana Pawła II). PO CZWARTE nagłówki wydrukowane w Gazecie Wyborczej z przedednia (czy nawet dnia) śmierci, napisane więc przed śmiercią Dębskiego, zdają się ją nieco zapowiadać. Nie wnikałem w to głębiej, bo nie mam czasu. Spojrzałem tylko na pierwsze 3 artykuły z archiwum.gazeta.pl i odniosłem wrażenie, że jest ten klimat. Wszystkie 3 chyba o sporcie. Coś np. o "ostatnim meczu". A przecież przy zabójstwach "grupy watykańskiej" typowe jest, że prasa je z góry odnotowuje i już w przeddzień pisze jakby o nich - w aluzjach (podobne aluzje dziennikarze robiący akurat w pokoju z podsłuchem robią w moim odczuciu na temat mego podsłuchiwanego życia - to wieloletni, naprawdę stary standard, narzucony odgórnie całej prasie). TO ZABÓJSTWO I SPRAWA MAŁYSZA POKAZUJĄ, CO JAN PAWEŁ II MYŚLAŁ O "TAJNOŚCI", "UTAJNIENIU" PROCEDERU PODSŁUCHOWEGO. Nie wierzył w legalność tego, chyba nawet Konstytucję specjalnie nam z myślą o tym, by coś takiego nie było legalne, pisano, jak pokazuje np. kwestia filmu Matrix i jego dat premiery czy kwestia daty śmierci Jana Pawła II (dokładnie 8 lat i ani dnia więcej lub mniej po uchwaleniu naszej Konstytucji). Sprawę tę zauważyłem później (chyba w 2018 r.), więc omówiona jest tylko tutaj, a nie w żadnym starszym dopisku na blogu. NADMIENIAM, ŻE OSOBĄ Z PROKURATURY REJONOWEJ WARSZAWA-ŚRÓDMIEŚCIE, KTÓRA ZATWIERDZIŁA NIELEGALNE ZAMKNIĘCIE MEGO ZAWIADOMIENIA O OSZUSTWACH (MIESZKANIOWYCH WARSZAWSKICH - KAWALERKI PONIŻEJ 1000 ZŁ DO WYNAJĘCIA, CAŁE MIESZKANIE), ZWIĄZANYCH CHYBA Z TĄ CAŁĄ "GRUPĄ WATYKAŃSKĄ", BYŁA DZIWNYM TRAFEM NIEJAKA AGNIESZKA *MAŁYSZKA*. Nie, żebym twierdził, że tu na pewno jakieś przestępstwa były, ale no jak widać temat nieuczciwości w polskich skokach narciarskich chodzi po głowach.

33. (?) Zamachy z 11. września (2001*) w USA - na World Trade Center i Pentagon. Zabitych 2996. Interesujące informacje poprzedzające zamachy, bodajże przecieki, w mediach katolickich wypunktowałem w dopisku 'edit 2017-04-03' pod wpisem na blogu z 15. grudnia 2016 r., tym o procesorach. Polecam też całą specjalną podstronę "Dowody WTC": www.bandycituska.com/dowody-wtc.html. Tu dodam tylko tyle, że oprócz tematów zapowiadających je w prasie katolickiej, bezpośrednio przed zamachami, mają one też tę cechę, że trafiły się w 1300-nym (tysiąc trzechsetnym) od końca dniu życia Jana Pawła II (innymi słowy, zaczęły jego ostatnie 1300 dni życia).

34. (?) Jeremiasz Barański (7.05.2003*), przestępca, ps. "Baranina", zabójca Dębskiego. Omówione tylko tutaj, ponieważ zauważyłem to zabójstwo jeszcze później niż związek zamachu na Dębskiego z tą grupą (też, z powodu późnego zauważenia, nie jest omówiony we wspomnianym dopisku na blogu). Nie jest pewne, czy zabicie tego zbrodniarza jest dziełem omawianej tu grupy, ale wydaje się to prawdopodobne. Zabity w Austrii, chyba przez współwięźnia (śledztwo nie wykazało udziału osób trzecich, więc musiał opowiadać, że to samobójstwo, co oczywiście jest niezbyt wiarygodne). Straże podobno traktowały go specjalnie. Można tu jeszcze dodać, że ja mniej więcej wtedy, tj. na przełomie 2003 i 2004 r. (zwłaszcza we wczesnym 2004) wykonywałem strony internetowe jako podwykonawca dla kolegi mego kuzyna Mateusza, który miał serwer ctc.org.pl (na usłudze "SDI" Telekomunikacji Polskiej) i miał chyba na imię Jeremiasz, w każdym razie konto jego miało bodajże login jeremiasz. Ciekawostka z zakresu mego życia zawodowego.

35. (?) Ojciec Carlo Cremona (1917/18-2003*), zakonnik włoski. Teoretycznie mogłoby to być samobójstwo, bo to niby zaprzyjaźniona postać, ale zawsze jakoś mało chętnych do czegoś takiego, a zwłaszcza tak "na rozkaz" czy życzenie kogoś innego, załatwiającego swe ciemne interesy (a tymczasem mordowanie na lewo i prawo w tej mafii jest typowe, więc czemu nie). Zmarł w studio telewizyjnym 3 dni przed wypadkiem Agnieszki Piotrowskiej (pogrzeb był 2 dni przedtem, a papieski telegram ogłoszono dzień przed śmiercią A.P.). Nazwisko kojarzy się z 1) kremowaniem - popiołami - Popiełuszką, 2) kremówkami - po [małej] maturze: bo istotnie A.P. zmarła rok po swej małej maturze (kończącej gimnazjum). Śmierć ta jest opisana w tekście o Janie Pawle II, do którego odsyłają wzmianki o Agnieszce Piotrowskiej spod wpisu o Blidzie na blogu.

36. Agnieszka PIOTROWSKA (1986-2003*). Wypadek drogowy (koleżanka podrzucona do klasy z bazy PESEL, urodzona 1. stycznia; swoją drogą nazwisko miała jak jakaś żona czy siostra zabójcy Popiełuszki, Grzegorza Piotrowskiego). ZGINĘŁA RAZEM Z CHŁOPAKIEM W AUCIE ("poślizg" latem, przy wyprzedzaniu). Z okazji tej śmierci zorganizowano inną, Cremony, a także sztuczną aferę stara-chowicką (dziewczyna była ze Starej Miłosnej) oraz aferę z Blidą (miałem w gimnazjum przezwisko "BLaDe", czytaj: BLeJD). Co ciekawe, w trakcie swych przejść prawnych związanych z aferą starachowicką ówczesny Komendant Główny Policji, który rządził też za czasów śmierci tej dziewczyny, dostał w Sądzie Najwyższym termin jakiejś rozprawy czy posiedzenia kasacyjnego w... dzień kobiet.

37. Marek SELL (1951-2004), twórca programu antywirusowego mks_vir. Był to chyba pierwszy polski eksportowany program komputerowy (stworzony jeszcze za PRL w 1987 r., gdy generalnie nie eksportowano jeszcze komputerów PC do Polski z uwagi na tzw. COCOMO), stąd też do jego napisania dobrano zapewne po nazwisku osobę z nazwiskiem SELL, co po angielsku oznacza czasownik "sprzedawać". Ponadto inicjały tego człowieka to MS, jak skrót od słowa "Microsoft", czyli najsłynniejszego zachodniego koncernu komputerowego produkującego oprogramowanie. Śmierć Sella było to prawdopodobnie morderstwo w szpitalu po uprzednim sfabrykowaniu historii jakiejś poważnej "choroby" (krążą wersje, że miało to być "stwardnienie rozsiane" czy też "nowotwór" - prawdopodobnie zupełna fikcja). Mordowanie w szpitalach to typowa metoda tej grupy przestępczej; tam to przecież normalna sprawa, życie i śmierć są jak gdyby blisko siebie w takim miejscu, raczej się tego nie sprawdza, poza tym stosuje się różne preparaty przecież na porządku dziennym. Więc jest to "idealne" miejsce, by kogoś zabić. Zmarł (aż nawet co do dnia) równo 5 lat po konsekrowaniu przez Jana Pawła II "Kościoła Środowisk Twórczych" w Warszawie przy pl. Teatralnym 18 (śródmieście). Kościół ten postawiono z myślą o Piotrze Niżyńskim i jego rodzinie (rodzina muzyków klasycznych, ja-Piotr Niżyński również przez 6 lat uczyłem się w pdstawówce muzycznej). W 13-te moje urodziny konsekrował go też prymas Glemp (25. września 1999), stąd też 13-ka jest podwójnie uczczona (zarówno w 13-ym czerwca jako dacie konsekracji przez Jana Pawła II, jak i w dacie mych 13-ych urodzin w 1999 r. jako dacie konsekracji przez prymasa Glempa, o której obwieszcza tabliczka na kościele, patrz też tutaj). 13-ka zresztą kojarzy się ze sprawą tajemnicy państwowej (i prywatnej): np. art. 13 Konstytucji jest tu pomocny, poza tym w 1300-ym dniu od końca życia Jana Pawła II były znamienne pod względem skojarzeń "zamachy na World Trade Center i Pentagon". Toteż niewątpliwie coś tu chyba było na rzeczy z tą śmiercią. Wcześniej, być może za sprawą przekazu podprogowego albo rad od innych osób, 3 miesiące przed tą śmiercią uregulował sobie relacje ze swoją firmą "z myślą o przyszłości swej rodziny" (jak gdyby o swoim dziedzictwie przecież...) - można o tym poczytać na Wikipedii - a więc było tak, jak gdyby ktoś to już sobie planował. Syndyk ogłosił upadłość spółki MKS 1 dzień przed mymi 24-ymi urodzinami, tj. 24. września 2010 r. - bardzo, jak widać, oryginalnie, tj. posługując się numerologią w wyborze daty, co jest typowe dla "grupy watykańskiej" (24 to przecież tutaj także nr dnia).

38. Henryk Uzdowski (1923-2004*). Omówione na blogu albo w dopisku pod wpisem z 2017 r. o sądach, albo raczej w dopisku pod którymś z 2 poprzednich wpisów. Dziadek Piotra Niżyńskiego od strony matki, mąż niżej wymienionej Lucyny i ojciec niżej wymienionej Anny. Wyszedł z domu, szedł obok pracowników sprzedających owoce na jego działce, zasłabł i umarł. Pewnie prosił o pomoc, nie znam tak dobrze szczegółów. Podobno to od jakiegoś produktu spożywczego i prawdopodobnie maślanki. Więcej szczegółów w dopisku pod wpisem na blogu o sądach (z maja 2017 r.). Wyjątkowo tam, a nie we wpisie o poszlakach na temat niektórych zbrodni. Co ciekawe, jego data śmierci to zarazem 65-ta rocznica akcji Niemców z 1939 r. przeciwko pracownikom naukowym polskich uczelni (aresztowania), a dziadek przecież był doktorem-włókiennikiem, a po drugie taką datę urodzenia, ale bez dwói na początku, miała moja babcia od strony ojca (Zofia Niżyńska) - charakterystyczne jest, że jako jedyna spośród mych dziadków nie miała wyższego wykształcenia.

39. (?) Czesław MIŁOSZ (1911-2004*). Urocze nazwisko, poniekąd przecież kojarzące się z "religią miłości". Zmarł dzień przed świętem Wniebowzięcia ("przyszedł za wcześnie", "nie dożył tego"). Długość życia to 1117 miesięcy i 15 dni - 15-ka wskazuje na datę święta Wniebowzięcia, które przypada następnego dnia (15. sierpnia), natomiast 1117 to w symbolice cyfr ciąg słów "pierwszy, pierwszy, pierwszy - Bóg". Tutaj na liście często się zdarza, wśród innych pewniejszych dowodów, taka symbolika cyfr. Pierwszy może symbolizować premiera, prezydenta, papieża itp. (pamiętamy przecież aferę bodajże Olina czy tam z taśmami Oleksego, gdzie padał jakiś "pierwszy"). Żeby się upewnić, musiałbym przejrzeć archiwum Gazety Wyborczej, a jestem bardzo zapracowany. Można tu dodać, że to bardzo znamienne, że na polskiego noblistę i czołowego pisarza ("bajkopisarza" może) wylansowano postać kojarzącą się z Jezusem Chrystusem z racji bardzo po chrześcijańsku i miłosiernie brzmiącego nazwiska. Kojarzy się to z tematem "Kaczor[&]Donald trzęsie polską polityką" jako bodajże aluzją do religii i Kościoła.

40. Siostra Łucja dos SANTOS (13.02.2005), w szpitalu. Że jest to morderstwo, wystarczająco dobitnie dowodzi wpis na blogu www.bandycituska.com z 15. czerwca 2016 r. pt. "Zeznania i dowody" przy punkcie oznaczonym datą 2016/05/08 (końcowy tekst na szaro w nawiasach kwadratowych oznaczony jako edit 2018-12-27). Widać metodologię wyboru daty śmierci i ona się potwierdza, ukryto w niej też prawdę o tych "objawieniach", już i tak zasugerowaną "humorystycznie" na początku tekstu III tajemnicy.

-------------------------------- BENEDYKT XVI PAPIEŻEM --------------------------------

41. Anna POLITKOWSKA (1958-2006*). Omówione tylko tutaj. Zastrzelona dziennikarka rosyjska. Powszechne stało się przypisywanie tego władzom z Kremla i kojarzenie ich dlatego z czymś "odległym" wobec Europy, z odrzuceniem jej oficjalnych standardów. Tymczasem jak widać - to w tej międzynarodowej wszechobecnej mafii nic nadzwyczajnego. O tym, że zabójstwo było planowane w kręgach dziennikarskich, świadczy np. wygląd archiwum.gazeta.pl z tego dnia (tj. 7.10.2006) - oczywiście artykuły te przygotowano dzień wcześniej, bo są wzięte z gazety i wkładek do niej sprzedawanych papierowo w tym dniu. Z kolei o związku tej mafii ze standardami watykańskimi świadczy dobór po nazwisku - dziennikarka polityczna: "Politkowska".

42. Barbara BLIDA (1949-2007*). Zginęła po uprzedniej nagonce zorganizowanej najwyraźniej ze względu na nazwisko, kojarzące się z mym przezwiskiem w gimnazjum i z internetowym skrótowcem BBL, często używanym przeze mnie na IRC (rodzaj czatu). Teksty GW z przedednia zdają się wskazywać, że to było nie tyle uzgodnione samobójstwo, co zresztą jest czymś głupawym i nie wiadomo, która strona miałaby to proponować i czy brać to w ogóle na poważnie, lecz że jej pójście do toalety (przewidziane przez kręgi także kościelne, patrz media typu eKAI) było spowodowane próbą obronienia się poprzez np. zastrzelenie funkcjonariusza, po czym nastąpiłaby ucieczka za granicę. Ten zaś pomysł podsuwano jej przekazem podprogowym, może nawet rozmawiała o tym z mężem, a zatem postępowanie agenta ABW można uznać za zabójstwo w samoobronie, które dla uproszczenia nazwano samobójstwem (jednakże i tak PiS był za to odpowiedzialny, bo w ogóle podsunęli jej tę myśl o zabiciu agenta i ją bardzo reklamowali). Ze względu na straszny obciach związany z tym, że to planowali, nawet obecnie mimo wiedzy o kwestii przekazu podprogowego rodzina siedzi cicho. GW w przededniu pisała co nieco o spółdzielniach; o mieszkaniu, w którym instalacja podprogowa była już bardzo wyraźna (jego symbol to w Gazecie Gorzów Wlkp., wybrałem to miasto, bo najdalej ma do nadajnik radia i TV); o "świętej rodzinie"; "Płytka wyobraźnia to kalectwo"; "Dawny 'plac śmierci' zostanie wykupiony" (może o tym, że się nie uda go zabić); "Nie siedź w domu popraw kondycję" (może o uciekaniu za granicę); "Bokser z Nigerii zmierzy się z Gołotą?"; "Poszukiwany gangster w zasadzce u żony", "Jakub T. w łagodniejszym więzieniu?", "Ruszyli paliwową mafię nie do ruszenia", "Jabłko było nagrodą za dobrą jazdę, a kwaśna cytryna karą za łamanie przepisów", "Bezkarni prześladowcy" (Blidy zapewne, w podtekście) itd., zaś przykład "jasnowidzenia kościelnego" pokazałem na blogu. Na pewno przed śmiercią była na podsłuchu radarowym, chyba telewizyjnym, zapewne wspieranym też przez przekaz podprogowy. Ot i prawda o czołowych postaciach w rodzaju np. Jarosław Kaczyński. Nadmieniam, że do takiej wersji telewizja przyznawała się już w późnym 2015 r., choć później ze względów wizerunkowych zaczęła forsować teorię o samobójstwie, podczas gdy to było zabójstwo w samoobronie wywołane zabójczym zamiarem uzgodnionym przez telewizję zapewne z liderem religijnym typu np. Glemp. Co do tego incydentu to jeszcze zwróćmy uwagę, że w 2007 media rozpisywały się o Kaczyńskim jako o wielkim graczu czy też strategu (najwybitniejszym spośród ówczesnych koalicjantów), wyrafinowanym i mądrym (tak np. w tygodniku Polityka), co kojarzyć się mogło też z "ograniem" Blidy.

43. Bronisław GEREMEK (1932-2008*). Zginął w województwie małopolskim w "poślizgu" (winna tu usłużność elektroniki samochodowej względem fal z satelity). Naprowadziło mnie na niego to, że dnia 31. maja 2017 r. przeglądałem Onet.pl i był tam artykuł o tym, że Serbia opowiada się za przywróceniem w tym kraju królestwa (120 tys. podpisów). Gdy zaś jechałem 1. czerwca 2017 r. pociągiem do Krakowa (na taką podróż zresztą wskazują opublikowane na YouTube właśnie tego wieczora filmy), spikerzy zaczęli podpowiadać mi: "co się stało z politykami starej daty?" i dawać przykłady: kurujący się Jacek Kuroń zmarł w szpitalu, może samobójczo (tę uwagę teraz dorzucili), natomiast podsunięto wtedy także w drugiej i ostatniej kolejności Geremka i zaintrygowało mnie, że zmarł w wypadku. Telewizja, jak widać, jest dobrze przygotowana. W przeddzień śmierci Gemerka, tj. dnia 12.08.2008 r., pisano w Radiu Watykańskim tak oto (nagłówki): "Benedykt XVI w drodze do Sydney - konferencja PRASOWA NA POKŁADZIE samolotu" (pierwsze zdanie: "Rozpoczęła się najdłuższa podróż apostolska obecnego pontyfikatu" - w domyśle: może "niekończąca się"?). Był też artykuł "Abp Zimoń modli się za ofiary WYPADKU W SERBII" - w tym kontekście czas, w którym spikerzy przypomnieli mi o Geremku, wydaje się aluzyjnie mówić o "wypadku w królestwie". "Zima" to może o pogodzie w mediach; pamiętajmy też, co ważne, że Serbia położona jest na Bałkanach, czyli na POŁUDNIU Europy - zupełnie jak województwo małopolskie (w którym zmarł Geremek) na tle mapy Polski. A zatem informowano "z góry" o jakimś wypadku na Południu. Zaraz potem był artykuł "Akceptacja i CHŁONIĘCIE INNOŚCI CZYNIĄ KOŚCIÓŁ BOGATSZYM - rozmowa z ks. W. Słowikiem SJ". Godne odnotowania rzeczy były też w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Przede wszystkim tego samego dnia opublikowano informację o śmierci polskiego księdza "w SBR" (na Syberii), co zresztą z Serbią się kojarzy - o śmierci księdza Bronisława G. (jakieś inne nazwisko). "Podróżnik przemierzał samotnie Syberię na rowerze", "dotarł do granicy z Mongolią, która była najodleglejszym celem jego wyprawy", "wracał już do kraju, gdy w Irkucku ... został potrącony przez samochód", "sprawca wypadku zbiegł, nie udzielając pomocy poszkodowanemu rowerzyście". Wiara.pl jednakże opublikowała ten news (skąd następnie trafił nazajutrz do eKAI.pl, ale również PRZED informacją o śmierci Geremka) W PRZEDDZIEŃ ŚMIERCI GEMERKA, 12.07.2008 o 15:34. A więc po 4 dniach, choć zmarł 8. lipca. Bardzo niedwuznaczne, prawda? Wyjątkowo nie jest to temat omówiony we wpisie na temat niektórych zbrodni z 14. stycznia 2016 r. Wzmianka o tej zbrodni jest natomiast w dopisku wpisu na blogu z 23. maja 2017 r. o sądach. W dniu zabójstwa Blidy w 2007 r. Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł (w jego przeddzień przygotowany) "GEREMEK: ODMAWIAM" - sprawa do pary. 44. Leszek KOŁAKOWSKI (17.7.2009), filozof polski (zajmujący się m. in. filozofią religii), znany z aluzyjnie chyba zatytułowanego cyklu "Mini wykłady o maksi sprawach" (kojarzy się nieco z naukami Ewangelii z uwagi na problem kosmologiczny), zamordowany w szpitalu w USA (typowa skrytobójcza metoda... patrz zwłaszcza wpisy na liście z 2018 oraz moja rodzina) z inspiracji omawianej grupy. Trudno powiedzieć, od jak dawna był na oku grupy, ale wszystko wskazuje na to, że przynajmniej od ok. 50 lat - przykładowo, w 1965 r. sporządził - razem z Kotarbińskim i Ossowską, czyli innymi sławnymi postaciami polskiej filozofii i profesury - opinię w sprawie pojęcia "wiadomości", co dziś oczywiście bardzo kojarzy się z PAP-em. PAP zaś miał tę specyficzną cechę, że powstał 1 miesiąc i 1 dzień po moich urodzinach. W przypadku tego filozofa mamy coś podobnego: jego data śmierci przypada 8 miesięcy i 24 dni po narodzinach, przy czym jest to prawie że 9 miesięcy i 25 dni (czyli moja data urodzin: wrzesień 25 przetransformowana w oparciu o tę samą zasadę przesuwania dwóch pól o 1 - albo też: jednego pola o 2 - bardzo znaną w tej grupie przestępczej, p. np. tutaj). Przesuwanie o 1 symbolizuje następstwo z danej przyczyny, tak np. PAP powstał 1 miesiąc i 1 dzień po dacie mych przyszłych urodzin, żeby nikt sobie nie pomyślał, że moje urodziny (a nawet w ogóle przekaz podprogowy) to dopiero później wymyślono i że jest to dopiero w oparciu o datę powstania PAP-u policzone (o nie, ja mam datę dla uczczenia prezydenta włoskiego Pertiniego, który gdy rodził się, nie był jeszcze przecież prezydentem, ale miał personalia PERTI-NI jak "Piotr Niżyński", ten zaś miał datę ustawioną pod datę pruskiego rozbioru Polski z 1793 r., jako że "aktualna" na rynku książek była wtedy i zyskiwała sobie sporą popularność filozofia Nietzschego, Niemca pochodzącego z Prus). Toteż wskazuje to na genezę planu co do Piotra Niżyńskiego, zapowiedzianego też encykliką "Militantis Ecclesiae" o św. Piotrze KANIZYM (zauważmy, ja jestem Piotr K. NIZY...) - zmarł, w sensie metaforycznym, czyli pod względem duchowym, ksiądz i papież, następstwem tego jest postać Piotra Niżyńskiego. Wskazówka dla Polaków: "to przez niewiarę". Podobny związek długości życia w miesiącach i dniach z moją datą urodzenia występuje w przypadku premiera PRL Messnera, za którego rządów ja się urodziłem (p. wpis na powyższej liście zabójstw, zabito go chyba w szpitalu w roku 2014). Data śmierci tego człowieka nie tylko przypada 8 miesięcy i 24 dni po narodzinach, co jest ściśle związane z moją datą urodzin, ale jest jeszcze tak dobrana, że stosuje inną typową w tej grupie symbolikę (p. niniejsza lista ofiar): znaczy ona coś w rodzaju "pierwszy, Bóg, Bóg" (siódemka jest symbolem boskości). Coś takiego można też odnaleźć np. przy postaci Ławniczaka na poniższej liście (7/1/11) albo przy masakrze w Charlie Hebdo (7/1/2015); również np. katastrofa kolejowa we Włoszech ma tę cechę (2016-7-12) - trzeba by dokładniej przejrzeć tę listę, by wyliczyć takie przypadki. Z tego też względu, zważywszy na to, że (podobnie jak w przypadku Jana Pawła II, u którego w dodatku jest to następstwo planu sięgającego końca XVIII w.) zarówno długość życia, jak i data śmierci była zaplanowana, również data urodzin tego człowieka jest nieprzypadkowa. Nie mówię, że ją ustawiono jego rodzicom, bo pewnie nie byli tacy ważni, ale wyszukano takiego człowieka spośród wszystkich adeptów filozofii (z, nadającą się do "Narodzin tragedii", datą urodzenia). Po to, by później jego udziałem stała się spora popularność i kariera. 45. Jan WEJCHERT (31.10.2009), założyciel TVN. Zmarł równo w 10-lecie katastrofy Egypt Air, którą uważam tu za pierwszą zbrodnię przeciwko ludzkości związaną z "grupą watykańską" za Jana Pawła II (pierwsza zbrodnia przeciwko ludzkości Jana Pawła II?... ta wiązała się z porodami mej matki; druga, o ile się nie mylę, była w 2000 r. - Kursk, czyli sprawa pedofilii przeciwko mnie, a trzecia w 2001 r. - World Trade Center i Pentagon, czyli m. in. kwestia rzekomej tajemnicy telewizyjnej). W przeddzień tej śmierci archiwum.gazeta.pl ma na pierwszej stronie jakieś "tvp 2", a ponadto "Na Wspólnej tvn" (to to już w ogóle na pierwszym miejscu), po czym zaraz Pierwsza miłość polsat - charakterystyczne są te zmniejszone litery, prawda?... Jak wiadomo, wydanie to zamknięto 2 dni przed śmiercią zważywszy na to, że dzień przed śmiercią już od rana było w kioskach. Z kolei wydanie z dnia śmierci (czyli zamknięte w jej przeddzień) miało na pierwszej stronie artykuł z WDOWAMI w tytule ("ŚLĄSKIE WDOWY"), co kojarzy się z tą spółką, której ktoś umarł, zaczynający się od "WSZYSCY MYŚLĄ, ŻE SIEDZIMY NA PIENIĄDZACH", a ponadto artykuł "TVN rusza z własną agencją informacyjną". Ponadto tuż przed tym artykułem był jakiś o województwach, czyli skojarzenia budzi to ze szpitalami, bo te są bodajże często kontrolowane przez wojewodów. Jak podaje nczas.com (gazeta Najwyższy Czas związana z Korwinem-Mikke): "Umarł niespodziewanie po ciężkiej, krótkiej chorobie. Przyczyną śmierci była silna infekcja bakteryjna i niewydolność serca". Pewnie znalazłbym jeszcze sporo aluzji w gazeta.pl, ale to mija się z celem i nie mam na to trochę czasu, gdyż problem ewentualnych polemik przesuwa się co najwyżej, w każdym razie w przypadku elementarnie rozumnych rozmówców, w stronę podejrzenia, że "może coś było wiadomo, ale to naturalne". Otóż, zgodnie ze znaną metodologią tej grupy a także zważywszy na skrajne nieprawdopodobieństwo takiego trafienia, to praktycznie na pewno nie była śmierć naturalna (w sensie: taka, której nie wymierzono celowo) - praktycznie na pewno doszło do zabójstwa. Alternatywnie, może trochę oszukują w archiwum przenosząc na wierzch artykuły, które powinny być dalej (co do zasady to one chyba pojawiają się wg chronologii ich ukończenia), ale tak czy inaczej trudno usprawiedliwić w ogóle ich obecność - musieliby być w gazeta.pl totalnymi oszustami, tj. pododawać artykuły, których nie było wcześniej, z datą wsteczną, by uciec od ww. konkluzji.
III. Z LISTY ZABÓJSTW POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU (4. WRZEŚNIA 2015 R., DOPISEK DRUGI)

46. 96 trupów z, najwyraźniej, zamachu smoleńskiego (10/04/2010*). 47. Henryk Jankowski (18.12.1936 - 12.07.2010) - ksiądz, Honorowy Prałat Domowy Jana Pawła II (urodzony w dniu, w którym mi 76 lat później, co jest liczbą 74 – jak nr mego mieszkania z dzieciństwa – zwiększoną o 2, zorganizowano sprawę karną o rzekomy wypadek samochodowy, bez żadnego dowodu na to, kto prowadził, dlaczego miałbym to być ja i że jakiekolwiek były szkody oraz naruszenia prawa, a wręcz w obecności przeciwdowodu z moich wyjaśnień), kapelan "Solidarności", oskarżany (chyba niebezpodstawnie) o pedofilię. Zmarł dosyć młodo, w roku +74, co kojarzy się z okradaniem mnie przez sąd w związku z adresem mieszkania mej mamy: ul. Blatona 6/74 w Warszawie. Doręczenie pod tym adresem to dla sądu "koniec" sprawy nakazu zapłaty, początek jego 2-tygodniowego uprawomocniania się. Tymczasem ja tam nie mieszkam od dzieciństwa, od chyba maja 1996 r. Kolejne poszlaki: przeżył 27000 dni bez 130 (pechowa "13-ka"), podczas gdy podobny mem pechowej 13-ki pada w związku z datą śmierci Jana Pawła II (raz, że w 1300-ym dniu licząc od końca tego pontyfikatu były zamachy na World Trade Center i Pentagon, a dwa, że śmierć ta wskazuje też na Konstytucję, bo załatwiono, że wtedy jest rocznica uchwalenia obecnej Konstytucji, a ta ma bardzo ważny w temacie tajemnic art. 13; poza tym w moje 13-te urodziny konsekrowano odpowiedni pasujący do mej rodziny i mych urodzin kościół na pl. Teatralnym w Warszawie, z jednej strony Glemp w moje urodziny, a z drugiej jeszcze jeszcze potwierdzająco dnia 13-ego Jan Paweł II). Ponadto w jego urodziny zorganizowano mi fałszywe zarzuty o spowodowanie wypadku. Kojarzy się to oczywiście z tym Okragłym Stołem, którego daty (od 6 lutego do 5 kwietnia) wskazują na datę przyszłego-planowanego zgonu mej matki, czyli 6. kwietnia 2021 r. Jest to pewna poszlaka co do tego, że istotnie może być tu wina Wałęsy (dla porównania, mój ojciec jest w swym zakładzie pracy szefem związków zawodowych, a przecież z moją matką się rozwiódł); Lech Wałęsa przecież wytypował naczelnego Gazety Wyborczej, a ta dziwnym trafem od początku, jak się zdaje, zabijanie kryła (sprawy Stanisława Maślanki oraz fizyka Bella z 1990 r., następnie np. Jaroszewicz; nawet w datach jest ten ślad, "powstała w maju, w lutym zabija" - takie też są miesiące i dni narodzin i śmierci Stanisława Maślanki: 5-5 i [1]2-2...) oraz "oczywiście" kryła też jakże "tajemny" podsłuch w TV. Od początku zamieszana Gazeta, a kto jej wybrał naczelnego? No właśnie... Wreszcie, wracając tu do tematu Jankowskiego, również długość życia tego prałata w miesiącach i dniach kojarzy się z grupą watykańską, ponieważ dziwnym trafem przeżył (proszę kliknąć wskazany wcześniej odnośnik) 6 miesięcy i 25 dni - wskazuje to na 25. czerwca, czyli datę śmierci Papały (przerobiona data moich urodzin, 6-ka dwie pozycje w lewo), kiedy to zarazem Glemp otwierał Fundację Rozwoju Wsi (tego samego dnia), a w przeddzień Departament Stanu USA ogłosił datę wizyty premiera Buzka w USA (poinformowało o tym wydanie GW z dnia śmierci Papały) - jak wiadomo, "dziwnym trafem" to USA dotyczyły przyszłe losy osoby rozpoznanej jako zabójca w tej sprawie Papały, czyli Edwarda Mazura. Natomiast na płaszczyźnie dosłownej - Buzek w USA w toku tej późniejszej wizyty "dziękował za poparcie USA dla wejścia Polski do NATO". Kojarzy się to nieco z tą "Fundacją Rozwoju Wsi", prawda? O ile Polska to dla Amerykanów wielka "wieś", odległa prowincja. Zresztą tamtego dnia 25.06.1998 r. (8 miesięcy i 8 dni wcześniej była u nas premiera Kilera, z piosenkami i postaciami kojarzącymi się na płaszczyźnie dosłownej i aluzyjnej z papieżem) Sąd Najwyższy w USA uznał za niekonstytucyjne przepisy dot. prezydenckiego wpływu na sprawy podatkowe (podważanie części ustaw). Jest to oczywiście jakaś aluzja do podatkowego terroryzowania instytucji państwowych i podmiotów prywatnych. A zatem wyraźnie wskazuje to wszystko na zabójstwo. Sam prałat musiał być chyba z góry dobrany do swej funkcji, skoro zbiegają się jednocześnie dwie mało prawdopodobne rzeczy: data śmierci związana z 13-ką (tak to się u papieża też zrobiło, ale planowano to już od końca XVIII w. odnośnie "WTC", jeszcze wtedy oczywiście nie planowanego tak dokładnie co do Ameryki, rodzaju zamachu, miejsca) oraz, jednocześnie, data śmierci w dzień zamordowania Papały. Który też nie został w żaden dowolny sposób wybrany, tylko był ściśle podyktowany mą datą urodzenia. Aby to wszystko można było tak dobrać, trzeba było odpowiednią osobę od razu wytypować na prałata: musiał mieć odpowiednią datę urodzenia, bo od tego następnie (przy ustalonej na sztywno dacie zgonu) zależy długość życia w dniach. Co do Gazety Wyborczej z przedednia to na pierwszej stronie archiwum.gazeta.pl padają tam informacje (oczywiście dziennikarze to wyłowili! zauważyli! i jest to na pierwszej stronie oczywiście!) o "parze" w prokuraturze ("Zmiany w prokuraturze. W Kielcach i Końskich") oraz o jakiejś misji dotyczącej przeszłości i prezydenta ("EKS-MISJA W PAŁACU") i kojarzącej się też ze sprawami cywilnymi i ich fazą wykonawczą, egzekucyjną (wspomniane 74... tutaj: "eksmisja"). Dalej już nie sprawdzam, wystarczy mi ta 1-sza strona, pewnie jeszcze bardziej by się potwierdziło. Ma tutaj też jakieś znaczenie to, że wg mediów Jankowski był "do końca życia na podsłuchu ABW" (podobna sytuacja występowała pod koniec życia księżnej Diany czy Barbary Blidy), potwierdzałoby to teorię spikerów o tym, że to jakoby służby specjalne a nie bezpośrednio TV zamieszane są w morderstwa. Być może jest tak, że TV je organizuje, a ci robią podsłuch, by znaleźć właściwą metodę i upewnić się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jednakże może nie jest tak źle, że skarbówka działa pod dyktando ABW, a nie Ministra Finansów, z którym (podobnie jak z papieżem) zapewne skontaktowana jest bezpośrednio TV. 48. (?) 7 trupów (wszyscy zginęli) z, najwyraźniej, zamachu izraelskiego - wypadku izraelskiego państwowego helikoptera wojskowego Sikorski (26/07/2010*). Równo 2 tygodnie po poprzednim morderstwie tej grupy (2 tygodnie kojarzą się z czasem na zaskarżenie nakazu zapłaty PO DORĘCZENIU). Helikopter ten nadto rozbił się w dacie o 2 miesiące poprzedzającej moje urodziny (typowe to przesuwanie o 2...), tyle, że następnego dnia. Sikorski to nazwisko ówczesnego Ministra Spraw Zagranicznych. 49. Włodzimierz ŁAWNICZAK (7/1/2011; symbolika cyfr: Bóg, a potem "same pały", co kojarzy się z byciem niedouczonym) - 2011 to rok śmierci mej babci od strony matki, a 6/11 (przeddzień śmierci) to dzień śmierci jej męża w 2004 r. Zmarły w tym przypadku to urzędujący wtedy od kilku miesięcy prezes TVP (zaraz po 2 miesiącach rządów zaczął się leczyć w szpitalu, a potem po miesiącu zmarł). Co ciekawe, pan ten urodził się w rocznicę śmierci Nietzschego (czyli równo miesiąc przed moimi urodzinami). Ponadto długość życia, w zakresie miesięcy i dni, to "dziwnym trafem" połowa tego, jakże trafnego, nru miesiąca i dnia urodzin (urodziny 25.08, a długość życia bez lat: 13 dni, 4 miesiące). Nazwisko kojarzy się z ławnikami, czyli narodem zastępującym sędziów. Za taką obrazę to "z pewnością musiał umrzeć"... 50. Marek RYBIŃSKI (18/02/2011*), misjonarz katolicki zamordowany w Tunezji. Data przypada na równo 10 miesięcy przed urodzinami Henryka Jankowskiego i przed pomówieniem mnie o spowodowanie wypadku. Wspominano tego misjonarza przy okazji śmierci mej cioci ("Podziękowali za życie misjonarza" w KAI, co zresztą - poprzez niem. danke = dziękuję, kojarzy się też z postacią tancerki z czasów Niżyńskiego, Izadory Duncan, czyt. danken, gdyż imię "Izadora" pasuje na patronkę z kolei mej babci - a więc mój temat rodzinny - a to ze względu na rok śmierci o 88 większy od narodzin, co odpowiada rocznicy świętego Izydora z Sewilli, jaka przypadła na jej zgon: 1375-ta, przy czym 13+75=88). Zapewne to kolejny przypadek lansowania teorii, że kościół jest prześladowany. Zauważmy, Radio Watykańskie w dzień śmierci cioci, a także KAI, ustami abpa Michalika (kojarzącego się z mym bratem, zresztą zaraz jako następny był w KAI artykuł o artystach, a brat jest muzykiem) ogłaszało w dzień śmierci cioci "Kościół jest dziś planowo atakowany" ("dziś planowo atak" to najważniejsza część tego zdania). Tego typu morderstwa księży tworzą tylko wrażenie, że Kościół jest atakowany (że jest zagrożeniem, że wkoło zły świat itd., co sprzyja specyficznej atmosferze zamknięcia się chrześcijan-katolików w swoim środowisku i pewnej "emigracji wewnętrznej"), to jest ich trwały efekt, nic ponadto - Kościół od nich przecież nie upada, nie ma mniej chętnych na kapłaństwo itd. Bodajże podobny eksperyment z zabójstwem księdza zrobiono też w Kamerunie i paru innych krajach (nawet tych innych przypadków nie odnotowałem). Skąd wiadomo, że zabity przez grupę watykańską (mógłby to przecież być przypadek)? Rypin to miejsce mego dawnego rodzinnego siedliska. Rybiński więc kojarzy się z Rypinem i w ten sposób ze sprawą Piotra Niżyńskiego, niewątpliwie ściśle z tą grupą związaną. Zauważmy, że wysłali go (czy raczej sam się wysłał) do Tunezji, jednego z najpopularniejszych w Polsce celów turystyki. 51. Lucyna Uzdowska (z domu Mliczewska, 5/6/1923 - 4/4/2011), babcia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny), jakoby chora na Alzheimera (na pewno skleroza). 87 lat, szpital psychiatryczny. Szczegóły wyjątkowo nie pod wpisem na blogu o Smoleńsku, lecz pod wpisem o sądach z 23. maja 2017 r. w rozwijalnym fragmencie (edit 2017-06-09). Proszę spojrzeć na te cyfry: najpierw parami lata: 11 23, potem dni-miesiące: 44 56 (czwarty kwietnia i piąty czerwca), co daje ciąg kolejnych cyfr od 1 do 6: 1123 4456. Teraz zaś z kolei moja mama ma szansę "skończyć jak jej matka" - też można coś takiego zorganizować na podstawie jej daty urodzenia. "Dziwnym trafem". To oczywiście z powodu matactw podsłuchowych przy rodzeniu się dzieci w mej rodzinie - podsłuchowo nakłaniano (przekazem podprogowym) do rodzenia odpowiedniego dnia.
52. Ewa BIZOŃ (5/4/2011), dr n. med. psychiatrii, była ordynator szpitala psychiatrycznego w Tworkach (p. źródło; tuż nad informacją jest zdjęcie z kwiatami i imieniem mego brata). Oto oficjalne (sfałszowane) informacje na temat jej choroby wraz z danymi osobowymi podawane przez cmentarz szpitala w Tworkach. Długość życia: 74 lata, jak nr mieszkania mej mamy (patrz blog, wpis o sądach z 2017 r., wymieniane tam przykłady, gdzie nieraz powołuję się na adres), przy tym również imię miała jak moja mama (która od 2014 r. przebywa właśnie w szpitalu tworkowskim za sprawą mego brata kompozytora – on w sprawę nadchodzącego zabójstwa pewnie zamieszany jest niechcący, ale porównajmy go z innym takim słynnym z XX wieku: Wojciechem KILAREM... ang. killer = zabójca, oczywiście; plan po stronie mafii, jak widać, sugerowany jest bardzo wyraźnie). Zmarła dzień po zamordowaniu mej babci (patrz akt zgonu babci), czyli jest to również morderstwo (babcię zabito jakimś preparatem, mniejsza już z tym, czy świadomie, w placówce HELPMED.PL w Raciborowicach – prywatny zakład opieki zdrowotnej psychiatrycznej, przypisywano babci chorobę psychiczną, tj. chorobę Alzheimera – coś dla tych, co psychiatrię to tylko z lipnymi często psychozami i schizofreniami kojarzą). Ostatnio zresztą, gdy byłem odwiedzić przetrzymywaną w Tworkach mą matkę, przechodziła obok po drodze do budynku kierownictwa jakaś kobieta, wchodziła tam właśnie w tej chwili, gdy przechodziłem obok, czy też wychodziła, a budynków tam przecież jest mnóstwo i ogólnie mało ruchu. W czasie, gdy miało miejsce to zabójstwo (chyba nawet już wcześniej – przed kwietniem), w ramach stalkingu wobec mnie ze 2 czy 3 razy rzucano coś, częściowo może w myślach (ale np. na pewno w delikatesach przy al. Armii Ludowej), o "mamutach" czy też "mamucikach" (np. w delikatesach przy sprzedaży wędlin, ale to nie była jakaś rozmowa, tylko rzucone w powietrze, i moim zdaniem to nie było "mam udziki" czy coś takiego, niezbyt po polsku sformułowanego; a takie rzucanie jakichś tekstów na mój widok, najlepiej takich kontekstowo trafiających w moje sprawy prywatne, to wówczas była strasznie uporczywa, nachalna, ciągle się powtarzająca sprawa – miałem tego sporo codziennie), a namawiała do tego pewnie telewizja i Ministerstwo Finansów (później ministrem finansów został za PiS-u pan Szał-a-macha), które mogło łatwo skoordynować wszystkie skarbówki za pośrednictwem izb skarbowych, żeby to uzgadniały z poszczególnymi kierownikami.
53. Andrzej LEPPER (5/08/2011), znany polityk. Zmarł prawie równo 3 miesiące przed rocznicą śmierci Henryka Uzdowskiego, mego zabitego w bardzo zuchwały sposób (sprzedaż zatrutej maślanki) za czasów Jana Pawła II dziadka (dziadek zmarł 6/11/2005, oto akt zgonu), a może ktoś pamięta, jak wtedy Gazeta Wyborcza zapowiadała tę śmierć snując myśli o filozofiach życiowych (np. Goethego czy o filozofii Nietzschego - w każdym razie jakichś niechrześcijańskich i immoralistycznych), o ostatnich słowach, samobójstwie. Parę razy padał tam wtedy zwłaszcza ten temat, że może sam się zabił (ta wersja była może jakimś planem B na wypadek tego, gdyby rodzinka, z którą to podobno nawet uzgodniono, choć nie pomagała w tym czynnie, zawiodła i jednak wzięła tę maślankę na badanie - "po prostu sam sobie dosypał"). Tutaj mamy ten sam temat (nawet był artykuł "W Gazeta Cafe: Filozofia do życia" [w podtekście zapewne: do samobójstwa]), ponieważ prokuratura przypisała Lepperowi samobójstwo. A artykuły z dnia śmierci (tzn. pisane w przeddzień) w archiwum Gazety Wyborczej? "POLECa Łukasz Kamiński" (w ramach dodatku "Co Jest Grane"; tylko to końcowe 'a' tutaj nie pasuje, ten ateizm na zakończenie...), zaraz potem jako następny "Spontaniczne Musli" (zaczynał się: "Decyzję o założeniu zespołu podjęli spontanicznie"; był jeszcze art. "Ja o tym pamiętam, więc co roku wywieszam tablicę"), "MIESZKAŃCY WALCZĄ, BY WYBORY BYŁY UCZCIWE"... W artykule "Wieści z miasta" (TVP Warszawy? często w tym sensie dawali w przeddzień takie teksty) dużo było akcentów wieśniackich i amatorskich. Jeden artykuł pod tym tytułem zaczął się od "[dwa pierwsze zdania, po czym] Symbolem dawnej góralszczyzny w Polsce jest...", a inny od "Weekend dla łasuchów[.] MOSiR 'Stawy Jana' (ul. Rzgowska 247) zaprasza amatorów (...)" (gdyby ktoś w tym widział przypadek, to jeszcze w "Wieści z kin" było "Od początku lipca do końca sierpnia miasta partnerskie Sopot i Zakopane (...)" - chyba nawiązanie do tego wieśniactwa-góralszczyzny i do amatorstwa). Był też jakiś artykuł Andrzeja Kłopotowskiego [my tu tymczasem na myśli mamy Andrzeja Leppera...] o jakichś kłopotach i niechęci do sprawnej pracy w magistracie, było też coś o tych, co są "na offie" (poza Sejmem?) - że są zdyscyplinowani i mają cel przed oczyma, powinni się starać... zaraz po nim był artykuł "Nie płaczę nad owieczką" (tematyka treści - związana z islamem, w tym: wojowniczym, wierzącym w "świętą wojnę"). Był nawet artykuł "Wieści z galerii" wspominający hasło "Socjalizm zawiódł, kapitalizm zbankrutował. Co dalej?" - zdaje się, że Samoobrona cytowała takie właśnie słowa papieża na swoich stronach www ("Nie do przyjęcia jest teza, że po upadku socjalizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm" czy jakoś tak; skrót treści artykułu wyświetlany w archiwum GW kończy się w środku słowa: "artysta kr", co budzi też skojarzenia z krawatami, np. biało-czerwonymi - takie nosili posłowie Samoobrony). Zabójstwa tego wyjątkowo nie opisałem w II dopisku pod wpisem na blogu o Smoleńsku z 2015 r., bo zauważyłem je dopiero w 2017 r. - opis jest tylko tutaj. Inny ciekawy zbieg okoliczności z GW z 5.08.2011: z jednej strony Jarosław Kaczyński mówił o wielkim skandalu w skali masowej na tle korupcyjnym, w dodatku w temacie wyborów (jeden artykuł GW), z drugiej był - kojarzący się zresztą z ruchami ludowymi - artykuł "Polak to dobry partner" (początek: "Jesteśmy sąsiadami, partnerami i chyba też przyjaciółmi - o stosunkach polsko-niemieckich mówi nowa konsul generalna Niemiec w Gdańsku Annette Klein" - być może jeszcze jakiś urząd miasta pod władzą PO w to był zamieszany, stąd może ten Gdańsk, rodzime miasto Tuska a może i innych ojców Platformy). Dali też jakiś artykuł "O. Rydzyk: Będą strzelać bez ostrzeżenia!", zaraz po nim był "Polskie ofiary księży pedofilów w światowej sieci". Jeszcze inny artykuł GW z tego dnia to "CO TAM SIĘ STAŁO?" zaczynający się od słów "Wiejski drewniany kościółek, gromada bosych kobiet przed wejściem, bocian w gnieździe na obciętym konarze drzewa" (ostatnie słowa początku treści zacytowanego w archiwum to "...wystawiony na LiPc", oczywiście bez stosowania wielkich liter, ale jest jakieś L-(coś)-p). Poza tym tego dnia ruszyła pewna wystawa, artykuł z GW o tym miał tytuł "Folk na nowo" (folkowy = ludowy = rolnicy itd.) i zaczynał się słowami "Od dziś w Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku będzie można oglądać wystawę 'Etnoinspiracje', na którą składają się współcześnie powstające prace nawiązujące do polskiej kultury ludowej. A". Zupełnie ostatni zaś artykuł w archiwum z tego dnia zaczynał się od słów o jakiejś formacji (w sensie zgrupowania ludzi): "Eklektyzm tej formacji jest porażający". Jako, że Lepper zmarł w Warszawie, to zważywszy na prawie że końcowy artykuł "płonie Gdynia" (= pokazowe dowody idą nie z Gdańska, tylko od lidera PiS-u) i inne z kolei o Gdańsku przyjąłbym, że to jakiś urząd miasta w Warszawie, a więc może i Hanna Gronkiewicz-Waltz, był zamieszany w to zabójstwo. Może też w sprawie śmierci wiceminister Zbrojewskiej był jakiś udział m. st. Warszawy. WYJĄTKOWO NIE OPISANE W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU, BO ODKRYŁEM TO ZABÓJSTWO DOPIERO W 2017 R. 54. (?) Kim Dzong Il (17/12/2011), podano jakiś nonsensowny powód śmierci oraz teorię, że ogłasza się ją z 2-dniowym opóźnieniem. W rzeczywistości natomiast byłem wtedy u progu okresu mych podróży zagranicznych (koniec 2011 - 2012 r.), z których spora część, zwłaszcza przez pierwsze tygodnie, odbywała się pociągami. Byłem wtedy poniekąd bezdomny, bo szukałem już raczej miejsca zamieszkania za granicą (z powodów podatkowych). W wynajętym przeze mnie domu, któ©y opuszczałem (rzucając też studia), strasznie dręczyły mnie trzaski, była to ewolucja tego samego stalkingu, który już od sierpnia (wcześniej był w łagodniejszej formie) mi dokuczał, tj. trzaskające ściany, drastyczne dźwięki tego typu, hałaśliwe remonty w otoczeniu. Wypowiadałem nieraz kwestię, że te dźwięki powodują, że aż mnie "chwyta coś za naczynia wieńcowe" (tak są drastyczne). Nazajutrz po jednym z takich monologów dowiedziałem się, że Kim Dzong Il nie żyje - i to właśnie w pociągu. Pamiętajmy, że na początku marca 2012 r. szykowała się katastrofa kolejowa - kolejna tego typu pogróżka względem mnie. Domyślam się, że zabójstwo to mogło nastąpić przez nacisk Ameryki (i papieża) związany z kontraktem na dostęp do amerykańskiego systemu podsłuchowego, który ewentualnie można by zawiesić. 55. Piotr Niżyński (1986-), pod koniec grudnia 2011 r. był poślizg na drodze górskiej do Oaxaca w Meksyku, wśród nieustannych wtedy "pogróżek medialnych" m. in. w BBC. W 2012 r. jeszcze kilka razy to powtórzono w Polsce (przynajmniej 2-3 nieskuteczne próby i jedna skuteczna, w wyniku której skasowałem sobie auto, Policja wzięła prawo jazdy, otwarto jakąś sprawę przeciwko mnie), a wcześniej w Panamie były pewne spowodowane wypadki, choć już nie (jak później znowu w Polsce) na zasadzie poślizgu. W Meksyku wtedy było zupełne lato, jak może tam zawsze.

56. 32 zabitych pasażerów statku włoskiego COSTA CONCORDIA, dodatkowo 64 rannych (13/01/2012* ok. 21:00 czasu włoskiego). Nazwa kojarzy się, na płaszczyźnie aluzyjnej i przez przenoszenie rdzeni wyrazów między różnymi językami, ze słowami "zgoda w sprawie kosztów", "konsensus co do korupcji" (w państwie; o jakieś koszty państwowe tu chodzi, tj. ogólnie rzecz biorąc podatki); dodajmy tu na marginesie, że ta zgoda to, jak mniemam, jak dowodzę tu i ówdzie za pośrednictwem bloga, sprawa bardzo stara, już XIX-wieczna. Statek włoski, a więc blisko Watykanu (też np. na Maltę, na której byłem parę miesięcy później w 2012 r., płynie się włoskim statkiem z Catanii), ale to nic... Spójrzmy na szczegóły. Statek, podobno w wyniku sabotażu czy też "błędu" aresztowanego później kapitana, rozbił się o skały, między którymi on próbował przepłynąć. Miało to miejsce 13/1/12 (ostatnie tutaj to rok: 2012). Otóż pierwsze prawie 5 miesięcy, z wyjątkiem sporej części stycznia, 2012 r. spędziłem podróżując po świecie. Byłem na innych kontynentach, zaś w Meksyku próbowałem nawet przejechać pożyczonym autem do innych państw. Przemierzyłem w tym celu sporo kraju (aż w końcu trafiłem do rowu w wyniku wywołanego mi poślizgu; samochód przekoziołkował). M. in. jest tam gdzieś na mapie, wśród krajów, które być może chciałem po drodze dokądś tam przejechać (nie pamiętam już, czy ten akurat też), była Kostaryka. Może to tam chciałem dojechać, nie pamiętam już. W każdym razie z tym statkiem koniec. A co w mediach? W Radiu Watykańskim w przeddzień (proszę kliknąć, by zobaczyć to na żywo na ich stronie internetowej w domenie .va) sporo nagłówkow na temat rzeczy zrujnowanych: "Pakistan: władze zburzyły kaplicę i przytułek Caritas, chrześcijanie marzą o getcie", "Haiti dwa lata po trzęsieniu ziemi: kto i kiedy odbuduje kraj?", "Caritas Polska wspiera odbudowę Haiti", "Papież do władz Rzymu i Lacjum" (a w treści takie oto pierwsze słowa: "Na konieczność budowania, mimo dotykającego nas kryzysu gospodarczego..."). To zaś archiwum.gazeta.pl z dnia katastrofy, choć przecież artykuły zredagowano w przeddzień, by mogły być w kioskach 13/1/2012: "Wciąż niejasna przyszłość hotelu Cracovia" (już na drugiej stronie archiwum! z łącznie 34 stron), "Jeszcze poczekamy na budowniczego wału" (kojarzy nam się z wałami przeciwpowodziowymi, prawda? była w latach 90-tych powódź, mówiono w telewizji... a zatem statek świetnie pasuje; też ta zaledwie druga strona archiwum), 3 nagłówki kolejno po sobie: "Mayday z niespodzianką", "KATO NA 100%", "KRONIKA POLICYJNA", "Nie wolno milczeć o Węgrzech", potem na stronie 3-ej: "Hańba marines", "Parulski: Nie ma konfliktu z Seremetem", "Czego wstydzi się prezes", "Prawo Deski" [grobowej może?], "Pływanie w wyrobisku" (początek treści: "Prawie 6 mln zł będą kosztowały nowe..."), zaraz za nim "Sukces na parkiecie" (te 2 są na stronie 23 archiwum z tego dnia, tzn. 13-1-2012). Nieopisane w II dopisku pod wpisem o Smoleńsku z 2015 r.; tę sprawę dodałem tu później, w 2017 r. 57. Whitney HOUSTON (pogrzeb 19/02/2012) - znana piosenkarka afroamerykańska. Pogrzeb dzień przed śmiercią mej cioci. Zmarła w wannie w hotelu, prawdopodobnie wskutek zatrucia wody (znana metoda w tej grupie, podtruwają np. w sąsiedztwie mego mieszkania środkiem na przeczyszczenie, patrz www.bandycituska.com/zapisy.txt z 2018 r.). Dodałem o tym tutaj później, wg chronologii tej listy - dlatego nie ma o tym wzmianki na blogu. Imię po angielsku oznacza coś w rodzaju "białas", a tymczasem wskutek machlojek szpitalnych (podmieniano przy porodach dzieci mej mamie w szpitalu, podobna sytuacja była nawet i we wcześniejszych pokoleniach w tej rodzinie) mam cerę z albinizmem, zupełnie jasną bez pigmentu we włosach (rosną jasnożółte), stąd też np. w szkole używano m. in. przezwiska "Siwy" na określenie brata i potem też mnie. Dodatkowe fakty na temat jej zamordowania podaję na forum w dziale "Zabójstwa": http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=7628. Data przedednia śmierci ma postać 1002 2012, czyli druga część (rok) jest pierwszą z dodanymi znakami 1010... kojarzącymi się z komputerowym systemem liczbowym (dwójkowym) i dlatego z informatyką. 58. Anna Uzdowska (1958-2012), ciocia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny). 53 lata, szpital psychiatryczny, data zgonu pasuje na przedział lat "od 2002 (afera w łódzkim pogotowiu) do 2012" (20.02.2012), zarazem przeżyła 19600 dni, czyli w setkach liczba dni i zarazem całkowity pierwiastek kwadratowy (140), w setkach także liczba tygodni życia (2800) - zauważmy, że art. 196 Kodeksu karnego jest o obrazie uczuć religijnych. (Podobna sprawa występuje przy mym dziadku Zbigniewie Niżyńskim, patrz nieco dalej na tej liście.) Do tego przez rok poprzedzający jej śmierć wszędzie dookoła mnie agenci, tzn. zwykli ludzie zamieszani w przestępczość, kładli kostkę nogi na kolanie w pozycji, która mi w myślach oznaczała "nie noga na nogę, coś innego" (ciocia była w rodzinie znana z tego, że raz stwierdziła, iż zakładanie nogi na nogę to samogwałt). Gdy dowiedziałem się o jej śmierci, od razu spikerzy mówili w myślach i siali podejrzenia, że to zabójstwo, że zabita, ponadto poleciałem wtedy (w związku z obrabowaniem mnie) do Panamy, tj. uciekłem tamtej nocy z Gwatemali, a tam przy McDonaldzie, gdzie nocowałem z uwagi na bardzo złe warunki w hotelach, na placu wystawiony był jakiś posąg Ronalda McDonalda z kostką na kolanie. Bardzo trafne. Ponadto oczywiście mnóstwo przecieków w mediach, w tym takich bardzo typowych, potwierdzało, że to zabójstwo. Konkretne wyliczenie prawdopodobieństwa jest na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=7422#p8882 (8882 to "przypadkowo" mi się zrobiło, tzn. nie ja to przesunięcie o 2 zrobiłem, tylko pewnie śledzący mnie na żywo i załatwiający ciągłe spamowanie forum spikerzy z TV). 59. 16 trupów z katastrofy kolejowej (3/03/2012*). Watykan ZDECYDOWANIE zamieszany, tak to oceniam, ale przekonajcie się sami, bo te supermocne poszlaki są publicznie dostępne w Internecie. 60. 16 trupów z masakry w Afganistanie w wykonaniu żołnierza z USA (12/03/2012*). Rzucił się bezsensownie i dziwnie na cywilów jak ci policjanci z Gwatemali na mnie i moje mienie. Później go broniono na takiej zasadzie, że rzekomo jest wariatem. W myślach oczywiście podrzucano mi wtedy, że po prostu żołnierza o to poproszono, a może nawet sugerowano to między wierszami w prasie typu internetowe wydanie BBC. 61. (?) Prof. Marian BISKUP (16/04/2012), zapewne w szpitalu (do pary później z innym historykiem: Motasem). Zmarł w takiej dacie, że jego pogrzeb opisywał numer Gazety Wyborczej zapowiadający śmierć mego dziadka (tzn. z przedednia); a zauważmy, że dziennie umiera tylko ok. 1050 osób (tyle więc nazwisk - i słów ze słownika - jest do wyboru w ciągu dnia), a przy tym prof. Biskup był nie byle kim, takich to jest może 5% ze wszystkich, czyli np. 50 osób dziennie. Były wtedy w GW mianowicie - wśród wielu innych, które społem wskazywały niezbicie na temat zabijania mej rodziny - artykuły "Kto na szefa telewizji", a także "Pożegnanie Profesora" - właśnie o tym prof. Biskupie, "wybitnym historyku, Honorowym Obywatelu Miasta Torunia". Nie mam niestety czasu sprawdzać dokładniej, czy na pewno było to zabójstwo (dowodów szuka się oczywiście przede wszystkim w prasie), ale najprawdopodobniej tak. Były przecież i inne takie przypadki, np. zabicie ks. Rybińskiego w Tunezji kojarzącego się z mymi dziadkami z Rypina rok (może +- 1, 2 dni różnicy, a może dokładnie rok) przed oficjalną datą stwierdzenia zgonu mej cioci. Inny taki przypadek to zamieszki w Lahaur po zabiciu mej babci (marzec 2013 r.). Nadmienić tu też trzeba, że gdy zabijano mą z kolei babcię, czyli małżonkę Z. Niżyńskiego, kilka dni później opublikowano artykuł Najstarszy biskup katolicki świata. ZABÓJSTWO TO DODAŁEM W 2018 R., NIE MA GO W TYM DOPISKU, O KTÓRYM WSPOMINAM W NAGŁÓWKU POWYŻEJ. 62. Zbigniew NIŻYŃSKI (9.08.1923-22.04.2012), mój dziadek od strony ojca (wykładowca Wojskowej Akademii Technicznej ze stopniem wojskowym). Szpital, leki (nagłe rzekome załamanie się zdrowia 2-3 tygodnie wcześniej) - nie jestem pewny, czy zmarł w szpitalu, czy w domu po lekach. Przeżył 32400 dni (w dniu o takim numerze zmarł), prawdopodobieństwo trafienia w tak okrągłą liczbę to 2% (może być liczenie wliczające ostatni dzień lub nie, w tym drugim przypadku stosuje się proste dodawanie, np. data urodzin + X dni, gdzie X jest liczbą okrągłą = data śmierci). Zwróćmy przy tym uwagę na to, że art. 324 Kodeksu postępowania karnego jest o wnioskach prokuratora przeciwko chorym psychicznie (skojarzenie: Wacław Niżyński, rzekomo chory, a także i ja? tylko podobno to nie moja rodzina, a w każdym razie ojciec nie zna żadnej nici wiążącej go z jego genealogią). Stan prasy potwierdza jeszcze dodatkowo, że to zabójstwo, patrz specjalny wpis na forum nielegalnie.pl. 63. Gen. Sławomir PeTeLicki (16/06/2012*). Równo co do dnia 2 miesiące po zgonie prof. Biskupa. Śmierć jego prokuratura uznała za samobójstwo; kamery na jego posesji nie obejmowały jednakże wszystkich miejsc. Zastrzelony. Jego nazwisko kojarzy się z "pytlowaniem", a wojsko - w oczywisty sposób - ze sprawą roztrzaskania się prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. W związku z tym sens tego był taki: "pytlujący generał - do grobu". "Nie wolno się wygadać, bo inaczej czeka was kara śmierci". W archiwum Gazety Wyborczej z dnia jego śmierci - której oczywiście jednak wtedy jeszcze nie odnotowano, bo artykuły na dzień X są przygotowywane w przededniu dnia X - można znaleźć artykuł z ich strony Sport.pl (inną taką stroną www Agory S.A. jest słynna Gazeta.pl) pod tytułem "Big Pete, mała bramka": jest już na pierwszej stronie tego archiwum. Inne z kolei artykuły sugerowały, że zabiła go mafia (pewnie ta telewizyjna), która znalazła sobie bandytę wśród jakichś podsądnych. W takim razie gratulacje dla sądu z okazji jego współpracy także i z podsłuchami telewizji nr 2, tymi morderczymi. (W czerwcu 2017 r. mówiono mi, że np. stąd wzięto też zabójcę Beaty B.) W Radiu Watykańskim w przeddzień śmierci generała wspominali o Syrii, a w Katolickiej Agencji Informacyjnej - "o Kulczyku" (jednej z przyszłych ofiar), tzn. byl artykuł "Ojciec Góra [z Poznania] żegna się z duszpasterstwem akademickim" (Internet to głównie dla młodzieży, tak?... w sumie najłatwiej o nowe mass media być może w Internecie) - zapewne pogróżka obliczona na odstraszanie w przyszłości spadkobierców Kulczyka. Poza tym Tusk mówił w Sejmie w przeddzień śmierci Petelickiego, że "chce wyprowadzić finansowe relacje państwo-Kościół na prostą". Wypłata się szykuje? Omawiana tu mafia często pozyskuje ludzi do zabójstw za pomocą co najmniej korupcji, a czasem jeszcze czegoś innego (np. korzyści w sądzie). ZABÓJSTWA TEGO WYJĄTKOWO NIE OPISAŁEM W II DOPISKU POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU, BO ZAUWAŻYŁEM JE DOPIERO W 2017 R. 64. 28 zabitych w strzelaninie w szkole w Newtown w USA (14/12/2012*). Kojarzy się z mym dawnym miejscem zamieszkania przy ul. Newtona (dwóje w numerze budynku pasują też do tematów szkolnych), będącym domem dziadka, którego tu niedawno wymieniłem (Zbigniew Niżyński), jak również z tzw. rozkładem dwumianowym (rozkładem Newtona) i ogólnie dwumianem Newtona. Jest to najbardziej naukowy, "pokomplikowany" sposób opisywania prostych w sumie obliczeń prawdopodobieństw - jedynych potrzebnych przy analizie artykułów prasowych. Przyszykowano mi coś takiego z okazji nadchodzącej "katastrofy" samochodowej: "będzie masakra, jeśli ktoś się weźmie za analizę (nie)prawdopodobieństwa takiego ułożenia się artykułów prasowych w przeddzień". No i - wskazuje to na moje dane osobowe (adres z dzieciństwa). A zatem wystąpiło zdarzenie, pozornie odrębne i w innej części świata (ale cóż dziś, w dobie programu ICQ i globalizacji, przeszkadza odległość!), które w rzeczywistości tak trafnie dopasowane jest do mego wypadku (zwłaszcza zważywszy na istnienie procederu stosowania aluzji przez mass media, w przypadku krycia tematów), że trzeba je uznać za, najpewniej, specjalnie w tym celu zorganizowane. Data w zestawieniu z liczbą ofiar jest wyjątkowo dobrana: dzień miesiąca 14 i liczba zabitych 28 mają się do siebie tak, jak dwie kolejne cyfry nru miesiąca: 12 (jeden do dwóch, tzn. jest liczba x i dwukrotność x). 65. 87-letni mężczyzna (17/12/2012*) przejechany w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ul. Waryńskiego. Śmierć w 1-szą rocznicę śmierci (chyba zamordowania) Kim Dzong Ila, dzień przed zorganizowaniem przeciwko mnie sprawy o wypadek i wypadku w okolicy pl. Politechniki i ul. Waryńskiego (na Nowowiejskiej, przed rondem ww. placu). Musieli przecież przygotować coś, o czym będą pisać w Gazecie Wyborczej. W dodatku liczbą 87 zasugerowano się (spikerzy z TV się zasugerowali??) przy późniejszym nadawaniu sygnatury mojej sprawy cywilnej II C 87/15, w której powodem jest moja spółka i którą zakończono zwrotem pozwu, jakkolwiek powinna to być sprawa kontynuowana, gdyż wszelkie ewentualne (choć wątpliwe) braki uzupełniono i nawet nieprzychylna, błądząca trochę w dziedzinie prawa osoba musiałaby przyznać, patrząc w te akta i w moje polemiki, powołujące się na Sąd Najwyższy, że tego zwracać już nie wolno. W każddym razie mamy tu jedno z wielu potwierdzeń, że śledząca TV również zabija. 66. Aleksander GUDZOWATY (14.02.2013, jest to jakby odwrotność "papieskiego" ministra Dębskiego z datą 12.04, gdyż dwójka z czwórką są tu zamienione miejscami) - wykreowany bodajże przez papieża miliarder z branży gazowej. Chyba w szpitalu. Zabito go miesiąc przed abdykacją papieża. Wcześniej był bodajże długo podsłuchiwany, zapowiadano interesowanie się "gazem" już w przededniu zabójstwa Henryka Uzdowskiego (wtedy też był jakiś artykuł Kulczyckiego czy coś takiego). 67. Zofia NIŻYŃSKA (26.11.1923-8.03.2013), moja babcia od strony ojca. Również chyba zmarła w szpitalu albo w domu od leków. Zmarła 32610 dni po narodzinach, czyli jest to liczba o równo 30 tygodni większa od dnia śmierci jej męża. Stan prasy potwierdza, że to zabójstwo - patrz specjalny wpis na forum nielegalnie.pl. Była pielęgniarką. Zmarła w dzień kobiet, a pogrzeb miała w Idy Marcowe - dawne święto z czasów starożytnego Rzymu słynne z tego, że to wtedy zabili J. Cezara jego pozorni przyjaciele, w tym Brutus. -------------------------------- FRANCISZEK (JORGE BERGOGLIO) PAPIEŻEM --------------------------------

68. (?) PAN TADEUSZ Mazowiecki (28/10/2013), w szpitalu w Warszawie przy ul. Wołoskiej. Premier w latach 1989-1991, świadek skandalu podsłuchowego w telewizji. Jego długość życia to 31605 dni, czyli 365 z dodatkowymi cyframi pomiędzy tymi trzema (po jednej w każdym z 2 miejsc - dodano jedynkę i zero, coś dla informatyków). Ta długość życia to zarazem równo 4515 tygodni i ani dnia dłużej. 45+15 = 60, wykorzystywane w jednostkach czasu (minuta, godzina). A zatem znowu jednostki czasu: tam rok (365 czegoś), tutaj np. minuta czy godzina (60 czegoś). Zauważmy, podobne dodawanie par do siebie występuje w przypadku mej babci (1375-ta rocznica śmierci Izydora z Sewilli, a zarazem rok 13+75=88 po jej narodzinach: oto data zgonu - i to tu właśnie też jest to dodawanie par cyfr; swoją drogą zaś data ta tworzyła jej razem z datą narodzin ciąg cyfr 11234456, czyli kolejne cyfry od 1 do 6 z powtórzeniami). Co jeszcze? "Pan Tadeusz" Mazowiecki to może jakiś komentarz do tego, co opowiadał państwowy Hotel Mazowiecki o tym, co się w nim dzieje. Jest to omówione m. in. na http://forum.nielegalnie.pl w dziale "Instytucje polityczne". Skojarzenie jest może tym trafniejsze, że te wyznania od dosyć wiekowej już recepcjonistki Mazowieckiego zdarzyły się równo 2 lata po śmierci mej cioci. A zatem w tle jak najbardziej słuszne jest skojarzenie z jakąś śmiercią, więc być może w telewizji "poszli za ciosem" po prostu. Zapewne sprawę można póki co łatwo potwierdzić z wykorzystaniem prasy, ale nie mam na to chwilowo czasu. Dodajmy tu jeszcze, że premier ten zaczął rządzić 1 miesiąc i 1 dzień przed mymi urodzinami (rocznicą narodzin, wg danych oficjalnych - ja nieco starszy jestem ze względu na podmienienie dziecka w szpitalu).

69. M. in. Janina Z. ze szpitala psychiatrycznego w Rybniku (luty-marzec 2014 r.). Kojarzy się to z zabójstwami i represjami związanymi z moją rodziną, która za mego życia całość lub większość czasu przemieszkała w Rypinie (m. in. babcia zmarła, najwyraźniej zabita, w szpitalu psychiatrycznym, gdzie była w związku z chorobą Alzheimera). Ponadto drugie skojarzenie to inicjały JW, czyli inicjały Józefa Wesołowskiego (którego historia kojarzy się nieco z "przypowieścią o księdzu W.", czyżby papieżu). Więcej informacji tutaj. WRAZ ZE ŚMIERCIĄ TEGO CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ W POLSCE SERIA KILKU ZABÓJSTW SZPITALNYCH (zabijano też być może w szpitalu tworkowskim, gdzie leży moja matka - na pewno to ginęli tam pacjenci, jakąś np. pacjentkę przeniesiono z sali mej matki, po czym zmarła - inaczej niekoniecznie Wirtualna Polska w ogóle by odnotowała taki problem w Rybniku)

70. 5 trupów po ostrzelaniu szpitala w Strefie Gazy (2014*). Zapewne sprawa przynajmniej częściowo ustalona z Watykanem, z przyczyn wyjaśnionych w rozwijanej liście pod wpisem o Smoleńsku (w jego dopiskach).

71. 298 trupów po zestrzeleniu, możliwie dużego, samolotu Malaysia Airlines przez separatystów prorosyjskich (2014*). Może nawet oprócz zestrzelenia była w nim bomba, dzięki czemu zginęli zupełnie wszyscy.

72. 3 trupy z rodziny Bergoglio (2014*). Tzn.: z rodziny papieskiej. Wypadek samochodowy z poślizgiem, znana metoda (Piotrowska, Geremek, ja sam z 5 razy w ciągu roku, a spośród dalej dopiero wymienionych: policjantka z kuj.-pom., poseł Wójcikowski oraz dwie siostry służki).

73. Zbigniew MESSNER (10 01 2014), zamordowany w szpitalu (mniejsza już z tym, czy pracownicy o tym wiedzieli, ale tam nastąpił skutek). Karierę komunistyczną rozkręcono mu prawdopodobnie z uwagi na trafną datę urodzin umożliwiającą jeszcze trafniejszą datę zgonu (inny taki polityk komunistyczny, któremu nakręcono karierę z uwagi na Watykan, to, jak wiadomo z tej listy, Jaroszewicz). Wyjaśnia to jego historia. Żył 84 lata, 9 miesięcy i 28 dni. Był premierem pomiędzy 6.11.1985 (przyszła data śmierci mego dziadka - równo 19 lat później, planowana od dawna, bo to to przekleństwo 65-ek, 65-ta rocznica czegoś, a przecież drugi dziadek miał już w latach 40-tych ustawioną datę zgonu, bo musieli specjalnie założyć coś tam... sekcję szermierczą klubu sportowego, bodajże; w przypadek tego dziadka, czyli Uzdowskiego, chyba już Niemcy z uwagi na sprawę siostry Faustyny z myślą o nim ustalili mu datę odpowiednim zdarzeniem, mianowicie akcją przeciwko polskim pracownikom naukowym - dziadek miał doktorat i myślał nawet o habilitacji, miał nawet podobno już wszystko gotowe, tylko sprawy życiowe go powstrzymały). Prezesem Rady Ministrów przestał być 2 dni po moich trzecich urodzinach: 27. września 1988 r. (tymczasem transformacja dat na zasadzie +2 jest typową numerologią w tej grupie). W międzyczasie były moje urodziny, kiedy to podmieniono mnie w szpitalu (klinika, ... Matki i Dziecka, oddział położniczy - podobno coś takiego, w Warszawie, tylko oczywiście nie to coś na Wawrze); moja matka ponoć nawet nie widziała genitaliów dziecka zanim go jej lekarze nie oddali po trwającym około pół godziny rzekomym "obmyciu", kiedy to zabrano je do innego pomieszczenia (matka relacjonuje, że obsługiwał ją, dziwnym trafem, bo to w Polsce rzadkie, jasnowłosy lekarz położnik). Skończył więc być premierem dnia 27.9, gdy tymczasem długość jego życia to ileś lat plus 28 dni plus 9 miesięcy. Bardzo pasuje, prawda? A przecież oprócz długości życia pasuje też dzień śmierci. Oznacza to, że dobrana jest wręcz sama data urodzenia tego człowieka, co musi wobec tego sięgać wstecz czasów początków jego kariery, a w każdym razie: rozwijania się tej kariery, bo przypadek to praktycznie na pewno nie jest. Dzień jego śmierci to 10 01 (dziesiąty stycznia), czyli budzi skojarzenia z systemem binarnym (dwójkowym systemem liczbowym opartym na cyfrach 0 i 1) stosowanym w informatyce. Zawód informatyka był dla mnie już od dawna planowany, podobnie jak sama nauka "informatyka". Dowodem tego watykańska interwencja w sprawie baz danych (porównajmy: p. HELLMAN na liście osób wylansowanych w tej grupie), założycielami SQL-a byli przecież Kaczor i Donald (co do pierwszego, to przecież znany profesor Politechniki Warszawskiej i wykładowca mego ojca to Rajmund Kaczyński... tam zaś twórcy SQL-a z lat 80-tych to jakiś Raymond i Donald); pokazuje to nota bene, co tu odnotujmy, bo nie mam gdzie o tym pisać (są takie miejsca, ale nikt ich nie czyta, np. podstrona o Donaldach i korzeniach kariery Tuska), że koncepcja "Kaczor Donald trzęsie polską polityką" to Watykanu sięga i tam została zaprojektowana (mówiąc inaczej, "polska polityka pod przemożnym wpływem bajek", jak mi to spikerzy przekładali z polskiego na ich "nasze"). Powtórzę, za tego premiera miały miejsce moje urodziny, ja zaś już w wieku ok. 6 lat zajmowałem się programowaniem komputerów, w tym w wieku 8 lat umiałem już pisać proste rzeczy w kodzie maszynowym (programiki korzystające z przerwań BIOS'a czy DOS'a) i assemblerze - czytałem już wtedy dużo prasy komputerowej, np. PCkurierów i Enterów, później też Chipów. Wszystko zgodnie z planem. Rok 2014 musiał być taki, by zgodziło się to z dniem kalendarzowym zgonu oraz długością życia. Dodajmy, że dzień po śmierci Messnera w Izraelu w szpitalu zmarł też tamtejszy premier Ariel Szaron.

74. Ariel SZARON (11.01.2014*), premier Izraela w latach 2001-2006 (być może to czasy inicjowania masowej korupcji podsłuchowo-remontowej w tamtejszych skarbówkach), trzymany przy życiu podobno w stanie śpiączki przez 8 lat (??), data śmierci wyznaczona była przez datę śmierci ww. PRL-owskiego premiera Polski Messnera. To trzymanie w stanie śpiączki to chyba synonim zakłamanych teorii o tym, że "premier to biedaczek nic nie wie, ale czasem są zdarzenia takie - których praktycznie nikt nie dostrzega - że go tej niewiedzy pozbawiają". Czekał bowiem jak skazany w skandalu korupcyjnym na swój wyrok.

75. Kazimierz ŚWITOŃ (4-12-2014*). Kojarzy się z Kazimierzem Świtalskim, współpracownikiem Piłsudskiego, w latach 1928-1929 (czyli latach prześladowania W. Niżyńskiego) minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego, potem nawet chwilowo premier. Zmarł w szpitalu dzień przed urodzinami Piłsudskiego (czyż nie kojarzy wam się to ze sprawą Nietzschego? zmarł dokładnie miesiąc przed mymi przyszłymi urodzinami, a mianowicie w dacie urodzin prezydenta Włoch Pertiniego). Cyfry daty zgonu to: kolejno [zero] 4, 1, 2 w dniu i miesiącu, a w roku: 2, [zero] 1 4, czyli czytając od końca byłyby takie same nie licząc zera. Innymi słowy cztery-jeden-dwa  dwa-jeden-cztery to jego data zgonu (najpierw coś, potem to samo od końca). Dzień po jego śmierci był (w kontekście mego bloga kojarzący się z korupcją, korupcyjnym może podłożem tej śmierci) artykuł w Katolickiej Agencji Informacyjnej "Polacy są informowani o sprawach finansowych swojej parafii". Na Świtonia, znanego ze stawiania krzyży (co kojarzyło się tym spikerom z kolejnymi przegranymi przeze mnie sprawami w sądach - zresztą porównajcie z tą tematyką w sądownictwie: "sędzia Kryże, będą krzyże" - albo z kolejnymi ofiarami Watykanu), zwrócili mi uwagę spikerzy w lipcu 2017 r. W wydaniu Gazety Wyborczej z dnia śmierci (napisanym w jej przeddzień) był m. in. artykuł "Bliżej nowoczesnych przystanków" ("Miejski Zarząd Dróg rozstrzygnął przetarg na budowę 25 [lat?] nowoczesnych [właśnie tradycyjnych, konserwatywnych?] przystanków autobusowych w Kielcach. Najlepszą ofertę złożyła firma Strabag" — proszę spojrzeć na kolejne nazwy własne, po Kielcach, skrót K., był Strabag, skrót S., a zatem kolejno K.S.), "3,3 tys. uczniów na olimpiadzie prawniczej" (33 kojarzy się z rokiem śmierci Jezusa Chrystusa, może to jakieś nieprzyzwoite porównanie ze mną jako ofiarą tortury), "Święta coraz bliżej, dlatego choinka na rynku już stoi" (ś-w-ta...), "Kolejne ankiety dotyczące miejskiej komunikacji" (kolejne krzyże może, nasuwa się myśl...) — to wszystko artykuły z pierwszej zaledwie strony uporządkowanego przecież chronologicznie archiwum GW. Co ciekawe, ta śmierć Świtonia, pewnie od lat za jego życia planowana na ten dzień 412214 (zupełnie jak z Papałą), miała miejsce rzędu 2 miesiące po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty przeciwko mnie w sprawie, w której pozwano mnie pod złym adresem. Późniejsze próby odkręcenia tego są z konieczności wyjątkowo ciężkie i to jak kolejne stawianie krzyży w postaci jawnie niesłusznie przegranych spraw, a to ze względu na to, że wszystkim w sądach rządzą na spółkę, jak się zdaje, Minister Sprawiedliwości i jego bliscy sojusznicy-bojownicy przeciwko mnie, zaś do dosyć na tym tle niezależnego Sądu Najwyższego trudno wnieść sprawę ze względu na wprowadzone za czasów Belki ograniczenie, że Sąd Najwyższy nie ma się zajmować arcyważnymi przecież zagadnieniami ustalenia faktów i oceny dowodów, lecz należy to pozostawić niższym sądom, sądom powszechnym (przytoczony tu Belka kojarzy się z premierem "rządu fachowców", "rządu technicznego" wprowadzonego w odpowiedzi na aferę "Przychodzi Lew [Rywin] do mass mediów" - może to o biskupie czy prymasie... w tle tu chyba ten skandal z ograniczeniem kompetencji Sądu Najwyższego, pod koniec 2004 r. zlikwidowano kasacje w sprawach cywilnych i wprowadzono zamiast nich m. in. skargi kasacyjne, w każdym zaś razie nigdy nie można się poskarżyć, że jakiś sąd bezsensownie ustalił stan faktyczny, np. odmówił wiarygodności dowodom). Odkryłem tego trupa Świtonia jako ofiarę mafii dopiero w 2017 r., więc NIE OPISYWAŁEM PROBLEMU W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU.


IV. Z PODSTRONY "ZAPISY", ADRES: www.bandycituska.com/zapisy.txt (OD DATY 22/01/2016)

76. (?) Masakra w redakcji Charlie Hebdo (7.1.2015 r., rocznica zamordowania prezesa TVP Ławniczaka, symbolika początkowych cyfr daty: "Bóg, a tutaj potem pała w szkole"; 12 ofiar śmiertelnych) - kojarzy się z tą grupą ze względu na polsko brzmiącą nazwę tygodnika, który sobie upatrzono na cel zamachu. "Czarny jak heban" ("ateista zupełny"), takie tezy o papieżu na przykład, to zamach (ja bym obawiał się czegoś łagodniejszego, np. sprawy o pomówienie Kościoła - też coś takiego grozi, o ile nie ma się dowodu, a głosi tę tezę). Do kolekcji morderstw takich, jak np. zabicie Masiaka (to przecież nawet brzmi jak "masakra"), Politkowskiej czy Kim Wall ze Szwecji. (Nie opisałem w zapisach, bo dodałem to dopiero w sierpniu 2018 r.)

77. Stanisław MAŚLANKA (ok. 1925-17.4.2015), żołnierz Armii Krajowej, pseudonim "Legenda". Gazeta Wyborcza opublikowała nekrolog dnia 23.4.15, a więc dnia 234-15, co wygląda jak ciąg kolejnych cyfr od 1 do 5 z wyciągniętą pierwszą i ostatnią ("alfą i omegą"), które pojawiają się dopiero na końcu. Otóż ciąg cyfr od 1 do 6 stosowano w datach urodzin i zgonów odpowiednio mej babci Lucyny Uzdowskiej (ciąg cyfr 11234456 to odpowiednio rok zgonu, rok urodzenia, po czym dzień-miesiąc zgonu i dzień-miesiąc urodzenia), a także mej żyjącej jeszcze mamy Ewy Uzdowskiej (ciąg cyfr 12345566 pasuje na miesiąc-dzień urodzin, następnie długość życia w miesiącach-dniach, rok urodzin i długość życia w latach), którą może zabiją w szpitalu w rocznicę Rafaela Santiego dn. 6.04.2021 r. lub w okolicach tej daty (może np. zrobią z niej pogrzeb). W każdym razie trzeba tu odnotować, że maślanką zabito podobno mego dziadka Henryka Uzdowskiego; mnóstwo osób o nazwisku Maślanka podstawiano następnie w sprawach dotyczących Jana Pawła II: już to jako dziennikarzy piszących o nim artykuły, już to jako postaci, które przybędą na uroczystości beatyfikacyjne (np. jacyś kierownicy), już to jako muzycy grający muzykę na beatyfikację (aż 2 osoby nazwiskiem Maślanka od instrumentów perkusyjnych) — omawiam to na blogu pod wpisem o sądach z 2017 r., można też znaleźć to w Internecie szukając pod hasłami Jan Paweł II Maślanka. Ksiądz Maślanka to też znany obrońca życia, ilekroć jest jakaś pielgrzymka obrońców życia, to kulminacyjną mszę prowadzi podobno ten ksiądz, wg katolickich mass mediów. To może jeszcze nie wystarcza, więc przejrzałem archiwum Gazety Wyborczej (http://archiwum.gazeta.pl, jest jej znak towarowy, można też sprawdzić właściciela domeny na www.dns.pl przez zakładkę WHOIS) z przedednia tej śmierci, bo często w tej grupie przestępczej bywa tak, że w przeddzień media coś publikują takiego, żeby między wierszami było o zgonie, jaki następnie będzie mieć miejsce, i istotnie są artykuły pod ciekawymi tytułami: "Nie będzie zakazu picia nad Wartą" (por. niedawna reklama maślanki Mlekpol rozlepiana na plakatach, kojarząca się z tym, ile-kto-jest-wart: "Nie jestem byle kim, nie jem byle czego"), a bezpośrednio po nim jako następny: "Na Woli nie chcą ulicy generała Błasika" (s. 2 archiwum), liczne tematy muzyczne na s. 1-2 ("Festiwal czas zacząć", "Gdyby w czasach Schuberta był organizowany Festiwal Prawykonań?", "Co pokażą Kulenty, Duszyński, Górecki i inni?", "PROGRAM 6. FESTIWALU PRAWYKONAŃ", "Ekstaza zapisana w partyturze", "Czym zaskoczą najmłodsi kompozytorzy?", "KRZYSZTOF MEYER I SZOSTAKOWICZ") — a dobrze tu wziąć pod uwagę, że ja jestem z rodziny muzyków (matka-muzyk, brat-muzyk, ojciec-meloman, ja zaś przez 6 lat uczyłem się w podstawówce muzycznej), więc wskazuje to też na tematykę rodzinną Piotra Niżyńskiego, choć oczywiście też było to wydarzenie, o którym są artykuły. To są w ogóle prawie że pierwsze artykuły z archiwum z tego przedednia (16.4.2015). Inne pasujące artykuły już na 1-szej stronie: "Łatwo drzewo wyciąć, tylko po co?", "Kobieta pocięła twarz mężczyźnie w akcie zemsty" (może jakieś zabójstwo przez lekarkę lub pielęgniarkę było w przypadku Maślanki), "ŻYWA LEKCJA HISTORII" (jako aluzja o tej Armii Krajowej by to pasowało, o tym żołnierzu pseudonim Legenda), "Kielecka nominacja do Makabryły", "Gorący spór o wynalazek" (artykuły "Teiści, ateiści, spór o Boga", a potem też "Spór o Boga miłosiernego", były odpowiednio przy śmierci mej cioci Ani Uzdowskiej i w przededniu śmierci dziadka: Zbigniewa Niżyńskiego, tylko że prasa już z góry o nich wiedziała, a daty tych zgonów były ustawione pod odpowiednią bardzo okrągłą "numerologię" w datach narodzin i śmierci). Były i artykuły o dyrektorce z zarzutami (pasować by mogło do szpitala), "Dla telewizji zrobię wszystko", znowu o dyrektorze poszukiwanym (s. 8 archiwum), "Skreślić sobie prezydenta żelem" (może temat katastrofy w Smoleńsku jakoś "dziwnie" w tym kontekście na myśl przychodzi?... ja mam dane, że ta grupa była w to zamieszana), "Radni nie chcą ulicy dla »Zośki«" (był taki batalion AK "Zośka" — a więc temat wojskowy, pasujący do "świeżo zmarłego", tj. mającego umrzeć nazajutrz, żołnierza), "Maltanka rozpoczyma nowy sezon" (s. 12), "Rezerwat w Lesie Kabackim powiększy się o teren tajnej jednostki wojskowej" (brawo, to może o archiwum Gazety Wyborczej — odnoszę wrażenie, że tam często tak ukrywają śmierci między wierszami...), kilka pozycji za nim jeszcze: "Protest przeciw festiwalowi fajerwerków".

78. Łukasz MASIAK (1984/85-2015*), dziennikarz z Mławy. Pobity na śmierć. Ostatnie miejsce stałego zameldowania Piotra Niżyńskiego to ul. Mławska w Rypinie. Zabójca miał imię i nazwisko identyczne z moim dawnym wspólnikiem z firmy, nawet wiek prawie identyczny. Ponadto podobieństwo (zamieńcie pierwsze litery): Maria Wasiak - Waria(t) Masiak, czyli znowu ten dziennikarz pasuje do 'schizofrenika, który nie jest świadom swojej choroby' (tak reklamują w Internecie mój blog: blog właśnie takiego schizofrenika). Maria Wasiak to prezes PKP-u z czasów katastrofy kolejowej.

79. Jan KULCZYK (2015), znany bogacz. Datę śmierci (zabiegu w szpitalu) dobrano mu taką, bym mniej więcej w tamtym czasie przekraczał granicę 1 mln. zl na koncie, tzn. przestawał być milionerem. Również był standardowy akompaniament mediów, w tym kościelnych, wskazujący na świadomość zabójstwa.

80. Monika Zbrojewska (2015), wiceminister sprawiedliwości, zabita w szpitalu na Banacha po wcześniejszym wywołaniu poślizgu (zapewne przez nieoznakowanych policjantów) oraz wstępnym otruciu podobno lekami. Nie opisałem tego nigdzie. Dla weryfikacji przejrzałem tylko Gazetę Wyborczą, nagłówki były subtelne, ale jednak zdecydowanie wskazujące między wierszami na zapowiadający się problem z prawniczką oraz na winę skorumpowanego szpitala. Zapewne fakt, że została otruta, wynika z morderczej korupcji zorganizowanej w warszawskim urzędzie miasta być może dla dzielnicy Ochota. Akurat w GW były bardzo subtelne aluzje w nagłówkach i niewiele o tym, może gdzie indziej lepiej, ale też zdarzały się bardzo wyraźne aluzje tego 30-10-2015 [tzn. przygotowane w przededniu], np. artykuł "'Requiem' na chór" autorstwa Misiewicza (kojarzy się z jakimś tam bliskim współpracownikiem ministra, requiem zaś to msza za zmarłych, po łacinie "spoczywaj" [in pacem = w pokoju, w skrócie R.I.P.], są oczywiście takie utwory muzyczne - msze requiem).

81. Policjantka Anna Gajek* z Opola, z drogówki (zapisy.txt z 2016-02-10, choć śmierć była wcześniej) - wywołano jej poślizg. Śmierci towarzyszyło:
82. (?) Magdalena Gotowiecka (16/01/2016*), żona aktora Klanu Jacka Borkowskiego. Sprawa wygląda na zabójstwo szpitalne, być może jakoś wspomagane przez przekaz podprogowy, gdyż nie sposób z przypadku (życiowego losowego zbiegu okoliczności: że akurat taki człowiek jest w szpitalu - chociaż być może) wywodzić tak istotnych decyzji jak to, że "trzeba" kogoś zabić (co to w ogóle za pomysł, by iść do szpitala z powodu gorączki?!). W każdym razie gazeta Super Express o jej pogrzebie donosiła na okładce obok informacji o bardzo bardzo podejrzanym zgonie Bogusława Kaczyńskiego (by nie rzec: oczywistym zabójstwie szpitalnym) - a więc w tym samym numerze. Ktoś jakby to od jakiegoś czasu planował, skoro udało się tak dostosować datę pogrzebu. Nie mam czasu przeglądać prasy w celu upewnienia się, że to planowali. Jeśli jednak tak, potwierdza to tylko to, że w zabójstwo Kaczyńskiego zapewne wmieszano jakoś robotników fizycznych robiących u mnie na działce wykop, inaczej nie byłoby do tego tak dobrej okazji (a tymczasem trafiła się taka: kwestia "potrzeby wykorzystania młota udarowego"; śledzono może tych robotników - jeszcze przy dodatkowym wykorzystaniu przekazu podprogowego w celu dwukierunkowej wymiany informacji, dla swoistego "dialogu" - i wyszło na jaw, że znają temat i mają możliwość to wypożyczyć; a może to po prostu ustalenia z urzędu skarbowego). Przecież skoro śmierć Magdaleny Gotowieckiej była już faktem dn. 16.01.2016 r., gdy Kaczyński na swoją jeszcze "czekał", to żeby taki ładny efekt wyszedł, że jeden nr gazety (który mi na pewno zapadnie w pamięć) o obu tych rzeczach wspomina, nie można było tygodniami wyczekiwać stosownej okazji, tylko musiało być jasne, że moi robotnicy (gdzieś tam na blogu dałem odnośnik do wideo na YouTube z dnia zgonu Kaczyńskiego, gdy oni pracowali i brakło im młota) wejdą na ten temat "młoda udarowego" czy też "wyburzeniowego". To musiało być z góry zaplanowane, chyba że chce się wierzyć w stosunkowo (bardzo?) mało prawdopodobny zbieg okoliczności.

83. Zamordowanie Bogusława KACZYŃSKIEGO ("Bogusia", jak go mój ojciec zawsze przezywał - stąd wychodzi "ale z tego polityka "Boguś"...) - akurat kopałem na działce z robotnikami i okazało się, że jest to zbyt ciężkie i trzeba przynieść młot udarowy na drugi dzień; nazajutrz, gdy z nim przyszli i poszli, jak to zwykle robią, kupić coś w okolicznym sklepiku, gazety (Super Express?) krzyczały: "Udar zabił Bogusława Kaczyńskiego" (na okładce; co ciekawe, patron dziennikarzy św. Franciszek Salezy zmarł właśnie na udar, więc wychodzi taka oto ironia: "udar zabił Bogusia [pobożnisia, pana Jarosława] Kaczyńskiego" -- ale i "[ten] udar zabił świętoszkowatą prasę"). Na blogu jest o tym w dopisku edit 2016-01-24 pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". Tu można obejrzeć wideo na YouTube pokazujące mnie właśnie wtedy, w dniu śmierci BK, z robotnikami (polecami zainteresować się jego datą - autentycznie tamten czas). Zbrodnia do pary z Łukaszem Masiakiem, bo mój kolega biznesowy Bartosz Nowicki (osobę z takim samym imieniem i nazwiskiem wybrano na zabójcę, może rzekomego i z wariackimi na pewno papierami) bardzo lubił słowo "beka"... B-K. Doszedł PiS do władzy, jest trup Bogusia Kaczyńskiego. Z góry było pewnie wiadomo, bo Masiak to starsza sprawa.

84. Rafał KASIŃSKI w II poł. stycznia (w przypadku tego drugiego upozorowano samobójstwo, było nawet włamanie na jego konto na portalu społecznościowym)
- a także aluzyjny "akompaniament" mediów kościelnych. W ostateczności wypadek drogowy też mógłby być samobójstwem, ale trudno na razie stwierdzić, by była to najbardziej prawdopodobna wersja. Zresztą u kobiet samobójstwa to zdecydowanie rzadkość. Czas rządów premier Szydło.

85. Gen. Michał Janiszewski (2016-02-03), w szpitalu - odsyłam do bloga o Piotrze Niżyńskim do 'edit 2016-01-24' pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". 6 dni po napisaniu o zabójstwie Popiełuszki i prawdopodobieństwie, że było ono na zlecenie Kościoła, zginął w szpitalu ten generał, najbliższy współpracownik Jaruzelskiego. Potem jeszcze zmarł:
86. Aktor Jerzy P. (2016-02-04), Paprzycki chyba - w szpitalu. Kilka dni później jeszcze:
87. Prof. Krzysztof SKÓRA (2016-02-12), w szpitalu. Opisane (oczywiście z dowodami) na www.bandycituska.com/zapisy.txt, a więc zgodnie z tutejszym nagłówkiem III, pod którym to tu umieszczam, przy dacie 2016-02-14.

88. Zyta Gilowska (2016-04-05), Minister Finansów w rządzie 2005-2007 - z tego, co pamiętam, to się to jakoś zapowiadało. Ale nie opisałem tego w /zapisy.txt, może z niechęci do tej pani oraz z podejrzeń, że to samobójstwo. Tak mnie spikerzy przekonali. Za czasów Zyty gminy wprowadzały masową w całym kraju korupcję telewizyjną, a zadaniem urzędów skarbowych było nie egzekwować podatku PIT od właścicieli zamieszanych w to firm, czyli w praktyce wszystkich (także podatku dochodowego pracowników - część to zaczęli być pracownicy zamieszani w monitoring podsłuchowy). Przy okazji mogłaby wsypać Kaczyńskiego, więc lepiej, by zginęła. Jakimś "dziwnym trafem" znalazła się w szpitalu, może to zasługa spikerów (jacyś przekupieni lekarze diagności wmówili jej chorobę?...). Zapewne mało lubiana w obozie PiS-u, bo to człowiek wywodzący się z Platformy. Z daty (dzień wzięty od dziadka, miesiąc od babci) wnioskowałbym, że to przez zatrucie (sprzedanym zatrutym produktem np. spożywczym), w ślad za którym osoba ta trafiła do szpitala, gdzie ją ostatecznie zabito. Podobnie było bodajże w przypadku Zbrojewskiej, co wiadomo publicznie. Swoją drogą data to kolejne cyfry po tych ze śmierci gen. Janiszewskiego (tam 2 3, tu 4 5 – tzn. tam luty dzień trzeci, tu kwiecień dzień piąty).

89. 66 ofiar katastrofy egipskiego samolotu (2016-05-22*) na trasie Paryż-Kair, nad Morzem Śródziemnym (znowu Egypt Air! jak za Jana Pawła II; wcześniej były co najmniej 2 zamachy ze strony bodajże tej samej grupy). 66 brzmi jak 666. Termin katastrofy tak jak gdyby dobrany, żeby dzień po ogłoszeniu jej było w Watykanie odpowiednie spotkanie międzynarodowe, ba, podpisanie ważnej umowy z krajem afrykańskim. Więcej o tym w /zapisy.txt pod datą 2016-05-22. Podobno była nawet eksplozja z przyczyny wewnętrznej oraz uprzednie zapowiedzi.

90. Janina Paradowska (29.06.2016), dziennikarka, redaktor naczelny Polityki - zmarła chyba w szpitalu, równocześnie z jakimś zamachem w Turcji i w moje imieniny (Piotra i Pawła - jak Ignacy Jan Paderewski, również wpisany tu na liście prawdopodobnych ofiar grupy). Inicjały JP pasują też do Jana Pawła II, a zatem jako ofiara z kręgów dziennikarskich miała budzić skojarzenia z religią. Nie opisałem w /zapisy.txt, bo zgodnie z sugestiami spikerów podejrzewałem samobójstwo.

91. 3 ofiary śmiertelne katastrofy samolotu C-130 Hercules w Portugalii (2016-07-11*). Praktycznie na pewno zamach, o którym z góry wiedziało papiestwo, zwłaszcza uwzględniwszy dobrze już i tak znane mi ich podejście do moralności, które mieli okazję wykazać i przy innych okazjach. Szczegóły w /zapisy.txt.

92. (?) 37 ofiar gigantycznej katastrofy kolejowej we Włoszech (2016-07-12*). Nie mam pewności, czy Watykan jest w to zamieszany, ale jest na to wskazówka. Szczegóły w /zapisy.txt.

93. Ks. Jacques HAMEL (2016-07-26*) we Francji. Zabity nożem. Dobrany po nazwisku z uwagi na kojarzenie się słowa Hamel, w sąsiednich Niemczech, ze słowem "niebo". A zatem znowu nawiązanie do problemu nieba kosmologicznego. Wrobiono w to zabójstwo islamistów, co jest ostatnio nawet dosyć częste we Francji (może wręcz wykorzystano ich do tego). Data śmierci zawiera specyficzną numerologię, pozostawione poszlaki związane z symboliką cyfr, co jest jakże typowe w grupie watykańskiej: 26-7-2(01)6 to przecież jak "26 (jakaś przypadkowa liczba, symbolizująca może osobę), Bóg, 26 przepołowiony zero-jedynką". To ostatnie to symbol informatyka, czyli nawiązuje to najpewniej do dyplomu inżynierskiego Piotra Niżyńskiego. Wstawiona jedynka kojarzy się też z "pierwszym" - głową państwa (por. np. w Polsce afera Olina czy tam taśm Oleksego z jakimś niezidentyfikowanym "pierwszym"). Wstawić coś w środku kogoś istotnie z zanożowaniem się może kojarzyć; nóż przecież w takim przypadku wnika w środek ciała, może też tam pozostać. A zatem brzmi to jak opowiadanie jakiejś historii: był sobie człowiek 26, pojawia się jakiś Bóg (to może symbol papieża), po czym ten człowiek rozcięty nożem, może "przez głowę państwa". W toku procesu beatyfikacyjnego było podobno 66 przesłuchań (skojarzenia to budzi z 666, liczbą szatana), patrz https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/news/2019-03/jacques-hamel-beatyfikacja-faza-diecezjalna-rouen.html.



V. OPISANE W DOPISKACH NA BLOGU LUB TYLKO TU (SZCZEGÓŁY W POSZCZEGÓLNYCH PUNKTACH)

94. Masakra w night clubie w Orlando - 50 osób zginęło (rannych: 53).* Po wpisie na blogu, czyli spikerzy pewnie z góry uprzedzeni lub jakoś dziwnie na odwrót się stało. Trzeba by sprawdzić poszlaki w mediach, w tym katolickich, nie opisałem tego w szczegółach nigdzie.

95. 84 ofiary śmiertelne zamachu w Nicei (2016-07-15*). Watykan niestety chyba też zamieszany, jak wynika z szacunkowego porównania prawdopodobieństw, a to uprawdopodabnia, że w ogóle nawet byli inicjatorami zamachu. 10 dni przed Światowymi Dniami Młodzieży. Szczegóły w /zapisy.txt w okolicy tej daty.

96. (?) 6 ofiar śmiertelnych zamachu w Turcji(*), wybrano okolice przypadkowo brzmiącej miejscowości Diyarbakir. Opisane w zapisy.txt pod datą 2016-08-15.

97. Dariusz ZARZECKI, komornik legionowski (tutaj nekrolog), nazwisko kojarzy się nieco z "zarzynaniem" - miałem tam w Legionowie sprawę egzekucyjną w sądzie z mojej skargi przeciwko komornikowi. Strasznie się wlekła (3 i pół miesiąca), a u mnie z pieniędzmi było coraz gorzej, więc mi to istotnie doskwierało ze względu na uniemożliwianie wzięcia pożyczki oraz widmo potencjalnie bardzo wysokich kosztów egzekucyjnych w razie nieprzychylnej decyzji sądu. Bardzo odwlekano postanowienie w tej sprawie, było ono też ustalone ze spikerami (ci z góry wiedzieli, jeszcze na ileś dni przed jego wydaniem, jakie będzie: "koszty nie będą te minimalne", no ale też nie zupełnie najgorsze - czyli wiadomo było, że doliczy VAT), w końcu wniosłem skargę do prezesa sądu, że bardzo mi przedłużają obsługę, przekraczając kompletnie termin tygodniowy przewidziany w ustawie. W efekcie prezes odpisał mi, że polecił sędziemu się pospieszyć i parę dni później (ok. 20-ego któregoś sierpnia 2016 r.) wygrałem częściowo tę skargę. Dosłownie dni przedtem zmarł ten komornik. Zapewne to robota spikerów. Prezesa zaś tego sądu (później mi jeszcze pomógł uwzględniając w całości mą kolejną skargę na komornika) Piotra Rempołę wzięto później do Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi.

98. (?) Andrzej WAJDA (2016-10-09). Data tak dobrana, żeby pasowała do nekrologów głoszących "Miał dziewięć-dziesiąt lat". Owo "dziewięć dziesiątek" znajduje następnie odzwierciedlenie w dacie 9.10.2016. Znająć życie zmarł w szpitalu, w tej grupie to powszechna metoda. Można tu jeszcze nadmienić, że kiedyś zorganizowano (bo pewnie sam z siebie nikt by o tym nie wspomniał) jego wypowiedź o warszawskiej regionalnej TVP i jej studio, która budziła skojarzenia podsłuchowe (stały, całodobowy jej obraz to tylko jacyś strażnicy oglądający cudzą telewizję, natomiast brakuje normalnej pracy) - wypowiedź nawiązywała do postaci Janusza Zaorskiego (kierownik z lat 1991-1993), gdyż Wajda wtedy mówił, że regionalną telewizję trzeba "zaorać". Być może o tego typu komentarz poprosił go urząd skarbowy lub jacyś koledzy, później też była na internetowym blogu dziennikarki replika i wyrazy oburzenia.

99. (?) Wypadek na przejeździe kolejowym w Raciborowicach (2016-10-29*). Datę proszę porównać z datą śmierci Janiny Paradowskiej. Dodatkowo to podejrzane, bo po pierwsze Raciborowice to miejsce śmierci mej babci, a śmierć ta była praktycznie na pewno zabójstwem szpitalnym, a po drugie data 2016-10-31 (kiedy to dopiero opublikowano informację o tym wypadku, np. na stargard.naszemiasto.pl) to rocznica zamachu na Egypt Air (zbrodni przeciwko ludzkości "z czasów" Jana Pawła II). Wypadek na zasadzie "auto, które wpadło w poślizg, wjechało w pociąg". http://stargard.naszemiasto.pl/tag/wypadek-raciborowice.html. Media kościelne i inne trzeba by dopiero sprawdzić, chwilowo nie mam na to czasu.  edit 2018-05-09: Data jest też dobrana na drugi sposób. Jest to względem poprzedniej zbrodni ta sama data, jedynie z dodaną dwójką na początku (nie 9-ty października, tylko 29-ty października teraz). Zarazem, poprzez skojarzenia z babcią Lucynką, trafia to w temat mej rodziny i moich babci, a przecież druga moja babcia, ta od strony ojca, urodziła się dnia, który był przekształconym poprzez dodanie 2 (dwójki) na początku dniem śmierci dziadka Henia (znów tego od strony mamy, męża nieboszczki ze szpitala w Raciborowicach), który to termin wyznaczono - jak by z tego wynikało - pomiędzy 1939 a 1948 r. (i wtedy też wyznaczono personalia mej drugiej babci, czyli przyszłej żony dziadka Niżyńskiego) jako 65-ta rocznica niemieckiej operacji z 1939 r. przeciwko kadrze naukowej wyższych uczelni (również i drugiemu dziadkowi zrobiono w 1948 r. coś, co później miało swą 65-tą rocznicę powstania w przededniu jego śmierci, mianowicie sekcję szermierczą jakiegoś zespołu sportowego). A zatem takie dodanie dwójki na wstępie to znana i kojarząca się z babciami metoda przekształcania daty (pisanej w normalnym formacie dzień.miesiąc.rok) i została ona wykorzystana także i tym razem, w odniesieniu do wypadku w miejscowości Raciborowice, w której babcia Lucyna (od strony mamy) zmarła.

100. Przemysław WAŁĘSA, syn Lecha Wałęsy (2017-01-08*). Najprawdopodobniej sprzedano mu zatrutą żywność (tak zabito np. mojego dziadka Henryka Uzdowskiego, który od ok. 2 lat mieszkał samotnie w dużym gospodarstwie w centrum miasta; najpierw zaszczepiono w nim wielkie upodobanie do picia maślanek, jako najzdrowszej żywności; poza tym wszelkie zabójstwa szpitalne to w istocie często zatrucia lekami). Wzmianka wraz z dowodem na zabójstwo (z przeszłości, a także ze śledztwa) jest na blogu pod wpisem z maja 2017 r. o sądach (dopisek z 2017-06-19).

101. Poseł Rafał Wójcikowski(*) z Ruchu Kukiza (opisane na blogu w jednym z dopisków pod wpisem z 15. grudnia 2016 r.).

102. (?) Dwie zakonnice (służki - z zakonu służek) zmarłe w wypadku samochodowym (2017-02-19* ok. 15:00)? Jako kolejne ofiary z tego samego cyklu, co i poseł Wójcikowski, w krótkim odstępie czasu... https://ekai.pl/w-poniedzialek-pogrzeb-zakonnic-ktore-zginely-w-wypadku-samochodowym/. Dzień wcześniej w Radiu Watykańskim było o spotkaniu papieża z generałem marianów (nazwa budzi skojarzenia z płcią żeńską), a także o pogrzebie jakiejś zamordowanej misjonarki z Boliwii o inicjałach HK (ha-ka, jak hak, np. włamanie komputerowe; kojarzy się też z "mieć haka na kogoś", a to także można skojarzyć z głośnym ostatnio wokół mnie tematem). Do marianów papież wtedy mówił, wg RV, "wierność, odwaga i prostota". To oczywiście zachęta, by zupełnie zbytecznie traktować mnie ze strony Policji po bandycku (dopatrywanie się w moich badaniach z pogranicza politologii i socjologii jakichś nielegalnych tajemnic państwowych itp.) może "dla mojego dobra", co oczywiście z mojego punktu widzenia jest wcale niepożądane. Ponadto: w dniu ww. artykułu eKAI o pogrzebie, czyli 23.02.2017, dwie posłanki opuściły Ruch Kukiza. Na dniach był wtedy też wypadek pani premier, spikerzy twierdzą, że sama nawet musiała go sobie wpierw zorganizować (że to było celowe uderzenie w siebie dla zwiększenia swej popularności).

103. Ww. polska misjonarka Helena Kmieć z Boliwii (*). Seria wypadków samochodowych, były bodajże też ślady w mediach z góry zaznajomionych ze sprawą. Zaś przy okazji czytania przeze mnie o jej śmierci spiker gadał coś o tym, że lubiła się dotykać. To zapewne słowa z myślą o Henryce Krzyżak (też inicjały HK), która w mojej podstawówce uczyła dzieci masowania punktów na myślenie. Jest o niej w tekście o JP2 i genezie podsłuchu, obok innego takiego przypadku, mianowicie w podstawówce i klasie mego brata. Tyle, że spikerom to się kojarzyło już wiele miesiący przed tym, zanim ja w ogóle sobie o tej Krzyżak przypomniałem.

104. Co najmniej 80 osób zabitych w zamachu w Afganistanie (2017-05-31).* Wspomniane z opisem w dopisku na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., a także w Zapisach.

105. Co najmniej 20 zabitych w kolejnym zamachu w Afganistanie (2017-06-03)*: "na pogrzebie wysokiego rangą polityka". Po opisaniu tutaj śmierci Gemerka. Link

106. (?) Biskup Bala z Kamerunu (2017-06-02)*. Opisane w /zapisy.txt pod datą 2017-06-17. News o jego śmierci

107. 58 zmarłych w pożarze w Londynie (2017-06-14)*. Poszlaki wspomniane są na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., w ramach dopisku.

108. Beata B. (czyt.: beata-be, z polskiego na nasze: "nie podoba mi się pani premier"), żona przestępcy Dariusza B. (Dzień Matki 2017 r.)*. Zabita w domu męża. Później znaleziono też ciało męża. Stan prasy poprzedzający ten fakt wskazuje na to, że było to zabójstwo "telewizyjne". Więcej informacji wyjątkowo na blogu (a nie w zapisy.txt) pod wpisem o sądach z maja 2017 r.

109. Dziennikarz Piotr BIKONT (2017-06-27)*. Zginął w poślizgu samochodowym - typowa metoda tej mafii. W dodatku tego dnia, którego wysłałem pewne zażalenie do sądu. Wcześniej pisałem na ten temat, co w zażaleniu, rzeczy kojarzące się z jego nazwiskiem. Ślady w mediach. Kilka dni przed śmiercią podstawili mi też na ulicy człowieka, który kojarzył się z Jerzym Urbanem (także słownie w myślach wyrażano to skojarzenie, ale też wygląd był dobrany) - przesłanie wydaje się teraz jasne, jakiś dziennikarz był na celowniku telewizji. Sam Urban może też kiedyś podzieli jego los? Nie życzę mu tego. W każdym razie wracając do sedna problemu - Bikont kojarzy się przede wszystkim, w sposób naturalny, a także u spikerów, z takim oto podziałem słowa: BI-KONT. "Bi" oznacza dwoistość, podwójność, a "Kont" kojarzy się np. z filozofem Immanuelem Kantem. I oto voila, jest ten temat w moich zażaleniach karnych i dodatkowych pismach polemicznych do sądów - w tej właśnie sprawie, w której było to zażalenie. Chodziło mianowicie o dopuszczalność oskarżenia prywatnego wobec policjantów, a nawet o ogólniejszy problem sytuacji, w których 1 czyn wydaje się "podpadać pod kilka paragrafów" karnych, przy czym np. jeden z nich "ma sąsiada" przewidującego ściganie z oskarżenia prywatnego. To, co proponował rządowo-telewizyjny sędzia, to to, że skoro (jak zgadywał) czyn policjantów będący np. (ściganym co do zasady z oskarżenia prywatnego) naruszeniem nietykalności cielesnej jest jakoby przekroczeniem uprawnień (to tylko wytwór wyobraźni sędziego, ja tego nie postulowałem, jedynie poinformowałem sąd, że zgłosiłem takie podejrzenie do prokuratury), to z tych dwóch rzeczy "ważniejsze", "decydujące" jest to, że przekroczenie uprawnień ściga się z oskarżenia publicznego. Trzeba wobec tego, zdaniem takiego sędziego kościelnego, sprawę umorzyć z braku skargi uprawnionego oskarżyciela. To jest Teza. Kant znany jest ze swych polemik tez i antytez na temat wszechświata, przyczynowości, przestrzeni i czasu (tezy są tam teistyczne-konserwatywne, a antytezy ateistyczne). Proponowałem sędziom, jako równorzędną, także antytezę: sama stosowalność przepisu takiego, jak naruszenie nietykalności cielesnej, który cechuje się wedle ustawy tym, że czyny go spełniające są ścigane z oskarżenia prywatnego, "wygrywa" (niczym jakiś gen dominujący w zestawieniu z recesywnym) i sprawia, że należy ścigać z oskarżenia prywatnego. To brzmi logicznie i nie prowadzi do naruszenia przepisów (np. art. 217 par. 3 Kodeksu karnego). Jak to mawiał Kant, "samym czystym rozumem nie rozstrzygnie się, czy słuszne są tezy, czy antytezy". To samo i ja twierdziłem i w związku z tym wzywałem do porzucenia takiej analizy rozkładającej czyn na paragrafy (tzw. typy przestępstwa) w połączeniu z tym, że tym poszczególnym paragrafom przypisuje się cechę "ścigane z oskarżenia prywatnego" / "ścigane z oskarżenia publicznego". To moim zdaniem jest niesłuszne, prowadzi do błędów logicznych, a także nie ma oparcia w ustawie. Tak proponowałem. No ale "zabito tego Bikonta" - ten dualizm tezy i antytezy (ja dokładnie takich 2 słów używałem w swych pismach!) - i już wiadomo, dzięki rządowi i może komuś tam jeszcze (TV? księża jacyś z Watykanu? tak podpowiadano), że słuszna jest tylko Teza... pojawia się cokolwiek ściganego z oskarżenia publicznego, to już trzeba sprawę umorzyć. To tutaj jest to, czego się szuka i co w ilości 1 już wystarczy, by coś przesądzić. Nie stawia się tu np. nawet pytania, czy wolno w ogóle stosować wtedy tzw. kumulatywną kwalifikację prawną (określoną w art. 11 par. 2 obecnego k.k., dawniej był to art. 10 par. 2), obejmującą więc oba paragrafy ("kwalifikacja prawna" to sposób opisu czynu przyjęty w sądzie). Orzecznictwo SN od 1972 r. (uchwała 7 sędziów z sygnaturą U 1/71) głosi, że się tej kumulatywnej kwalifikacji prawnej wtedy nie stosuje, ale co to takich sędziów obchodzi... Ostatecznie przegrałem to zażalenie i sędzia nawet jakby dał do zrozumienia w sposobie sformułowania odpowiedzi, że czytał orzecznictwo SN, zresztą przeze mnie wskazane za pośrednictwem wskazanej sędziemu sprawy SN nr IV KK 453/16. W każdym razie - abstrahując już od ich korupcyjno-fiskalnie pewnie inspirowanej nierzetelności - myślę, że wyjaśniłem tu pokrótce, o co zapewne chodziło (i tak to tłumaczą spikerzy) z tezami i antytezami, z Kantem i z Bikontem.

110. Ksiądz Jan Biernacki (2017-06-28)*, probosz parafii w Tarnawie. Zmarł zamordowany prawie że równo 2 dni po tzw. prymicji (pierwszej mszy) syna Szydło, nowego księdza. W przeddzień tego zdarzenia, gdy przejeżdżałem koło Arkadii (a nawet i wcześniej), spikerzy podniecali się słowem pry-mas, tak je sylabizując i kojarząc z, jak to mówili, "pierwszą masturbacją". Wprawdzie to 2 dni po tamtym było, ale dodawanie dwójki (czy np. przesuwanie o 2 pozycje w lewo) to typowa sprawa dla pontyfikatu Jana Pawła II, a nawet Franciszka, jest to opisane na blogu. Natomiast lepszy przykład już idealnej zbieżności czasowej to artykuł na NIEDZIELA.PL, który pojawił się raptem 4 godziny przed tamtym - a więc wtedy jeszcze nie było informacji o znalezieniu trupa, tym bardziej, że taki artykuł trzeba przygotować, może nawet w przeddzień szykując wywiad: tytuł tego artykułu to "Śmierć przychodzi za wcześnie, a czasem za późno...", podtytuł "Rozmawia ks. Marek Łuczak": "O przygotowaniu do odchodzenia, o ludziach rozczarowanych medycyną, o sakramentach i towarzyszeniu do ostatniego tchu z ks. Waldemarem Poczylasem, od wielu lat kapelanem szpitalnym, rozmawia ks. Marek Łuczak". Zauważmy przy tym, że niedawno na blogu www.bandycituska.com pojawiły się informacje czy też plotki/przypuszczenia (moim zdaniem bardzo uzasadnione) o zabiciu mej rodziny w szpitalach - cioci Ani Uzdowskiej, babci Lucyny Uzdowskiej. Wywiad ten z NIEDZIELA.PL zaczynał się następująco: "W szpitalu BYŁ AKURAT ostry dyżur". Tymczasem co akurat miało nastąpić, gdy artykuł ten publikowano? Zabicie księdza... (Z kolei w Watykanie wykreowano tamtego dnia 5 nowych kardynałów, jak podają media - odpowiedni artykuł zaczynał się od słów "Aby nie stawali się 'książętami' Kościoła, wezwał Franciszek nowych kardynałów 28 czerwca podczas konsystorza w Watykanie [...]", homilia tam zaczęła się od zdania "Jezus wyprzedzał ich", poza tym w ten przeddzień wg Radia Watykańskiego papież mówił do nowych o tym, że "my, kardynałowie, dla młodych jesteśmy pokoleniem plus dwa" - proszę klikać odnośniki, by to zobaczyć. Może ten akapit jego przemówienia był inspirowany problemem nieba-siedziby Boga w przestrzeni nadziemskiej, którego najwyraźniej tam nie ma; w każdym razie opowiada o byciu marzycielami i niezamykaniu się w "melancholijnym wspominaniu" dziejów kapłanów, jak może ktoś postrzega główną część fabuły Pisma Św.) Artykuły z archiwum Gazety Wyborczej: "Jedni odchodzą, drudzy przychodzą" (27.06.2017), "NISZCZYMY, CO ZBUDOWALIŚMY. KRYMINAŁ Z 'DOBRĄ ZMIANĄ' W TLE" (28.06.2017, napisany oczywiście w przeddzień; tuż przed nim artykuł "Trener bez kontraktu, piłkarze odchodzą" i, jeszcze wcześniej, "W 'elektroniku' narasta opór"; natomiast po tym "NISZCZYMY..." był artykuł "Bjelica czeka na kapitana", po czym, jak gdyby o mnie i zamachu na mnie - bo spikerzy mi niedawno powtarzali strasznie jakoś się kojarzący tekst z serialu "Z archiwum X": "strzeż się białego krzyża", on tam był chyba trochę umoczony w krwi[?]... "białe" kojarzy się z "jasnym", "znanym", "pewnym" - "Atak na Meksykanina. (...)"; na mnie faktycznie był zamach w Meksyku, jest powyżej na liście). Był też artykuł "KAMERĄ W PARKOWANIE" (pewnie o podsłuchu przed śmiercią), "Zabójstwo czy wypadek?" (początek: "W nocy z poniedziałku na wtorek na ulicy Tuwima 79 spłonął mężczyzna. Na miejscu zdarzenai strażacy zastali tylko zwęglone zwłoki i buty" - śmierć w płomieniach kojarzy się z pójściem do piekła, a więc może to być i o tym zabójstwie księdza). Poza tym w GW z 27.06.2017 było sporo artykułów z nagłówkami robiącymi wyrzuty prokuraturze, a 28.06.2017 taki oto artykuł: "'JEB...Ć CIAPATYCH', CZYLI CO Z NASZĄ GOŚCINNOŚCIĄ?" (pierwsze zdanie: "Nieładnie jest podsłuchiwać").

111. (?) 2 ofiary wypadku pod Świeckiem (2017-07-02; data, zwłaszcza, gdy się ją zapisze jako 17-7-2, mówi: "pierwszy (np. papież, premier) [to w państwie] Bóg, [znowu - II inst.?] Bóg, [po czym] dwója w szkole" - proszę poczytać o symbolice cyfr, tj. cyfry 7)*: oto artykuł w prasie. Spikerzy już od kilku dni wspominali o mym wypadku w Meksyku, rozpamiętując to, czy aby na pewno Policja go zorganizowała, czy może jacyś przedsiębiorcy zwerbowani przez coś w rodzaju urzędu gminy (jednym z argumentów za Policją było to, że wypadek miał miejsce zupełnie na prowincji, w odległym miejscu od miasta, a więc w toku dłuższej operacji śledzenia, ad hoc poniekąd zorganizowanej, która być może na taką skalę, tzn. aż z dalekim wyjazdem za miasto, by się nie udała, gdyby miał ją wykonać przedsiębiorca). Ponadto od kilku dni podniecali się w swych wypowiedziach słowem "świecki" i takim nazwiskim, co mogło też być sygnałem dotyczącym tego, czym się na II podsłuchu akurat zajmują. Prawdopodobnie chodzi tu o jakąś gierkę uzgodnioną z SN, że będą się tam wykręcać czymś takim. W rzeczywistości zaś dla takich klik ustawiających sprawy, biorących łapówki za sprawy czy "ostrzegających" się nawzajem nie ma żadnego usprawiedliwienia. Po co by inaczej był ten sędzia dobrany po nazwisku do sprawy analogicznej do mojej przeciwko policjantom z Krakowa ze Światowych Dni Młodzieży? Po co to ustawianie sygnatur spraw skalkulowanych pod odpowiednie skojarzenia, to dobieranie sędziów z nazwiskami odpowiednio się kojarzącymi, jak np. Świecki?... To najpewniej zmowa z mafią, bo państwo też ma zapewne coś na sumieniu w sprawie tej zbrodni - jak zwykle. Kojarzy się ona przecież z telewizją, a ta ze stowarzyszonymi z nią instytucjami państwa, jak np. Policja. Te zaś muszą mieć czas na przygotowanie się (zaś ja "Świeckim" interesowałem się naprawdę od zaledwie kilku dni). A zatem widać tu w SN jakąś chęć oczyszczania się w przyszłości z winy na zasadzie "ależ jesteśmy zastraszani!". Podobnie np. o 23:00 dnia 29.06.2017 spotkałem na dyżurce komendy na Wilczej w Warszawie policjanta wyglądającego w mym odczuciu poniekąd podobnie, jak sędzia, który mi właśnie dzień wcześniej zamknął sprawę przeciwko telewizji odmową wszczęcia śledztwa. Spikerzy zaś odpowiadali na to w myślach: "policja się nimi interesuje! może ich zastrasza!", po czym rozpoczęła się gadka o takich próbach wybielania się, wobec których zresztą - jak nawet sami spikerzy dodawali - nie powinno się być naiwnym. Ale to już zadanie dla przyszłych sędziów. Wspominali też wtedy o śmierci Agnieszki Piotrowskiej, o której może jakoś powiadomili SN, a w każdym razie SN dobrał odpowiedni termin dla kasacji ówczesnego Komendanta Głównego (Dzień Kobiet). Ja od siebie dodam, że - gdybym miał możliwość sądzenia - w przypadku grupy ustawiającej wyroki zapewne nawet o rok bym nie zmniejszył jej członkom i zwłaszcza prowodyrom wyroku za jakieś rzekome - może nawet nie wprost wyrażane (co już jest zupełnie śmieszne przy takim zawodzie), a jakoś tchórzliwie i oględnie - "sygnały zagrożenia". To nie są poważne powody. Ani o jotę nie zmniejszają potrzeby wydawania odpowiadającyh prawu orzeczeń i współmiernego do tego karania, opartego na wierze w to, że sędziowie muszą być odpowiedzialni. Z czymś takim, jak czucie się zagrożonym, przychodzi się do Piotra Niżyńskiego na jego blog (zresztą dysponuję różnymi środkami nawet znacznego nagłośnienia, nie tylko blogiem), a nie do np. własnych sędziów (jako prezes, jako przewodniczący...), by ich zastraszać. Zaś banie się bez konkretów, jedynie tak ogólnie z powodu złej sytuacji, to postawa tchórzliwa i karygodna - tu chyba powinna być zgoda. Można też wstrzymać się od podawania przez telefon personaliów sędziów zajmujących się sprawą, można uchylić się od wyrokowania w jakiejś sprawie itd., pamiętajmy wreszcie, że łatwo robić z uzgodnionego ze swym "wrogiem" paplania na temat zagrożeń jakąś upragnioną wymówkę. Za niezgodne z prawem orzeczenia powinna być odpowiedzialność i żaden antykonstytucyjny układ z państwem odnośnie podległości mafii od tego nie może wybawiać. Więcej poszlak nie chciało mi się sprawdzać, wystarczy ten Meksyk "na drodze do Oaxaca" i ta świeckość. Powiatów w Polsce jest 380, w tym jeden powiat świecki (miejscowość Świecie); zmarłych w wypadkach drogowych jest rocznie 2904, czyli średnio dziennie prawie 8. Oznacza to średnio 0,021 zmarłych w wypadkach drogowych dziennie przypadających na 1 powiat, czyli jeden taki zmarły zdarza się średnio raz na 47,5 dni, a w praktyce wypadki są oczywiście rzadsze, bo w części przypadków ginie więcej niż 1 osoba. Tymczasem tutaj w ramce dwu- czy trzydniowej, gdy był aktualny ten temat, zdarzył się wypadek właśnie w odpowiednim powiecie. To bardzo nieprawdopodobne, rzędu 2%, więc przypisuję to wyczynom grupy bez dalszego sprawdzania. Mam jeszcze jedną radę dla sędziów SN, za pozwoleniem, zresztą i tak mądrze to akurat podpowiadają spikerzy. Jeśli będą tacy ulegli wobec mafii, to skończą tak, jak jej uprzednie sługusy, np. związane z zabiciem Popiełuszki. Zabito ich w szpitalach. Natomiast normalnego warszawiaka, który trochę na siebie uważa, przecież w kwiecie wieku raczej nikt nie zabije, bo nie ma do tego okazji. Zresztą z bzdurami i tak tam nie zamierzam przychodzić, tylko np. ze sprawami typu plany zabicia mej matki w szpitalu itp. Jednakże chyba wszystko jest z kierownictwem uzgodnione od dawna. Spikerzy już rok czy dwa lata temu nadawali mi o "Światosławie Richterze" (niem. Richter = sędzia), sędzim, co to "świat" sławi, tzn. szpitale psychiatryczne i ich lekarzy, sędziów niższych sądów itd. Tym planowanym Światosławem Richterem (był taki pianista! oto wątek kojarzący się z moją rodziną, a więc i planami zabicia matki, brat-muzyk jest opiekunem matki-pianistki) ma być, jak widać, sędzia Sądu Najwyższego Dariusz Świecki. Choć to może tylko podpuszczanie, znajdą kogoś gorszego.

112. (?) Katastrofa polskiego autokaru w Serbii (2017-07-11, rocznica innej takiej katastrofy z niniejszej listy)*: oto artykuł w prasie. Nie wiem, czy miało to coś wspólnego z tą mafią. Ostatnio pojawiała się tu Serbia w kontekście zabójstwa Geremka, które dopisałem bodajże na przełomie czerwca i lipca 2017 r. - w kontekście przywrócenia w tym kraju królestwa. A tutaj - "wypadek autokaru polskiego, zginęła 1 osoba". Podobno na jezdni były rozsypane ostre przedmioty. Spikerzy podchwytywali ten temat, że to dlatego mi gadali o przywróceniu królestwa, że się ten zamach szykuje.

113. (?) Zawalenie się budynku pod Neapolem, w miejscowości(?) "Torre Annunziata" (2017-7-7)*. Śmierć poniosło 8 osób. Zauważmy, jaka data: kolejne cyfry to 777, jak liczba szatana 666, tylko że ta ją ma już właśnie za sobą. Nazwa miejscowości kojarzy się z Torre IBC w Panamie, pierwotną siedzibą mej spółki ("Torre Annunziata" oznaczałoby może: "Torre ogłoszona", a w wolniejszym tłumaczeniu: "spółka Niżyńskiego ogłasza"). Poza tym w przeddzień tego zdarzenia zmarł we Włoszech Joaquin Navarro-Valls (znany człowiek związany z Janem Pawłem II, bodajże jakiś lekarz), a ponadto w polskim wydaniu Radia Watykańskiego były jakieś wypowiedzi episkopatu włoskiego na inny temat i kilka wiadomości z samego Watykanu. A zatem dzień wydarzeń włoskich, przy czym szczególnie istotna była ta śmierć Navarro-Vallsa.

114. Lech Morawski, profesor prawa, sędzia TK (2017-07-12)*. Zmarł 2 miesiące i 2 dni przed swymi urodzinami (14. września) w wieku niespełna 68 lat, tzn. 70 bez dwóch. (Por.: liczne takie przestawienia i dodawania cyfr w powyższych przypadkach, np. Papała na tle premiery Kilera, ostrzelanie szpitala, zamach na Egypt Air z 1985 r. na tle mej daty urodzenia, godzina śmierci JP2 w porównaniu z moją godziną kolacji, dzień śmierci czy zapaści zdrowotnej JP2 w porównaniu z poprzednią zapaścią - 1-2 lutego 2005 r., podobnie głos papieża z prośbą o modlitwę na właśnie 2 dni przed zamachami na WTC itd. - dużo tych dwójkowych przesunięć; interesująca jest też data "2 lata i 2 miesiące przed śmiercią JP2": dwa-dwa-dwa-003, a przecież 222 razy 3 to 666. Data śmierci swoją drogą i inaczej dobrana, bo to 9666-ty dzień pontyfikatu.) Wcześniej zorganizowano mu wypadek samochodowy w 2015 r. (poślizg podobny do opisanych tutaj), w którym kierowca samochodu jadącego z przodu miał inicjały A.P. (por. zabicie Agnieszki Piotrowskiej, prowadził wtedy jej chłopak na trasie międzymiastowej). Podobno stanowisko sędziego dostał nielegalnie, zapewne rządowi czy decydentom politycznym bardzo zależało na tym, by ta osoba już wcześniej prześladowana mogła umrzeć na ważnym państwowym stanowisku. Na innych może nie mieli haka umożliwiającego zabicie - może śledzili jakichś innych, a nie udało się znaleźć skutecznej metody zabicia, bo prowadzą zdrowy tryb życia. Z informacji spikerów wynika, że zmarł, bo wmówiono mu podprogowo, że zasłabnie (da się wmówić różne wrażenia, nawet w ogóle fikcyjne odczucia), po czym wezwał pogotowie, co potrafi kończyć się śmiercią (liczne przypadki zabójstw szpitalnych). A przecież wiadomo, że ludzie żyją po 80-95 lat bez żadnych lekarzy, organizm ludzki to rzecz solidna, a nie żaden rozwalający się ciągle nonsensownie gruchot, w związku z czym dużo lepiej człowiek wychodzi (i pozostaje zdrowym), gdy się do takich "pomocy" nie ucieka. Co do przekazu, to on może iść też z sąsiedniego piętra (tak jest w mieszkaniu mej mamy). Najróżniejsze, nawet bardzo mocne wrażenia, w tym wrażenia arytmii, "serce ci stanie" itp. można wywołać przekazem podprogowym, ale naprawdę serce działa w oparciu o nerwy wegetatywne (rozmieszczone w ciele i mało związane z mózgiem) i nie wymaga żadnych interwencji, żadnej pomocy, chyba że w przypadku osób AUTENTYCZNIE chorujących od lat. Wydaje mi się, że albo to miało miejsce (zabójstwo przez warszawski system ochrony zdrowia), albo profesor musiał mieszkać z rodziną (bo inaczej skąd by wiedziano o śmierci?), ale jeśli z rodziną, to może ona sama go załatwiła?... Na sprawstwo TVP wskazują: (1) w przeddzień ogłoszenia śmierci czułem się, jakbym zaraz miał zasłabnąć, przy moim wchodzeniu do Arkadii (kojarzy się też ze sklepami spożywczymi, może tamten w małym sklepiku kupował pożywienie), (2) od kilku dni padały czasem teksty spikerów "idź się lecz" oraz akcentowano postać "Piotr Tuleja" (sędzia TK), w przeddzień ogłoszenia śmierci wieczorem (chyba mniej więcej wtedy zmarł ten prawnik) przyszło do sprawy, którą wytoczyłem z oskarżenia prywatnego, pismo z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich o nadesłanie akt celem rozpatrzenia możliwości kasacji, (3) padały też ostatnio obficie teksty "jesteś samodzielny", co kojarzy się m. in. z autonomicznymi wykładniami konstytucyjnymi (jest takie zagadnienie prawne, że na wykładnię Konstytucji nie powinny wpływać ustawy; "autonomiczne" rozumienie znaczy tu tyle, co "samodzielne"), (4) wmawiali mi, że może mi się coś stać, dnia 7.07.2017 (siódmy siódmego miesiąca siedemnastego roku), bo to taka data kojarząca się z liczbami 777 czy 666. Aż nawet podsuwano mi, bym sobie kupił piwo, gdy pracownik chodził w podziemiach Złotych Tarasów przy Dworcu Centralnym i uzupełniał piwa (a imię Lech kojarzy się też z piwem). Ewentualnie mogłoby to być jeszcze samobójstwo, aczkolwiek w tej grupie często dochodzi do zabójstw i był już incydent w postaci spowodowania poślizgu (co przy dużych prędkościach bywa stosowane jako metoda zabójstwa). Nadmieniam, że zabicie osoby potrafi nie mieć nic wspólnego z jej usłużnością wobec gangu. Zabito mi dziadka za czasów Jana Pawła II, a przecież zrobił instalacje telefonowe na swym terenie. Podobna sytuacja była zapewne z Lepperem.

115. Kim Wall, dziennikarka szwedzka (2017-10-06)*, miesiąc przed ważną rocznicą i innym zabójstwem. Znaleziono (przy chyba jakimś jeziorze czy rzece) dwie plastikowe torby, jedną z jej częściami ciała (ręce i nogi), drugą z jej rzeczami, zaś morze wyrzuciło też jej tułów. O morderstwie tym pisała prasa, ja tego nie odnotowałem w /zapisy.txt. Z racji tego, że inicjały tej dziennikarki to KW, jak Karol Wojtyła, jak również ze względu na niezrozumiałą inaczej genezę takiej zbrodni, jak również robienie z niej jakiejś dziwacznej "sztuki", uważam za prawdopodobne, że jest to dzieło tej samej grupy przestępczej mającej korzenie w Watykanie. Nie badałem tego głębiej, pewnie znalazłyby się jakieś poszlaki nawet w polskiej prasie z przedednia. Inne podobne tego typu zabójstwa to np. zamordowanie Politkowskiej, Masiaka, a także masakra w Charlie Hebdo.

116. Ks. Witold ZDANIEWICZ (2017-10-14 - 4 miesiące po innym wspomnianym tu zamachu, pożarze... kojarzy się to z frazeologizmem "pali się!" na określenie pośpiechu, bo Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego kierowany przez tego pana jakoś w ostatnich latach zwlekał nawet ponad rok czy prawie 2 z publikowaniem wyników pomiarów uczestnictwa we Mszy Św., jak gdyby tak bardzo się tego wstydzili... a potem jeszcze sprawiało to wrażenie przekrętu, tak dokładnie identyczny wynik się trafił...), twórca i wieloletni dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Być może był przeciwny fałszowaniu statystyk. W każdym razie jest ostatnio jakiś problem z tymi statystykami dominicantes i communicantes. Ostatnie były w 2014 roku, teraz mamy koniec 2017 r. i czas byłby sporządzić kolejne. Do 2013 r. włącznie statystyki wydawały się rzetelne. Te za 2014 rok były już nieco podejrzane, bo podczas gdy wcześniejsze co roku były dla Kościoła coraz gorsze, to te z 2014 wykazały wynik dokładnie identyczny, co do jednej tysiącznej narodu katolickiego zobowiązanego albo inaczej 0,1%. Wyglądało to już więc na drobne fałszerstwo, choć niekoniecznie. Ksiądz zmarł w szpitalu, co jest bardzo podejrzane, bo zabijanie w szpitalach jest jedną ze specjalizacji tej mafii polityczno-bodajże watykańskiej (obok zabijania poślizgiem na drodze i zabijania podtrutą żywnością sprzedaną konkretnej osobie). Zmarł w niedzielę 15-10-2017, sobotnio-niedzielne wydanie Gazety Wyborczej z 14-10-2017 ma takie oto archiwum: pierwsza strona cała w nagłówkach wielkimi literami, tamże blisko początku nagłówki "CO Z NAS ZOSTAJE, KIEDY ZAMKNIEMY OCZY?" i zaraz po nim "OD ZEGARKOWA DO ZŁODZIEJÓWKI" (z czym to skojarzyć? z tą tendencją "czas => straty", "czas to straty"...); blisko dalej "KILKA KOMPETENTNYCH PAŃ" (odpowiedź na pytanie "co po nas zostaje?"), a więc coś, co się np. z nauką kojarzy, dalej "Kibice nie chcą Onico" (może: "Kibiców nie chcą oni, co?..."; tekst artykułu: "Fani Onico ... zbuntowali się przeciw nowej nazwie zespołu i rozwiązują Klub Onico"), ... nie chce mi się nawet tego dalej przeglądać. Pewnie dużo o tym w tamtym numerze. Tu tylko przytaczam pierwszą stronę archiwum.gazeta.pl. W tym czasie w Radio Vaticana pisano takie oto nagłówki: "Raport Kirche in Not: chrześcijanie coraz bardziej prześladowani" (Kirche im Not to po niemiecku "Kościół w potrzebie"), zaraz za tym górnym nagłówkiem działu Świat kolejny: "Patriarcha Rai: Libanowi grozi utrata tożsamości", dalej "Nigeria: porwanie włoskiego kapłana" (no tak, gdyby tak było, to pewnie byłby jakiś nagłówek, co?... ale ten może za mało włoski). Prokuratura powinna się tym zainteresować jeszcze bardziej dogłębnie, poprzeglądać inne media.

117. 26 zabitych podczas strzelaniny kościelnej w stanie Teksas w USA (6.11.2017 - w 13-tą rocznicę śmierci mego dziadka Henryka Uzdowskiego; porównać: Kościół Środowisk Twórczych w Warszawie na pl. Teatralnym konsekrowny przez Glempa w moje 13-te urodziny, wcześniej jeszcze konsekrował go papież w czerwcu 13-ego dnia). Zdarzenie opisane w /zapisy.txt pod odpowiednią datą. Trafiające nieco tematycznie w sprawę mych kompromitujących lokalną parafię niedzielnych wizyt w kościele (tu także wątek związany z prezydentem Bushem, opisany w /zapisy.txt). Ponadto wydawało się zapowiedziane zdjęciami w Radiu Watykańskim z ingresu abpa Rysia dzień wcześniej. Omawiam to szerzej w /zapisy.txt. Proszę zauważyć, że nieco tylko wcześniej tam w tych zapisach było coś o wytrysku kojarzącym się z zagranicznym typowym zleceniodawcą telewizji. "Wytrysk" można by przecież inaczej nazwać "rozlewem". Padło tam wtedy skojarzenie, w zasadzie parafraza prawie że dokładna wystąpienia papieskiego, iż kościół nie jest dla "takich, jak ja" czy może raczej przeciwnie, właśnie dla takich, jak ja, może właśnie jest, bo jestem jakimś podczłowiekiem (a on w każdym razie "nie jest dla nadludzi" - przypominam kwestię genezy podsłuchu, wiążącą się też z postacią Fryderyka Nietzschego).

118. Ks. Marcelito PAEZ z Filipin (4.12.2017* - dzień przed 150-leciem urodzin Piłsudskiego, poza tym w trzecią rocznicę zamordowania Świtonia), u nas kojarzący się z arcybiskupem Paetzem (czyt. "pecem" - nasuwa się podobna wymowa także i tego nazwiska z Filipin, poprzez skojarzenia z językiem niemieckim). Morderstwo. O sprawstwie po stronie omawianej tu grupy przestępczej, oprócz doboru po nazwisku polsko się kojarzącym, wnioskuję po eKAI.pl (03-12-2017: artykuł "Orszak SM", oczywiście tutaj tylko skrótowiec przytaczam, a nazajutrz 04-12-2017: "J... w roku M..." - takie 2 pierwsze wielkie litery w tytule były, co sugeruje myśl: litery-J-M, a więc może: "J zamiast M!" - byłoby wtedy SJ, jak San Jose; też był to zresztą artykuł o św. Mikołaju, Msza św., św. Mikołaj: Mś, śM, takie tu były litery) oraz w archiwum.gazeta.pl (np. "Strongmani idą na cmentarz", być może to trochę z księżmi związane, muszą przecież cechować się silną wolą i dobrym panowaniem nad sobą, a następnie 2 artykuły bez żadnej liczby mnogiej w nagłówku i wreszcie jako trzeci po tamtym artykuł "Ich płaszcz nosił najsłynniejszy detektyw świata" — może w tle tutaj jest jakieś "Jego nazwisko nosił najsłynniejszy zboczeniec polskiego Kościoła"), papież jakby też "mrugał okiem" czy tam Radio Vaticana, odnotowując gest (właściwie to najpierw RV, potem papież), zresztą faktycznie był taki gest z góry zaplanowany i przygotowany: Polacy podarowali papieżowi choinkę, a choinki to przecież zwyczaj z Niemiec przybyły. Księdza zabito w San Jose dnia 4.12.2017 r.: oto artykuł. Jednakże mało to weryfikowałem, bo po prostu nie mam czasu. Choinkę odnotowano 6-12-2017, tego dnia, co i śmierć Paeza, po czym jeszcze 7-12-2017 sam papież się o niej wypowiedział. J.Paetz to oczywiście najbardziej znany polski zboczeniec Kościoła, a jednocześnie z niemiecko brzmiącym nazwiskiem. Być może motywem zabójstwa było, oprócz standardowego wzmacniania wrogości różnych rządów przeciwko tematowi skandalu watykańskiego, czyli oprócz petryfikowania systemu (w tym bardzo chyba na tle dzisiejszego świata katolickim kraju, jakim są Filipiny, o ile dobrze pamiętam), także (jako dodatkowy cel)donoszenie o tym skandalu np. polskiej telewizji poprzez służby specjalne pośrednio od księży, a nie telewizji bezpośrednio od prymasa lub innego księdza, co by dużo wygodniejsze było (po co tu jakiś pośrednik? bez sensu) - a to z kolei po to, by rzucić tym mediom na pocieszenie za pośrednictwem TV jakieś okruchy pokarmu, tak im potrzebnego, że może jakieś służby są "zamieszane". Podczas gdy ja się spodziewam, że jeśli w ogóle są zamieszane, to tylko jako powtarzacz i zupełnie bez żadnych dokumentów. W dzisiejszych czasach takie pośredniczenie jest już zupełnie zbędne, bo sama telewizja jest jak służba specjalna i ma swoich zbrodniarzy, a przy tym Internet zapewnia błyskawiczną i satysfakcjonująco "anonimową" komunikację (przy zachowaniu wiedzy, z kim się rozmawia, można się wykręcać np. włamaniem na konto czy przekrętem po stronie firmy pośredniczącej; wygląd ekranu tak nie przekonuje, jak dowód np. z nagrania dźwiękowego czyjegoś głosu, w sytuacji, gdy przecież byle informatyk może jakiś stan czyjegoś komputera zawsze sfałszować, wpisać w niego jakieś wiadomości internetowe, których nie było, itd. -- tu więc jest szansa na bardzo skuteczne wykręty, podczas gdy jeśli byłyby rozmowy głosowe ze służbami, to wszystko mogłoby być nagrane i byłby świetny dowód, oprócz ewentualnie jeszcze zeznań na temat skandalu). Stąd też przypuszczam, że najłatwiej po prostu jest się z nią internetowo porozumiewać, przez jakieś komunikatory, a dalej to już bez problemu się uda, taka wszędzie jest zmowa milczenia w sprawie skandalu w TVP. No ale ewentualnie, jeśli to o to tu także chodziło (o służby), zawsze fajnie rzucić jakąś nowość i ożywiać peerelowsko kojarzące się trupy, tzn. współpracę księży ze służbą specjalną. Nie sądzę, by mogły w tym być jakiekolwiek klauzule, chyba że ktoś się bardzo wysila na nielegalność. Na koniec dodajmy tutaj, że 9-12-2017 Tusk dostał doktorat honoris causa od uniwersytetu w Pecsu (brzmienie: "peksu" kojarzy się znowu z "pecem"), a przecież było to tylko uroczystość, podczas gdy przygotowania do niej musiały mieć miejsce już odpowiednio wcześniej, nawet wiele dni wcześniej. Powtórzę tu: dla mnie sama telewizja jest jak służba specjalna (doskonale też knebluje wszystkim usta), nic więcej wobec tego (oprócz środków komunikacji) nie jest potrzebne.

119. Znowu ofiara (stara kobieta) kolejnego wypadku drogowego w Ostrowcu Świętokrzyskim (25.12.2017* - Wigilia). Był tu wcześniej omawiany taki. Najprawdopodobniej wypadek spowodowano poprzez botnet samochodowy oraz podprogowy wpływ na kierowcę (był chyba pijany). Co ciekawe, jego wyjaśnienia były podobne do moich z czasu wypadku drogowego (w którego przeddzień zorganizowano omówiony tu poprzedni wypadek w Ostrowcu): twierdził, że kierował kto inny (a mianowicie, w tym przypadku, wskutek kradzieży pojazdu).

120. Mieczysław MOTAS (2018-01-18) - czyżby mój sąsiad? [edit: Tak.] W każdym razie na jednym z okolicznych bloków wywieszona była jego klepsydra. To kolejny przykład podrzucenia klepsydry w mojej okolicy (poprzednie: np. Rafał Kasiński - obok działki, na której robiłem wykopy, zresztą obsługa od monitoringu dworca PKP w pobliskim miasteczku uczestniczyła w tuszowaniu tego, zapewne zeznając fałszywie; poza tym np. wtedy też, co Kasińskiego, zabito jakąś policjantkę i podstawiono mi, gdy szedłem ulicą, jakąś lawetę z uszkodzonym autem policyjnym; tak samo śmierć Bogusława Kaczyńskiego, też mniej więcej wtedy; Janiszewskiego, Jerzego P. i Skóry; Bikonta; czy wreszcie np. komornika Zarzeckiego). Pierwszą i podstawową rzeczą, która podczas nocnej przechadzki osiedlem (po północy) przekonała mnie, że to zabójstwo, jest nazwisko zmarłego. Około rok temu (ściślej: równo 1 rok i 1 miesiąc przed śmiercia tego dra historyka-archiwisty: dnia 2016-12-18) pisałem na blogu o Natalii Motas, która nie zwolniła mnie z kosztów sądowych w jakiejś sprawie. Spikerzy gadali wtedy, że to za 10.000 zł. Gadali też, że przyszła do hotelu i w jakiś sposób otrzymała wtedy zwrotną płatność, np. na kartę (a ostatnio przechodząc osiedlem koło jakiegoś hotelu zauważyłem recepcjonistkę, która coś wypiła, TV zaś wtedy, jakby z góry uprzedzona, gadała coś o samobójstwie, o zjedzeniu trucizny przez Sokratesa itd.). Tymczasem zawód zmarłego to HISTORYK ARCHIWISTA. Fakt, że rzędu rok i 1 miesiąc po tamtych wydarzeniach z Natalią Motas (referendarzem sądowym) mieszkam akurat na takim osiedlu, gdzie 1-2 bloki ode mnie może mieszkała taka osoba(??), jest bardzo znamienny. Akurat tylko na 1 bloku to wisiało. Może to przez wybór kościoła przy pl. Grzybowskim, ale mimo wszystko jest wiele innych bloków, na których tego nie ma, a z drugiej strony wybór kościoła nie jest zwykle podyktowany przypadkiem. Kolejna znamienna rzecz w tej śmieci: inicjały zmarłego. MM jak obecny premier: Mateusz Morawiecki (inicjały MM miał też Marcial Maciel, słynny bohater skandalu w Kościele: założyciel Legionu Chrystusa, który przez wiele lat moletował w nim swych funkcjonariuszy i wszystkie media przez wiele lat to przemilczały). To pewnie z myślą o tym, że do takiego zabójstwa dojdzie, Morawiecki został wytypowany (na Ministra Finansów - stanowisko jakże pasujące do tamtego MM - a potem premera, kariera też bardzo znamienna w tych partiach typu PiS, PO... wystawia im niejako świadectwo poglądów wyznawanych pewnie w głębi duszy przez posłów), inaczej w ogóle byłby taki "czołowy" zbieg okoliczności skrajnie nieprawdopodony (poniżej 1%); nie trafiłby się układ, w którym ja mieszkam obok, miałem też takiego referendarza, a z drugiej strony gotowe też są personalia polityków. Moje miejsce zamieszkania to nie przypadek, bo jest "Przy Rondzie", tak jak krakowskie sądy, które dały mi się we znaki w Światowe Dni Młodzieży. A więc najpierw lokalizacja Przy Rondzie (ONZ), bo ŚDM i bo ładne ulice kojarzące się z Janem Pawłem II i sprawą pedofilii - i na bazie takiego planu następnie także Motasowie (bo jest taka młoda prawniczka starająca się chyba o zostanie sędzią). Plan zabójstwa więc już się krystalizował. W tych warunkach MM mógł zostać czołową przecież figurą polskiej administracji skarbowej, czyli kluczowych organów tej grupy przestępczej, z którą się borykam; wcześniej jeszcze uczynili go prezesem banku. I finalnie - dopiero w zeszłym roku załatwiono, że tu ostatecznie zamieszkałem (już po głupim orzeczeniu od M. Motas). Bardzo fajna okolica, dużo biurowców - niemal najładniejszy pod tym względem teren Warszawy. W tych warunkach wcześniejszy PiS-owski "szeregowiec" MM mógł teraz zostać premierem. Zauważmy, tylko taka kolejność planowania pozwala uniknąć uciekania się do "wytłumaczeń" na zasadzie "nastąpil 'po prostu' gigantyczny zbieg okoliczności", które są bardzo mało wiarygodne. Mass mediów nie sprawdzałem na razie, ale pewnie miały swoje przecieki. Podejrzewam zabójstwo w szpitalu [edit: na pewno - tak mnie poinformowali na pogrzebie] z racji na wiek, precyzyjne trafienie tylko jednej osoby (trup pewnie nie leżał miesiącami przed odkryciem... ktoś tam z nim mieszkał), a także względną powszechność morderstw w szpitalach w tej grupie (np. ostatnio bodajże Zbrojewska w szpitalu na Banacha). Co ciekawe, gdy w niedzielę 21.01.2018 r. wracałem z kościoła, podstawiono mi pod blok Policję zajmującą się jakąś staruszką. Już miałem wchodzić do bloku, ale stał tam radiowóz i policjanci byli pod blokiem. Nie mieszałem się w to, więc nie wiem, o co poszło - co za różnica. Spójrzmy też na znaczenie imienia i nazwiska (w tej grupie dobór ludzi do złej rzeczy po nazwisku jest standardem): "Mieczysław Motas" = "sławi miecz i mota (robi zamieszanie)". Pasowałoby poniekąd do wizerunku papieża, jaki wyłania się z działalności prezentowanej przeze mnie politycznej międzynarodowej grupy przestępczej. Swoją drogą: Dworzec Centralny, do którego mam niedaleko, jest ostatnio oblepiony plakatem reklamującym nowy serial TVP "Korona królów". Pasuje do tego tematu: zmarł "znany rycerz" (tekst stoswany przez spikerów już od chyba 2014 r. czy nawet 2013 r., a więc już we względnych początkach tortury), co to "sławi miecz i mota". "Stawką jest korona królów" (patrz ostatnio reklamowy film w kinach: "stawką jest życie jego rodziny" czy coś takiego - też tego typu problemy, jak ofiary śmiertelne w rodzinie, występują w moim przypadku). Co jeszcze? "Historyk archiwista": zawód podany na klepsydrze kojarzy się w oczywisty sposób z web.archive.org. Ta strona archiwizuje inne strony internetowe, zapamiętuje, jak wyglądały dawniej w różnych dniach roku (a nawet poszczególnych miesięcy). Nawet można było przeglądać mój blog, to, jak ewoluował. A przecież drastyczne treści o Natalii Motas (że wg spikerów miała jakoby przyjąć łapówkę 10 tys. zł, że w hostelu Patchwork...) na blogu obecnie nie są publikowane; to już tylko historia, którą ewentualnie można by przeglądać.

121. Jolanta LASZKOWSKA-Stępień (2018-01-27) - lekarz medycyny. Trzeba by sprawdzić w mass mediach, czy były ślady, chwilowo nie mam na to czasu, ale trzeba przyznać, że sprawa świetnie trafiła w kontekst, bo byłem wtedy troszkę zajęty Motasem (spikerzy też się tym podniecali) i nawet przybyłem na pogrzeb. Swoją drogą "robienie lachy" to stały temat tekstów spikerów. ZMARŁA W WIEKU 79 LAT. Nekrolog tego lekarza wisiał na kościele mojej parafii.

122. RYSZARD LUBański (2018-02-02) - zmarł w wieku 79 lat, jak i pani z poprzedniego nru. Jego personalia kojarzą się z personaliami Ryszard Lubicz (postać z serialu "Klan" w TVP), czyli z taksówkarzem. A przecież właśnie wskutek kłamstw na temat moich wypowiedzi pochodzących od taksówkarza Andrzeja Graffa wnoszono wtedy przeciwko mnie akt oskarżenia w sądzie. Nekrolog wisiał w bardzo mojej okolicy: na ul. Prostej, która na tym odcinku czy raczej wąskim pasie nazywa się Pańska, jest tam blisko rondo ONZ i znajdują się w jednym szeregu liczne sklepy.

123. Zbigniew BAJKOWSKI (2018-02-13) - również zmarł on w wieku 79 lat; pewnie w szpitalu; kontynuacja wątku pomówień. Zmarł w tej samej okolicy, co 3 poprzednie tutaj osoby. Nekrolog trafił na kościół pod wezwaniem wszystkich świętych przy pl. Grzybowskim (moja parafia), a zatem dalej swoją drogą ten sam wątek "zabójstw w okolicy". To typowa metoda w tej grupie, tak np. zabito Kasińskiego, gdy ja wydawałem dużo pieniędzy na wykopy - nekrolog tego radnego trafił na tablicę osiedlową. Pewnie zleceniodawcy podają im tylko (pewnie przez Facebook), żeby kogoś zabili, a ci już sobie wybierają.

124. Agnieszka Kotulanka (2018-02-24; miesiąc przed urodzinami mego brata, "opiekuna" mej mamy, który jej załatwił wieloletnie, chyba dozgonne i uwieńczone w przyszłości morderstwem, zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym i chyba stąd też wziął się pomysł jego imienia) - zmarła pewnie w szpitalu; kontynuacja wątku na temat "Klanu" TVP, o którym było tutaj 2 pozycje wcześniej. Chyba zabito też jakąś postać nazwiskiem Pokora w tych dniach, tzn. między 2 a 5 lutego 2018 r., bo było o tej śmierci na okładce jakiegoś czasopisma, ale średnio pasuje to do kontekstu i nie weryfikowałem tego w ogóle. Nie odwracajmy jednak przez te szpitale uwagi od innych popularnych w tej grupie metod zabijania, takich, jak np. wypadki na drogach (groźne dla osób, którym zdarza się samochodem jeździć z dużą prędkością między miastami).

125. (?) 4 ofiary rzekomo "powiązanego jakoś z muzułmanami" rządowego(?) ataku terrorystycznego we Francji (2018-03-23)*. Wykonawca ataku bronią palną: Redouane Lakdim. Podobno dla większej wiarygodności wersji o islamskim tle zamachów krzyczał "Allahu akbar" (znane ze Stasia i Nel) i był chyba z pochodzenia marokańczykiem. Jak wiadomo (informacje na blogu o prawdopodobnym sprawstwie zamachów na WTC - grupa watykańska) poziom tzw. terroryzmu na świecie nie odbiega od tego, jaki był w latach 90-tych (przed zamachami na Pentagon i WTC z 2001 r.), czyli prawie żaden (jakieś ewentualnie małej skali incydenty organizacji typu ETA czy IRA, choć te zajmują się raczej walkami narodowowyzwoleńczymi(?)). Sposób pozyskania w tym przypadku wykonawcy zamachu pozostaje oczywiście do wyjaśnienia, tym niemniej można podejrzewać naciski i kuszenia ekonomiczne (gospodarcze) i prawne. Pewnie też obiecywano brak szybkiej interwencji Policji i ochrony.

126. (?) Katastrofa lotnicza w Algierii (2018-04-11), podobno największa w historii tego kraju - jeden dzień po rocznicy zamachu w Smoleńsku. Rozbił się samolot wojskowy Iljuszyn Ił-76 w miejscowości Bufarik. Szczegółów nie sprawdzałem, zresztą w prasie polskiej i tak był temat katastrofy smoleńskiej. Z myślą o tym blogu - 257 ofiar. Nader informatyczna liczba z tego wychodzi! W podliczeniu na dole będzie musiało widnieć "+256" (pierwsza ofiara jest już wliczona w pierwszym składniku "liczba incydentów na liście"), a tymczasem 256 to 2 do potęgi 8-ej. Innymi słowy 1 i osiem zer. Jeszcze inaczej mówiąc: liczba różnych liczb, jakie można zapisać w jednym bajcie. Niemal oczywiste, że był to zamach, choć przydałoby się też spojrzeć na prasę.

127. Zdzisław KOMENDA (12.04.2018, 68 lat, pochówek: Toruń, cmentarz parafialny przy ul. Wybickiego w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego; data zgonu kojarzy się z przeciwieństwem bycia miliarderem i Gudzowatym, ten bowiem umarł 14.02, a tutaj data to 12.04, czyli zamieniono 2 cyfry miejscami). Śmierć jego przypadła na moje wymeldowanie się z hostelu "Warsaw Center Hostel Lux" przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, w którym byłem w dniach 8-12.04.2018 r. i w którym skradziono mi czarną torbę z wydrukami (o grubości 10 cm), które przygotowałem 8.04.2018 r. Kradzież tę następnie zgłosiłem jako wykroczenie na Policji (KRP Warszawa I) przy ul. Dzielnej 12 (porównajmy: pan Komenda tu zmarł). Podkreślenia wymaga, że była to istotnie kradzież (zaginięcie potwierdzają choćby me nagrania wideo z przychodzenia do hotelu oraz wkrótce po opuszczenia go), gdyż wydruki trzymałem w czarnej torebce zamknięte na kllucz w szafeczce dla klienta hostelu, a ponadto zapowiadano mi tę kradzież (m. in. podstawiona mi już 8.04.201 r. - tuż po wyjściu z punktu xero, gdzie wykonywałem te wydruki - na chodniku tuż obok mnie zakonnica, kojarząca się nieco, na zasadzie ironii, z recepcjonistką ubraną w Pasy poziome czarno-białe, co kojarzy się z przestępcą od wykradania informacji z komputera; zresztą podstawiające się nazbyt często obok mnie zakonnice to część typowego stalkingu wobec mnie, nieraz zgłaszałem ogólny proceeder stalkingu mającego różne przejawy), a 12.04.2018 już po zakończeniu mego 4-dniowego pobyrtu w Warsaw Center Hostel Lux (choć jeszcze nie zauważyłem braku! dopiero 16.04.2018 go zauważyłem...) nagrałem nawet na wideo jakąś kobietę przechodzącą obok mnie na dworcu, chyba długa bagietka jej wystawała z torby (analogicznie jak u mnie w torbie dawniej czarna torebka, której teraz brakowało), no i miała roznegliżowane stopy, toteż kojarzyła się z tą grupą przestępczą od podatków i stalkingu - może to np. ktoś z TVP albo inna dziennikarka. To też mam na wideo. W każdym razie była taka kradzież w dniach 8-12.04.2018, najprawdopodobniej już 9.04.2018 r. nad ranem, recepcjonistka też dziwnie się później tłumaczyła, okazywała dziwną pewność połączoną z zadziwiającą znajomością sytuacji klienta, gdyż wiedziała, że na pewno nic nie zostało w szafeczce, że "ona to osobiście sprawdzała" (a tymczasem moje doświadczenie, będące doświadczeniem po bardzo wielu wizytach w tym hostelu, wskazuje, że tam nikt nie sprawdza, czy szafeczki zostały opróżnione, klientom daje się klucze do nich, a nawet nie sprawdza się, czy się otwierają i czy są puste). Toteż ta recepcjonistka w Pasy też zachowywała się wobec mnie dziwnie, jak gdyby miała wiedzę i rozeznanie w akurat mojej sytuacji po prostu ze względu na udział w tym spisku. Zaś kradzież tych wydruków miała też wydźwięk symboliczny, bo później pojawiły się też pewne problemy czy też szykany w dostępie do stron internetowych prasy katolickiej (na których są archiwalne artykuły prasowe towarzyszące z góry, już w przeddzień ich dat, różnym zabójstwom). Z powodu tych szykan (np. zabranie archiwum biuletynów Radia Watykańskiego z oficjalnych stron internetowych, tj. strony głównej i dostępnych stamtąd podstron, czy poukrywanie licznych artykułów na liście w ekai.pl, choć na serwerze można jeszcze je znaleźć po adresie artykułu) przygotowałem nawet specjalny protokół notarialny odnośnie zabicia mi 5 osób w rdznie. Co to wszystko ma wspólnego z morderstwem? No cóż, powtórzę, że pana Z. Komendę z Torunia ("radiomaryjną", "katolicką", "uczciwą" komendę) zabito 12.04.2018 r. i na 5 dni przed tym, jak zgłosiłem wykroczenie kradzieży w KRP Warszawa I na Dzielnej 12. Pewnie znowu zwlekali tak długo z akcją, aż naturalne zacznie wydawać się, że nagrań wideo już nie ma. Tak samo było przy poprzedniej zgłoszonej im przeze mnie kradzieży z 2016 r. (KRP-PR-W-11593/16). Wygląda to wręcz na jakieś niedopełnienie obowiązku w związku z czynnościami wyjaśniającymi przy obsłudze zawiadomienia o wykroczeniu.

128. Zofia SZUBIŃSKA (14.05.2018, 82 lata, pochowana w Tarczynie przy kościele pw. św. Mikołaja), zmarła wkrótce po nagłośnieniu przy pomocy plakatów postaci Szmula Zygielbojma, który zmarł śmiercią samobójczą. Tymczasem "Szubienica" (z którą w oczywisty sposób kojarzy się nazwisko "Szubińska", jako że trudno wymyślić inne słowo aczynajace się na "szubi") oczywiście kojarzy się przede wszystkim w każdym przypadku z wisielcem, który może na niej wisieć. Zaś wisielec w ogólności to w dzisiejszych czasach już przede wszystkim nie ktoś skazany, tylko samobójca. A zatem nazwisko jak najbardziej nadaje się do skojarzenia z samobójcą, a to za pośrednictwem koncepcji "wisielca". Jakim cudem zbiegło się to tak w czasie z nagłaśnianiem na plakatach postaci samobójcy żydowskiego - Zygielbojma (którym spikerzy się jeszcze bardzo podniecali, tłumacząc jego nazwisko Zulu-gulą i słowem "bać się", a zulu-gula to dla nich symbol klauzuli "tajne", bo to jakiś żul-bandyta musiałby zrobić)? Przecież, skoro dziennie umiera ok. 1050 osób (uśrednione dane GUS nt. liczby zgonów podzielone przez liczbę dni w roku: 365), a w Polsce parafii jest 11019 (dane z 2011 r.), to w parafiach zgon zdarza się średnio raz na 10-11 dni - w niektórych nieco częściej, w innych nieco rzadziej, tym niemniej Kościół zapewne stara się, by nie było zbyt dużych różnic między parafiami w liczbie wiernych, tzn. stara się stawiać w miarę potrzeby nowe kościoły. A zatem w ciągu miesiąca parafia ma ok. 3 zgony, a w ciągu 3 miesięcy - ok. 9-10. Nazwisk zaś w Polsce jest dużo - na samej tylko tzw. liście Wildsteina jest ich podobno pomad 160 tys., z czego może kilka (np. 10) udałoby się dopasować do świeżo nagłośnionego (pewnie i z innego powodu, np. z powodu jakiejś rocznicy) tematu wspomnianego Żyda. A zatem losowe nazwisko trafia w ten temat z prawdopodobieństwem ok. 10:160.000, czyli 1:16000, czyli 0,0000625. Prawdopodobieństwo przeciwne (nietrafności) wynosi (na zasadzie 1-x) 0,9999375. Zdarzenie losowe polegające na nietrafności nazwiska świeżo zmarłej (np. w danej parafii) osoby musiałoby wystąpić niezależnie przynajmniej "ok. 9-10" (przyjmijmy 10) razy pod rząd (a więc trzeba przemnożyć wynik przez jego początkową wartość 10 razy - podnieść do potęgi 10), by nie było podejrzeń trafiających w ten czas, w przeciwnym razie jest podejrzenie i jest z nim związane określone prawdopodobieństwo scenariusza losowego oraz scenariusza przeciwnego (śmierci wywołanej). Po stronie niezdarzenia się takiego przypadku losowego jest 0,999375176 (10-ta potęga powyższej liczby), zaś zdarzyć się może taka Szubińska lub jakieś inne podobne nazwisko w ciągu miesiąca (w tej czy sąsiedniej parafii) z prawdopodobieństwem przeciwnym (1-x), czyli 0,000624824. Wziąwszy teraz pod uwagę, że jedyne 2 możliwości opisania zaistniałej sytuacji to albo (a) spisek, zmowa prawdopodobnie polityczna (szansę na to oceńmy np. na 1%, czyli 0,01, zgodnie z doświadczeniem życiowym), albo (b) losowy zbieg okoliczności (0,000624824), tutaj a = ok. 16b (16 razy większe prawdopodobieństwo), można sytuację opisać równaniem a+b = 1, czyli b+16b = 1, którego rozwiązanie jest takie oto: b = 5,88%, a = 94,12% (prawdopodobieństwo spisku, w zaistniałej sytuacji). To powinno rozumnej istocie wystarczyć za dowód istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa, a nawet za źródło przekonania, że do niego doszło. Nadmienić teraz jeszcze trzeba, że nekrolog ten wisiał na kościele przy skrzyżowaniu Krakowskiego Przedmieścia z ul. Świętokrzyską (patrz forum.nielegalnie.pl, forum "Prokuratury i sądy o dochodzeniach i śledztwach", temat "Morderstwa", gdzie jest pismo na ten temat do prokuratury), a więc w granicach mojej dawnej parafii ze względu na mój adres zamieszkania z kwietnia-października 2016 r. To są niedalekie ode mnie okolice Śródmieścia, w których mogę czasem bywać a nawet wtedy zdarzało się, że bywałem, ze względu na ciągłe przemieszczanie się z hostelu do hostelu (jeden taki, który mnie zawsze przyjmował, był właśnie w tamtych okolicach, tylko po drugiej stronie Świętokrzyskiej, czyli ulica się tam nazywa Nowy Świat). Zaś pod nowym adresem zamieszkania przy Pańskiej (dziś nieaktualnym) też było kilka takich zabójstw na osiedlu wywieszonych (jak się okazało w przypadku jednej z ofiar, Mieczysława Motasa, ona istotnie tam mieszkała). W tej sytuacji nie ma wątpliwości, że zaszło zabójstwo, i nawet nie chciało mi się przeglądać gazet w poszukiwaniu potwierdzeń.

129. Waldemar RAUBO (14.05.2018, 93 lata): nekrolog wisiał na kościele sąsiedniej parafii względem powyższej, a mianowicie na kościele na pl. Grzybowskim w Warszawie (właściwy ze względu na mój adres zamieszkania z okresu luty 2017 - luty 2018; zgłaszałem kolejne zabójstwa z tamtej okolicy prokuraturze). Lokalizacja sąsiednia, tam, gdzie sporo zgonów, a to przecież nie wszystko, bo człowiek ten zmarł dokładnie tego samego dnia, co przypadek powyższy: też 14.05.2018 r. Skoro zgodzimy się, że w parafii człowiek umiera średnio raz na ok. 10 dni, to takie coś na 90% się samo z siebie nie zdarzy. Tylko w 10% przypadków, czyli w jednym na 10, dzień, gdy ktoś umarł, trafi się taki sam jak w okolicznej, np. sąsiedniej, parafii. Tu zaś dodać jeszcze należy, że na tę śmierć przygotowywali mnie spikerzy, tj. dręczyciele, odpowiezialnie za stosowanie wobec mnie tortury dźwiękowej za pomocą bodajże radia satelitarnego, które jest odtwarzane przez specjalnie zaprogramowane (zawierające podmieniony firmware) telefony komórkowe, nie służące do celów użytkowych i komunikacji ekranowej z użytkownikiem, lecz do grania radia ilekroć z transmitowanych informacji wynika, że ma ono grać w danej lokalizacji (telefon zna własną dzięki systemowi GPS). Są te instalacje dźwiękowe, są spikerzy tortury i oni ciągle coś do mnie mówią. W każdym razie tu godne odnotowania jest to, że owi dręczyciele zaczęli już w początkach maja stosować wobec mnie tekst "w ogóle nie masz koleżanki...", niby to w kontekście perspektyw "pwodzenia" mych spraw sądowych. A ewidentnie są ci prześladowcy zdolni do mataczenia w sądach i ustalania tam, co stanie się z moją sprawą, np. przewidzieli mi, że w Sądzie Rejonowym w Legionowie sędzia Bogucka ustali mi koszty komornicze w wysokości "nie tej najniższej" (i faktycznie, błędnie naliczono VAT, ale za to naliczono 5% opłatę stosunkową zgodnie z orzecznictwem SN, a nie 15%; błędnie naliczono VAT nawet mimo załączenia przeze mnie do akt na ileś dni przed wydaniem orzeczenia wydruku z Referatu ds. Informacji Publicznej Sądu Najwyższego, który to wydruk prezentował najnowsze orzeczenie SN, zgodnie z którym nie dolicza się VAT do procentowo wyliczonej zgodnie z ustawą kwoty 5%). W każdym razie zabijanie to zdaje się kolejny obszar działań tej grupy, obok mataczenia w sądach i podsłuchiwania, dręczenia mnie. Co ma "koleżanka" do Waldemara RAUBO? Otóż znany stary kawaler i podżegacz wojenny Adolf Hitler, znany też z surowości obyczajów, miał siostrzenicę Geri RAUBAL, która była nawet podobno niegdyś jego domniemaną kochanką, brak na to silnego dowodu. Być może zagrało tu jakieś skojarzenie z moją osobą, w tym z wniesionym przeze mnie pozwem do sądu przeciwko szpitalowi psychiatrycznemu w obronie mej niesłusznie przetrzymywanej tam matki. Geri Raubal rzekomo zabiła się sama, ta zaś matka za sprawą przekazu podprogowego, udowodnionego przeze mnie na stenogramie i dającego się wyraźnie wskazać na nagraniu z rozmową, odmaawia podpisania, że szpital chce opuścić. Są tymczasem wyraźne poszlaki, że ma zostać zabita (bodajże 6.04.2021) i podejrzenie pada na szpital, bo to typowa poniekąd sytuacja w rodzinie. Ponadto BAUBO to jakaś podobno grecka bogini mająca przydomek "przemawiającej spomiędzy nóg" (jej postać przywołał też filozof F. Nietzsche we wstępie swej książki "Wiedza radosna"). To zaś pasuje, w kontekście powyższego i spekulacji na temat romansu, na kolejne nawiązanie do zdarzającej się raz po raz, niemal codziennie powracającej np. na minutę lub nawet trochę dłużej, seksualnej tematyki u spikerów-dręczycieli dźwiękowych (ostatnio np. ekscytowali się tematem jakiegoś bodajże salonu masaży erotycznych), od których to dręczycieli nigdzie nie mogę uciec, ponieważ nieruchomości mają zabudowane poukrywane grające telefony komórkowe (remonty były masowe po ok. 2006 r.). W konsekwencji, uwzględniwszy te wszystkie cechy związane z nekrologiem, tj.: parafia mego miejsca zamieszkania, gdzie już i tak ostatnio często były tego typu sytucje sugerujące morderstwo, następnie też identyczność daty z innym takim incydentem obok, ponadto istnienie "zapowiedzi", a także ogólniejsze pasowanie do kontekstu płciowego, typowego u spikerów tortury także ostatnio - również zaliczam to do zabójstw zapewne tej samej grupy przestępczej.

130. Alan Bean (26.05.2018): amerykański astronauta (artykuł o jego śmierci na Onecie pojawił się o godz. 21:37, czyli godz. śmierci Jana Pawła II, z przedostatnią cyfrą powiększoną o 2, tj. ukazał się o 21:57). Właśnie tego dnia zająłem się przypadkiem Stanisława Maślanki, ale nie tego żołnierza ps. Legenda, lecz Maślanki pochowanego na warszawskich cmentarzach komunalnych. Sprawdziłem Gazetę Wyborczą z dnia jego śmierci (ale zredagowaną wcześniej, tak, by zdążono wydrukować i dowieźć do kiosków), czyli z 12.02.1990 r. i już na pierwszy rzut oka drugi artykuł z listy przekonał mnie, że to zabójstwo: artykuł "MOSKIEWSKIE »AA«". No więc w takim razie tego dnia trzeba było coś zrobić z człowiekiem o inicjałach imienia i nazwiska AB i oto faktycznie taki zmarł. Nie był byle kim, to nie jest znaleziona pierwsza z brzegu osoba spośród setek tysięcy możliwości (czy, w naszym kręgu cywilizacyjnym, dziesiątków tysięcy). Astronauci, zwiedzanie przestrzeni okołoziemskiej to w kręgach dotkniętych ateizmem bardzo ważna sprawa, rodzaj "poszukiwania Boga". W każdym razie hipoteza o tym, że było to z góry ukartowane, ma silne oparcie w tym, że tego samego dnia Putin spotkał się z premierem Japonii nazwiskiem Abe. A więc kojarzącym się z inicjałami AB (A-be). Abel to też najsłynniejsza biblijna ofiara zwykłego morderstwa. Alan Bean nawiązuje też do Aleksandra Bentkowskiego, czyli ministra sprawiedliwości kojarzonego ze sprawą zamordowania Maślanki, patrz wpis o sądach z maja 2017 r. na blogu www.bandycituska.com.

131. Ewa Ratyńska-STALA (czerwiec 2018): emerytowany adwokat. Personalia świetnie dobrane: Ewa jak imię mojej matki, Ratyńska jak ratowanie, Stala jak "stara", czyli w młodzieżowym slangu matka. Akurat szukałem wtedy adwokata do reprezentowania mnie w sprawie przeciwko szpitalowi psychiatrycznemu w Tworkach dotyczącej przetrzymywania mej matki od początku 2014 r. w tym szpitalu. Adwokata nie sposób znaleźć. Akurat w okolicach dnia rozprawy pojawił się nekrolog na sądzie, tam generalnie rzadko wiszą jakieś nekrologi (przy samym wejściu), ale wtedy akurat był i, dziwnym trafem, nasuwał nieodparte skojarzenia z tym "brakiem adwokata do sprawy ratowania mej mamy Ewy".

132. Anastazja MAJCHER (17.6.2018*) - zamordowana 22-letnia dziennikarka. Imię kojarzy się nieco ze słynną Anastazją P. (rzekomą hrabianką, poniekąd też jest jakimś moim symbolem, skoro "niemal wszyscy ważni politycy mieli ją w łóżku" - jest podobna sprawa z tą telefonią zapewne, poza tym padały od dawna jakieś pomysły o odświeżeniu instytucji króla w naszym kraju, zresztą to też jest nomen omen - ang. cruel = okrutny, najstarszy ślad tych pomysłów to chyba morderstwa w rodzinie cesarza Wilhelma, z lat 50-tych, omówione tutaj...) - a przecież w grupie watykańskiej znane jest kilka przypadków ustawiania małżeństw (moi rodzice, dziadkowie, Wiklendt ["wyklęt(y)"] jako mąż bodajże siostry mej babci, której ustawiono dzień jej urodzin...). Co do zabójstwa to podejrzenia padają m. in. na jej męża ("rodzina od lat była nękana przez grupę przestępczą"), który ma inicjały MM (Marek Majcher), jak obecny premier. Nazwisko Majcher jest to nazwisko dyrektora TVP Warszawa, w którym podobno pracują dręczący mnie spikerzy, przy czym jest to samo jądro "grupy watykańskiej" skontaktowane ponoć internetowo z papieżem (chyba przez ICQ). Przy tym data śmierci Anastazji Majcher staje się datą śmierci niejakiego Piotra Majchera (29.9), gdy zastosuje się transformację +123 (17.6 + 12.3 = 29.9). Zarazem temat 1231 od 2016 r. przewija się w różnych aktach urzędowych powstających pod wpływem premiera i Ministra Sprawiedliwości, patrz dłuższy jasnoniebieski tekst (zaczynający się od "edit 2018-11-10") na stronie o żenującym orzeczeniu sądowym przeciwko mnie. Poza tym zabito ją 18 dni po tym, jak Policja mnie pomówiła o znieważenie funkcjonariusza (30.05.2018) - "gdy sprawa osiągnęła pełnoletniość, zmarła fantazja telewizji - WOT-u", taki w tym jest podtekst. Istotnie, zorganizowano taką sprawę, że sędzia otrzymawszy akt oskarżenia zwrócił sprawę prokuratorowi w celu usunięcia "istotnych braków postępowania przygotowawczego - braku opinii sądowo-psychiatrycznej".
133. KORA - piosenkarka. "Zmarła kara" (Kora). Spikerzy od iluś dni bardzo podniecali się załatwionym pewnie przez nich i już dawno dawno temu planowanym wyrokiem w TK na temat łaski prezydenta względem Kamińskiego. Zapewne było to fałszowanie danych medycznych, a później zabójstwo, jak to zwykle w takich przypadkach bywa (często też ludzi namawia się np. przekazem podprogowym do tego, by sami poszli do szpitala). Więcej na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&p=8894#p8894

134. Zombie Boy - chyba też jakiś piosenkarz. Wkrótce po Korze. To pewnie w związku z pomawianiem mnie o to, że mam coś wspólnego z zombie internetowymi. Ktoś tak pisał w Internecie, w jednym z pozwów jest tego oddźwięk. Ponadto jestem obecnie dosyć chudy i na odchudzaniu, więc dodatkowo dlatego pasowała taka ironia. Śmierć, jak to zwykle bywa, nagłośniła prasa. Więcej na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&p=8894#p8894. Też, tak, jak i powyższe, zapewne była to śmierć w szpitalu, co jest od dawna chyba najczęstszą w tej grupie metodą zabijania, jeśli nie liczyć zbrodni przeciwko ludzkości, masakr.

135. Magdalena TULIK-JEDYNAK (31.07.2018 r.) - 55-letni referendarz sądowy z sądu warszawskiego przy Czerniakowskiej 100. Więcej szczegółów w odpowiednim zawiadomieniu do prokuratury: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&start=10#p8903. Po prostu akurat taki temat był u mnie aktualny.

136. 43 ofiary śmiertelne - zawalenie się wiaduktu w Genui we Włoszech (16.08.2018 r.)*. Rzekomo to od uderzenia piorunu; na pewno uderzenie było wcześniej, a zawalenie później, natomiast podejrzewałbym raczej bombę. Tego samego dnia 16. sierpnia wniosek z Ośrodka Pomocy Społecznej o ustanowienie kuratora dla osoby nieobecnej przy postępowaniu trafił do sądu. Jest to bardzo nietypowe, że widzę jakąś sprawę w repertorium RNs, spikerzy pewnie wielkimi wstrząsami organizowanymi dla mnie z tej okazji szykowali mnie na błędne i nieuczciwe posunięcie Sądu Najwyższego, które przygotowują (że oddali moją skargę kasacyjną uznając powództwo o ustalenie istnienia prawa, wobec kontrowersji między stronami, za niedopuszczalne, co jest nonsensem i jest też sprzeczne z jego orzecznictwem; mianowicie już raz czy 2 razy SN prezentował wobec mnie niereprezentatywne, raczej niesłuszne teorie prawne, jednakże zniechęcano mnie do procesowania się i skarżenia w ich sprawie, "przechodziłem nad nimi do porządku dziennego", więc tutaj prawdziwe rażenie piorunem było odnośnie postępowania w repertorium RNs, jakie się pojawiło, czyli sprawy rodzinnej z uczestnikami Ośrodek Pomocy Społecznej i Piotr Niżyński). W każdym razie "Genua" kojarzy się z genami, tymczasem moja matka zdecydowanie mych genów nie ma, ponieważ wyraźnie zarówno mnie, jak i mego brata podmieniono w szpitalu na noworodki dotknięte albinizmem. "Genua" reprezentowałby więc krewnych, tylko to trochę ironiczne w tym przypadku. Na pewno w prasie były jakieś ślady, że to celowo zorganizowano - nie sprawdzałem. Tematyka nieco korespondująca z mymi ostatnimi zainteresowaniami, czyli aferą w papiestwie w kontekście życiorysu Nietzschego, bo u niego rzekomo też coś się "zawaliło" w psychice po tym, jak obserwował, że konia biją we Włoszech. Jest to może jednak jakiś wątek pomówieniowy, choć zarazem pewnie tkwi w tym ziarno prawdy, że mogła na nim zrobić wrażenie zasłyszana poszlaka (czy informacja), że papieże popadają w ateizm.

137. Roman Kulikowski (15.08.2018). Zmarł chyba w szpitalu, w święto Wniebowzięcia, wkrótce po moim wprowadzeniu się do nowego mieszkania. Więcej o poszlakach, z których wysnułem wniosek, że to niewątpliwie zabójstwo, jest tutaj: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9039.

138. Konrad GACA, sportowiec i biznesmen (16.08.2018 r.)*. Zmarł tego samego dnia co miał miejsce ww. atak. Akurat zamieściłem na blogu informacje o XIX-wiecznych korzeniach obecnej afery w papiestwie (interwencje papieży na scenie filozoficznej, a także planowanie Wacława Niżyńskiego, mnie oraz zabijania mojej rodziny). Jest o tym odpowiedni odnośnik w nagłówku bloga.

139. Kofi Atta ANNAN (18.08.2018 r.)*, były sekretarz generalny ONZ. To ten pan o personaliach kojarzących się z pedofilią wobec mnie, na zasadzie "Pedofil-Ateista-Onan" (kawy się małym dzieciom nie podaje). Kofi Annan zmarł w szpitalu "po krótkiej chorobie". Typowe dla otruć w tej grupie. Fakty wskazujące na to, że to morderstwo, odnotowałem na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&start=10#p8925, a nawet jest po tych interpretacjach ślad na stronie głównej bloga www.nielegalnie.pl (pod wpisem o sądach). Dodam tu jeszcze, że data tej śmierci to "plus dwa" względem powyższego zabójstwa, co kojarzy się z papieżem Janem Pawłem II (na miejscu +2 na liście papieży jest po nim Armageddon, apokalipsa, władza Piotra). A zatem w podtekście: "najpierw przestał być księdzem ('umarł baca' - góralski pasterz), potem został pedofilem"; ten koniec kapłaństwa to oczywiście w przenośni i raczej o rezygnacji z wiary i z misji.

140. Ksiądz katolicki oraz pastor z żoną: Michael Akawu, Hosea Akuchi i Talatu Hosea (24.08.2018)*. Zastrzeleni w Nigerii (to kraj kojarzący się z tzw. oszustwami nigeryjskimi - a zobacz dalej, jaki był kontekst sprawy); było to 1 miesiąc i 1 dzień przed mymi urodzinami (zupełnie jak, na przykład, Konstytucja 3. maja była 1 miesiąc i 1 dzień po planowanej dacie śmierci polskiego papieża: 2. kwietnia; planowano ją chyba już pod koniec XVIII w., jak dowodzi tekst o najdawniejszych korzeniach zamachów na World Trade Center - wyjaśnia się tam zresztą, skąd metoda transformowania daty o 2, chodziło tu chyba o to ładne przejście dnia 1300-ego od końca życia, którym jest 11. września, w jakże "okrągły" dzień 11.11, powstający jak widać zaledwie przez dodanie 2 do numeru miesiąca, przy czym jednocześnie tak samo przez przesunięcie o dwójki względem daty 666 = 222x3, czyli 222003, czyli 2.2.2003, powstaje ta data śmierci papieża 2.4.2005 - oraz w tekście o XIX-wiecznych początkach afery z zabijaniem i, swoją drogą, najwyraźniej także z przekazem podprogowym). Kilka dni wcześniej - przed tym morderstwem - zauważyłem, za podpowiedzią spikerów(!), przy okazji rozważania amerykańskich ofiar z lat 60-tych kojarzących się ewentualnie ze sprawą Gagarina (m. in. brat prezydenta Kennedy'ego - podsunęła mi to prasa, bodajże onet.pl lub wp.pl), że zamordowano tam też Martina Luthera Kinga i dodałem go na górze niniejszej listy ofiar. Był to taki pastor amerykański (zabójstwo ewidentnie na tle religijnym, bo niby jakim, a przy tym ten dobór osoby do czegoś złego po nazwisku... bardzo to typowe w omawianej tu grupie). W tym przypadku, tj. w sprawie obecnych zabójstw w Nigerii, skojarzenia z "grupą watykańską" czy telewizyjną (trzeba by przejrzeć prasę, by się lepiej upewnić) powstają ze względu na to, że morderstwa te trafnie wpisały się w kontekst mego życia, mam tu na myśli zredagowaną przeze mnie niedawno (najwyżej z 10 dni wcześniej, a pewnie nawet mniej) stronę internetową na temat początków obecnej afery w papiestwie sięgających XIX w. (fragment wpisu na forum, omawiającego czasy filozofa Fryderyka Nietzschego, nota bene był to... syn pastora - zauważmy, właśnie pastora w omawianym tu przypadku zabito i pastorem był też wspomniany Martin Luther King, o którym niedawno myślałem): http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=6907 - o, tutaj dodałem informacje na temat spodziewanych korzeni obecnej afery w papiestwie i jej początków. Jeśli ktoś pofatygowałby się, żeby to przeczytać, to jako jedna z pierwszych rzeczy w chronologii afery pada tam odkrycie sprawy zamordowania wielkiego malarza Rafaela (jako kluczowej dla następstwa epok, w tym tzw. renesansu). Tymczasem Michał Anioł (inicjały MA, zupełnie jak ten zamordowany teraz ksiądz katolicki Michael Akawu) niewątpliwie budzi z tą postacią skojarzenia. Następnie: miejsce, gdzie zabito pastora Hosea Akuchi z żoną Talatu Hosea, czyli miejscowość Igabi na przedmieściach stolicy, kojarzy się ze słowami "I ... gapi": "I tylko się każdy gapi!" ze znanej piosenki z 1992 r. (data jakoś ze mną związana, chyba też ze śledzeniem mnie radarem, patrz blog) pod tytułem "Człowiek z liściem", która niemalże na mój temat była, a w każdym razie ktoś ją chyba inspirował moim przypadkiem ("liście" w tej piosence pasują na symbol promieniowania). Z 1992 r. jest też nazwa firmy Sygnity oraz sprawa Bergoglio w Argentynie i Nergala (nowy pseudonim tego muzyka) w Polsce. W każdym razie była jakaś kampania reklamowa w Warszawie, gdzie tematem plakatów był jakiś ptak i przy nim wielki tekst "I tylko się każdy gapi!". Pamiętam najstarsze przypadki podsłuchiwania mnie - mniej więcej z tego czasu, z 1992 r., mogłem mieć wtedy np. 5 lat (fragment rozmowy z nią sam na sam w pokoju, patrz www.bandycituska.com/jp2.html).

141. (?) John McCain, senator amerykański (25.08.2018; senat kojarzy się, zauważmy, z jakimiś ważnymi obradami, "naradą starszych" - mędrców, a senatorzy - z uczestnikami tych obrad). Zmarł w rocznicę śmierci Nietzschego, co już jest w pewien sposób charakterystyczne. Skąd się wzięło moje przypuszczenie, że to zabójstwo? Otóż zacznijmy od tego, że wielokrotnie stosowano wobec mnie coś takiego, że przychodziły spamy trafiające w kontekst mego życia. Wskazuje to na związki ośrodków spamerskich z TVP. Tymczasem rzędu 1-2 dni przed śmiercią McCaina przyszedł do mnie spam z zestawionymi obok siebie słowami "Obamacare", "Trumpcare" (kojarzy się to nieodparcie z ang. [i]healthcare[/i] = służbą zdrowia). A zatem wskazanie na temat USA. Ostatnio mnóstwo zabójstw było w szpitalach, jedne po drugich, p. http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669 (pierwsze z nich to na pewno, a kolejne - najprawdopodobniej, zważywszy na wiek ofiar). To więc by wpisywało się w jakiś szał zabijania poprzez otruwanie, zwłaszcza w szpitalach i zwłaszcza ludzi starszych. Zamordowanie tego senatora ma też ważny podtekst, ponieważ dotyczy kwestii zniknięcia z anglojęzycznej Wikipedii (en.wikipedia.org) bardzo słusznego pod względem poświadczenia go w nauce hasła "Dilemma of determinism" (dylemat determinizmu). Dylematy w logice są to ogólnie takie zdania, które koniec końców bez względu na swą pozorną przesłankę są i tak zawsze prawdziwe lub i tak zawsze fałszywe, przy czym prowadzi się dwoiste rozumowanie osobno wychodząc z prawdziwości tej przesłanki oraz, osobno, z jej fałszywości. "Dylemat determinizmu" to kwestia udowodnienia nieistnienia wolnej woli bez względu na to, czy determinizm jest prawdziwy, czy jest fałszywy; istnieje taki argument, który do tego wniosku prowadzi, iż wolna wola na pewno jest niemożliwa. Jest to zresztą tylko 1 z 2 możliwych do wysnucia czysto rozumowych argumentów tego typu (drugi to tzw. nieskończona regresja, też podnoszona u niektórych filozofów w toku ostatnich 200 lat). Bodajże najgłośniejszym obrońcą wolnej woli przd dylematem determinizmu (aczkolwiek też trudno stwierdzić, by ją mu się udało przed najpoważniejszymi konsekwencjami tego dylematu wybronić; raczej po prostu snuje on rozważania mimo jego istnienia, broniąc wolnej woli indeterministycznej i objaśniając ją) jest niejaki prof. Robert Kane. Jego nazwisko czyta się "kejn", podobnie jak nazwisko senatora "McCain". Prawdopodobnie pierwotnie już istniejącą postacią był w polityce ten senator - bo polityką przecież nie każdy się w ogóle chce zajmować - po czym osobno załatwiono jeszcze profesora filozofii od obrony indeterministycznej (tzw. libertariańskiej, co zresztą budzi skojarzenia z polityką) wolnej woli, a McCaina zaczęto awansować na najwyższe stanowiska: walczył przecież o prezydenturę USA, choć nie wygrał. W każdym razie na amerykańskiej Wikipedii jest pewna cenzura - aż nawet kiedyś zgłosił się do mnie człowiek, który był tam na grupie filozoficznej i bronił tego artykułu czy też jakoś tam się minimalnie udzielał przy jego redagowaniu, zapewne jakiś człowiek z kierunku Filozofia na jakiejś uczelni amerykańskiej: napisał mi w wiadomości, że jest jakiś poważny problem z Wikipedią. Faktycznie, wygląda to tak, jak gdyby najpierw oczyścili z ludzi grupę filozoficzną na Wikipedii, prowokując jakieś konflikty, włączając administracyjne blokady kont gnuśnych użytkowników itd., po czym, przy pomocy głosowania, w którym mogli uczestniczyć tylko członkowie tej grupy, artykuł zlikwidowali, mimo że jest kilkanaście źródeł w książkach naukowych (u profesorów filozofii) co do istnienia tematu o nazwie "Dylemat determinizmu". Nie przeceniałbym oczywiście znaczenia kwestii wolnej woli dla debaty teizm-ateizm, a już na pewno nie jest to debata o obowiązywaniu lub nie determinizmu - co do tego obowiązywania to nawet w XIX w. były różne zdania, a przecież jest i tak od wieków wielki mętlik w temacie a "determiniści" (w sensie: ci wierzący, że wszystko ma swą przyczynę) potrafią być bardzo religijnymi ludźmi, a nawet księżmi i zakonnikami (p. np. św. Tomasz z Akwinu). Z drugiej zaś strony wierząc w indeterminizm i tak można twierdzć, że wolnej woli na pewno nie ma i to jest już udowodnione. W ogóle to obecnie dużo większym i poważniejszym problemem Kościoła są problemy w Biblii, np. teorie dotyczące nieba kosmologicznego, przez które niektórzy nawet w ogóle zaczęli uważać Biblię za książkę niepoważną, jak również teorie o rychłym końcu świata czy np. sprzeczności w wielu miejscach (przykłady: opisy potopu, opisy śmierci Judasza, ... można poszukać w Internecie).

142. Wacław Bocheński (26.08.2018 - dzień po śmierci Nietzschego), emeryt z centrum Warszawy (nekrolog na mojej parafii - typowe). Omówione na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9044. Wacław B. (nazwisko: Berent) był to polski tłumacz Nietzschego z początków XX w.

143. Leszek Miller, syn byłego premiera (27.08.2018* - rocznica śmierci Nietzschego +2, a ta grupa często próbuje transformować daty na zasadzie +2). Omówione na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9044. Też część tej seryjki związanej z Nietzschem i nowym dodatkowym przyciskiem w nagłówku bloga www.bandycituska.com "Początki tej afery w XIX w.". Poza tym wpisuje się to też w temat Szmula Zygielbojma, który przyświecał zamordowaniu Szubińskiej, o czym było tutaj wyżej na liście.

144. (?) Jakaś postać z mego osiedla o nazwisku NARKIEWICZ (wrzesień 2018), nekrolog był na kościele. Pasowało do tematu sprawy sądowej wytoczonej mi przez PiS-owsko-telewizyjną prokuraturę.

145. Piotr MAJCHER (29.9.2018) - zamordowany w Szkocji, czyli na obszarze politycznym, któremu patronuje św. Donald z Forfar. Data jest to przerobiona na zasadzie +123 data zamordowania Anastazji Majcher, o czym już wspominałem. O jego śmierci można poczytać w Internecie. Więcej wyjaśnień - powyżej w punkcie o Anastazji Majcher.

146. Henryk DZIDO, adwokat, bronił Leppera (7.10.2018*). Prawdopodobnie za sprawą przekazu podprogowego wydawało mu się, że bardzo z nim źle (np. serce łomocze, zadyszka, odrętwienia, możliwe są naprawdę różne efekty i sam wiem, jak nieoswojony z tym człowiek potrafi mieć od tego problemy, a w każdym razie wierzyć w to) i dlatego wezwał pogotowie, i to był jego koniec (wiwat nasza wspaniała służba zdrowia, głosujmy na PiS...). Konsekwencja istnienia instalacji podprogowej. Dzień przed ogłoszeniem przez mass media śmierci tego adwokata, w następstwie ukończenia nareszcie przygotowywania stenogramu, złożyłem zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez kolejnego prawnika, tym razem w ramach odmowy była m. in. (pierwszy raz tego typu upór zgłaszam w formule wykroczenia odmowy obsługi) próba oszukania mnie (z góry nie miał zamiaru reprezentować mnie w sprawie, co nawet widać na stenogramie rozmowy, ale i tak chciał potem jeszcze mnie namawiać na danie pieniędzy na tzw. "analizę akt", które zresztą podobno już i tak przeglądał; upór i odmowa jakiegokolwiek innego poprowadzenia sprawy, zresztą też w końcu nie chciała się pani adwokat podjąć, tylko co najwyżej płacić z góry za analizę i bez żadnego zobowiązania z jej strony). Istotne jest też to, że od dłuższego czasu (rok-półtora) spikerzy mają tekst "chapaj dzidę", a zatem pewnie planowali akcję przeciwko temu adwokatowi. Ponadto na okładce jakiegoś czasopisma akurat był premier Morawiecki z tekstem "Nie boję się mafii". Wcześniej - w związku ze sprawą, do której nie mogę znaleźć adwokata, a mianowicie sprawą dot. kilkuletniego przetrzymywania mej matki (jest plan zabicia jej) w szpitalu w Tworkach - zabito Ewę Ratyńską-Stala, jest również tutaj o tym informacja. Prawdopodobnie pan MM (inicjały kojarzące się z Mieczysławem Motasem) po to został premierem, by odchodziło bezkarnie i bez żadnego państwowego przeciwdziałania zabijanie w szpitalach - czyż nie?... Przecież ja pół roku temu pisałem o tym nawet do NIK-u i Izby Administracji Skarbowej w Warszawie. Oczywiście nic z tych rzeczy nie pomogło.

147. Jamal Khashoggi, zabity dziennikarz saudyjski (23.10.2018 r. - odkrycie ciała). Tego dnia akurat odebrałem zawiadomienie z prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie kilku powyższych zabójstw. Ponadto nazwisko brzmi jak 2 słowa jedno po drugim: "hash", "oggi" - pierwsze oznacza tzw. funkcję skrótu, czyli to, co liczy się na podstawie pliku komputerowego i co jest jego streszczeniem (w jednym z pism procesowych w sprawie rzekomego znieważenia przeze mnie policjantów, składając stenogram nagrania z telefonu, powołałem się na hash pliku, który odsłuchałem i z którego ten stenogram sporządziłem - powinien to być oczywiście ten plik od biegłego). Z kolei "oggi" oznacza PO WŁOSKU "dzisiaj". A zatem dziennikarz ten, którego jednakże zabito, miał najwyraźniej specyficznie dobrane imię i nazwisko, w nawiązaniu do języka włoskiego. Ponadto ze 2 tygodnie temu przeszła koło mnie przy al. Jerozolimskich blisko placu Zawiszy jakaś kobieta w burce.

148. Adam Zien, nowy radny gminy Kobiór, zmarł 2 dni po wyborach (i na 2 dni przed upływem równo miesiąca od mych urodzin), prawdopodobnie zabity przez tę grupę, dobrany po personaliach (AZ, jak "alfa i omega") oraz nazwie miejscowości kojarzącej się ze słowem "WYBURY" wzmiankowanym na blogu. Metoda transformacji dat na zasadzie +2 jest bardzo powszechna w tej grupie przestępczej i opisana na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=9&t=3205.

149. (?) George H. Bush, starszy z 2 Bushów - byłych prezydentów USA (30.11.2018). Kilka rzeczy naprowadza na to, że było to zabójstwo. Po pierwsze trzeba tu wspomnieć słówko o kontekście. Znamienny dzień śmierci "na koniec miesiąca": 30. listopada, co kojarzy się też z wypowiadaniem umów najmu, a zatem i z moją sprawą nakazu zapłaty w sądzie, którym mnie ograbiono bez możliwości odwołania się i bez rzetelnego postępowania sądowego: w czym z kolei był, nagłośniony na mym blogu, swego rodzaju "trop" czy "temat" amerykański - słynna "ustawa Zadrogi"... a zatem data śmierci wzięta poniekąd z aktualnego tematu na blogu. Tam też jest obecnie, gdzieś w pierwszych punktach wpisu o sądach, wspomniany temat zamachów na World Trade Center, z odnośnikiem do dowodów, i oto co? Śmierć Busha, raptem z 1 miesiąc czy nawet mniej po dodaniu tej wzmianki. W dodatku data jest na swój sposób, w kontekście tego skojarzenia, WYJĄTKOWO trafna: pierwszą cyfrę dnia i miesiąca należy zmniejszyć o 1, by uzyskać z pól "dzień" i "miesiąc" razem rok 2001. "2001-2018" wychodzi zamiast "30.11.2018" (podobnie dzień i miesiąc wykorzystano do utworzenia z daty zgonu przedziału dat przy mordowaniu mej cioci: zmarła 20.02.2012 r., czyli wychodzi z tego przedział lat 2002-2012: "od afery w łódzkim pogotowiu do spowodowania jej śmierci na terenie łódzkiego psychiatryka"). Wróćmy jednak tu do naśladowania bloga; podobnie np. była na nim wzmianka o pedofilii, wisiał ten wpis na blogu (ten sam, o sądach, z maja 2017 r.) przez ok. rok, po czym... zamordowano w szwajcarskim szpitalu Kofiego Annana, który właśnie był postacią omawianą przy okazji tego tematu, właśnie na tym blogu. A zauważmy, znanego fizyka Bella też zamordowano w Szwajcarii (Genewa) i on też miał datę zgonu, co wzbudziło me pierwsze podejrzenia, "na (tym razem) pierwszy dzień miesiąca". Tu ostatni dzień miesiąca, tam pierwszy - ciągle te konotacje blogowe, krążenie skojarzeń wokół tematów z bloga, w tym: tematu śmierci w Szwajcarii. Po drugie to, że umarł teraz ojciec George'a W. Busha, kojarzy się też z odnotowanym przeze mnie 5 miesięcy temu zamordowaniem ojca Donalda Trumpa (też chyba ofiara służby zdrowia, jak i ten). Po trzecie zmarł w Houston, a tymczasem ja 1 dzień wcześniej opublikowałem na forum.nielegalnie.pl wpis o zamordowaniu Whitney Houston. Spikerzy bardzo to wtedy wałkowali, co najmniej cały poranek i poprzedniej nocy. Wynikło to u nich niby naturalnie z tematu z jednej strony podtruwania mi wody w mieszkaniu, o czym ostatecznie sobie przypomniałem i się upewniłem, a zatem także i ze skojarzeń co do możliwości, jakie stwarza te metoda (pompowanie wody; Whitney przecież nic nie piła, tylko kąpała się - naturalnie jest to jakiś temat w sferze zainteresowań normalnej myjącej się osoby, gdy powstaje odraza do tematu wody z kranu), a po drugie wynikło to u spikerów też z wałkowanego przez nich (wprawdzie już może jako następstwo tego planowanego zamachu na ojca Busha) tematu jakichś ewentualnych win Ameryki, podejrzeń na ten temat, konfliktów moich jakichś przyszłych z Microsoftem itd. Spikerzy w każdym razie snuli te tematy nagminnie każdego dnia chociaż przez jakieś pół godzinki, co nasuwało regularnie nawracające skojarzenia z USA. Mogłoby to wprawdzie nie świadczyć o morderstwie, tylko o przeciekach co do złego stanu zdrowia Busha, ale patrz wcześniejsze uwagi (np. bardzo źle wygląda ten trafny, w kontekście mego bloga i zgonów także genewskich, termin śmierci: "na ostatni dzień miesiąca"). Po czwarte prasa w przeddzień miała artykuły pisane aluzyjnie, w sposób typowy dla sytuacji, gdy nazajutrz ktoś ma być zamordowany (obejmuje to też takie przypadki, jak np. wypadki samochodowe) czy nawet nie zamordowany, lecz, powiedzmy, ma paść ofiarą przestępstwa politycznego powiązanego z "grupą watykańską". Wtedy to zawsze jest milczenie co do ściśle tego tematu, ale wytyka się tematy podobne i nagłaśnia je - albo nawet nie podobne, ale tak dobrane, że tytuł lub opis sytuacji nawiązuje do tego, co ma nadejść. Tak to w każdym razie może być odbierane. Na pierwszej stronie archiwum.gazeta.pl z 29.11.2018 r.: artykuł o ambasadorze ("wizytówce") USA, a zaraz po nim artykuł o areszcie, kojarzącym się też z obrazą uczuć religijnych, a więc np. z Nergalem, Bergoglio [podobne nazwisko] - czyli obecnym papieżem - itp... (jak wiadomo areszt kojarzy się w Polsce raczej z tymi poważniejszymi przestępstwami, chyba że z obawą ukrywania się przez oskarżonego). Zaraz po tych 2 artykułach jest jako następny jeszcze jeden, tym razem o jakimś kierowniku policyjnym - "komendancie", który wydaje rozkaz: "piszcie anonimy na [...]" (anonimy oczywiście budzą skojarzenia z maskowaniem tożsamości, a więc - za pośrednictwem tego skojarzenia - np. też z maskowaniem tożsamości tematu, o jaki tu naprawdę chodzi). Szczyt klimatyczny, od którego zaczyna się pierwsza strona archiwum, też budzi skojarzenia z USA, z grupą G8 itd., krótko mówiąc, z tymi spotkaniami krajów najbardziej rozwiniętych. Kolejna strona zaczyna się od "SYNDROM PUSTEGO GNIAZDA", potem temat "opieki paliatywnej": "Czy pracownik musi dostarczyć akt zgonu do kadr, jeśli zmarł mu ktoś bliski?", zaś na s. 6 był artykuł "KAT CZY RACZEJ RATOWNIK?" (wielkimi literami tytuł, podobnie jak np. wspomniany "SYNDROM PUSTEGO GNIAZDA", a także na s. 1 te o szczycie klimatycznym czy o końcu świata). Wreszcie: na s. 7 archiwum był artykuł "Wiceminister na otarcie łez" - kojarzy się, w tym kontekście, niechybnie z Georgem Bushem juniorem, też prezydentem USA. Podsumowując to wszystko: wysokie prawdopodobieństwo morderstwa.

150. Jolanta SZCZYPIŃSKA (8.12.2018), posłanka PiS (i niestety też bandyckie 0 reakcji na próby kontaktu), najprawdopodobniej zamordowana w szpitalu (nie mówię, że lekarze winni są na pewno, bo zwykle chodzi o jakieś preparaty, substancje, ale prawdopodobnie tak). Urodzona 1 dzień + 40 lat + 1 rok przed zamordowaniem Papały. Zmarła w 22448-ym dniu życia (kolejne potęgi liczby 2... coś dla informatyków, dla nich to liczby bardzo okrągłe - a klimaty komputerowe kojarzą się też poniekąd z zagrażającym wyborczym zwycięstwom PiS-u projektem informatycznym, jakim jest stworzenie portalu xp.pl). Zarazem w 3206-ym tygodniu, 6-ym dniu życia, czyli wychodzi z tego liczba w rodzaju 320 66. Obecnie w nagłaśnianej na blogu sprawie gigantycznego "Zadrogiego" nakazu zapłaty (to nie jedyna, w której Sąd Okręgowy był bardzo nierzetelny, ale planują ją pewnie traktować jako jedyną, a sąd wybawić na zasadzie fałszowania danych przez stronę internetową NBP) jest taka skarga na przewlekłość do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, jej sygnatura to tam VI S 310/18, czyli nr 310 kojarzy się z tą skargą. Skoro 66 ("prawie 666", czyli zwycięstwo nad fałszywymi złośliwymi podszeptami sądowymi z telewizji i od papieża, próbami mataczenia przy sprawach) dotyczy liczby z cyfrą odpowiednio większą, czyli nie 310, a 320 - bo przecież mamy tu liczbę 320 66, w tej długości życia - to najwyraźniej już wiadomo, że ustawiono, iż przegrałem tę skargę na przewlekłość. Nadzieja co najwyżej w kolejnej. Jakieś może odrzucenie mi zafundują: opłacona, a i tak odrzucona?... Miesięcy ta pani przeżyła 737, to też nieco kojarzy się z numerem sprawy 262, podobnie jak to +1 dzień, +40 lat, +1 rok dzielące jej narodziny od zamordowania Papały: jakieś 2 takie same cyfry (czy liczby) a w środku odstająca od nich, sporo różna, inna cyfra/liczba. Potwierdza się to wszystko też w archiwum Gazeta.pl. "W sieci e-zwolnień" (skojarzenia: komputery, odwołanie kogoś - tak np. przy mordowaniu mej babci był temat odwołania konserwator zabytków Jaszczak...), "ADB TECH TALK" ("To już druga edycja konferencji ADB TECH TALK. Tym razem uznani w środowisku IT eksperci będą opowiadać o sztucznej inteligencji oraz systemach rozproszonych. [...]" - jakieś specjalistyczne tematy informatyków...), jakiś artykuł kojarzący się z "Kaczyńskim" i jego ewentualną wiedzą o zabijaniu (bo przypominam temat z bloga, z wpisu o sądach: "Nie wiedziałem o drugim pogrzebie brata"): Patroni, którzy zasługują na ulicę ("Kiedy pisałem we wrześniu 2017 r. tekst ... nie przyszło mi do głowy, że ktoś zechce 'przy okazji' usunąć również"), "Paczka ludzi szlachetnych", "Emocje wokół limuzyny Kaczyńskiego", "Rywal ledwie zipie" (kojarzy się z tematem polityków i dziennikarzy: Anna Mucha z TVN, Joanna Mucha z PO, ... wszystko to potencjalnie jacyś "rywale", np. mojej prasy internetowej), "Nadzieje prysły niczym mydlana bańka" ("Polskie piłkarki ręczne ... między wierszami można było z nich wyczytać, że mimo trudnej grupy nasze szczypiorn" -- początek budzi skojarzenia z nazwiskiem Szczypińska, a "robienie komuś ręką" to u spikerów tortury dźwiękowej przenośnie coś "bez przesady"), . Takie drastyczne kroki czy morderstwa (np. zamordowanie fizyka Bella, usunięcie artykułu Dilemma of Determinism z angielskiej Wikipedii, ...) mające stwarzać wrażenie istnienia jakiegoś może wroga wewnętrznego rządu, o ile ktoś w ogóle rząd chce za to posądzać, a jest to mym zdaniem zdecydowanie słuszne, są po to, by zrobić widowisko, PR, by wmawiać ludziom, że "to tutaj jest problem, mamy go, dopadliśmy, oto, proszę państwa, problem, z jakim się borykamy" (co jest bardzo mylnym wskazaniem! robieniem w konia, niejako): chodzić może o pokazanie, że w PiS-ie parlamentarnym są jacyś porządni ludzie (przy czym tak czy inaczej za morderstwem może stać grupa watykańska, jak za wszystkimi tutaj opisywanymi, a nie sami tylko politycy... przecież tego typu sprawy mogą być później rozliczone, po zmianie władzy na jakąś nową partię, np. Nowoczesna, jeśli tylko nie stała za nimi telewizja i papież). Ja jednak tego, że są w PiS-ie jacyś nieprzychylni torturze dźwiękowej i zbrodniom, i niesprawiedliwym sądom i prześladowaniem przy ich pomocy, w ogóle nie odczułem. Człowiek ma tragedię życiową, państwo jest zamieszane, a tu nawet nikt nie odpisze. Nie ma na to usprawiedliwienia, żadnego. Ludzie czytają, przychodzą potwierdzenia "mail odebrany", a i tak nic nie odpowiedzą, nie chcą pomóc; podobnie z pocztą tradycyjną, listami papierowymi do posłów (np. marszałków i wicemarszałków Sejmu czy do całej opozycji). To znaczy, że wszyscy bez różnicy postępują tam jak antychrześcijanie, dla niepoznaki za to zapisani jak by z tego wychodziło do "jednej partii" z papieżem. Ewentualnie zaś - w ogóle nie mają ci ludzie kompasu wewnętrznego, sumienia, wszystko mają w nosie, jeśli tylko mass media im nie dudnią, że coś jest wielkim skandalem i dzieje się straszne zło. Nikt im nie podsyca sumienia, to mają 0 sumienia - może coś takiego. A znając życie - też po prostu szpieg (czyli własnoręcznie działający pomocnik w torturze dźwiękowej), jak pewnie każdy inny poseł PiS-u czy może każdy bez 2-3. Jej długość życia 22448 dni przypomina nieco 24884 i długość życia filozofa Tadeusza Kotarbińskiego (34884 dni) - dodatkowy argument za tym, że jest ustawiona. Ponadto jeszcze jednym (i to pewnie podstawowym) motywem morderstwa było tu odpowiednie nazwisko: Szczypińska może się kojarzyć z tolerowaną przez PiS (i w ogóle wszystkie partie - pewnie to za sprawą papiestwa, bo "Kościół" to zbyt ogólne pojęcie) prostytucją, w tym w szczególności pod postacią "masażystek" oferujących usługi erotyczne (stąd też jakieś szczypanie itd. budzi skojarzenia z tego typu usługami); być może chodziłoby tu o to, że to trochę zwalczali, natomiast night clubów nie, nie wiem, nie wnikam w to, ale spikerzy od tortury tym tematem zapewne się trochę zajmowali, a jeszcze bardziej politycy (ustawione ulice itp., patrz bandycituska.com/zapisy.txt) i trochę tego istnieje. Wiele lokali działa wręcz otwarcie, nie ukrywając się z przedmiotem działalności masażowej (jest takich kilka i w Warszawie, i w Krakowie, gdzie widać to z ulicy i te opcje burdelowe), pewnie to są lokale wynajęte, a nie kupione, jak to zwykle bywa w biznesie przyulicznym - niby jest takie przestępstwo w Kodeksie karnym, jak ułatwianie, ale jakoś sprawa jak widać jest pod ochroną a w każdym razie niezwalczana.

151. 3 zabitych w strzelaninie w centrum Strasburga (11.12.2018)*. Zbrodnia najprawdopodobniej jest dziełem tej grupy. Telewizja Polska chyba wiedziała, że to się szykuje (mam tu na myśli domniemaną tamtejszą komórkę ze spikerami), ponieważ od rana w poniedziałek, a nawet wcześniej, bo już może w piątek czy sobotę, rzucali mi bezsensownymi tekstami "Fallacher!". To pewnie ich sposób skwitowania problemu, iż naruszono me prawa człowieka w orzeczeniu I instancji w tej oto sprawie: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=7406&p=8846#p8846 - i to w sposób bardzo rażący, bo działając wprost przeciwko dyrektywie, która jest podana wprost w prawach człowieka (prawo osoby, przeciwko której toczy się postępowanie o czyn zagrożony karą, do przesłuchiwania świadków oskarżenia). Nie ma to jednak znaczenia, liczy się, kto jest prezesem ("Raimondi", "świat to raj", franc. Le Monde = świat...), jakby co, to on co najwyżej może "ze strachu przed zamachami" załatwia złe orzekanie - broń Boże nie przez podatki, to mniej ważny problem... No cóż, ja myślę, że to bardzo ważny problem bezpieczeństwa osobistego dla każdego bandyty, że są na niego dowody, są potencjalnie chętne władze i jest szantaż, ale przyda się jakaś wymówka, że jakieś tam tematy się wyświetlały w mediach, "to raczej przez tamte". W centrum Strasburga ta strzelanina. Fallacher - czyli prezes Orange'a - pasował też u spikerów w związku z właśnie aktualnym wtedy tematem mej reklamacji na niesprawiedliwą notę obciążeniową w Orange, którą to reklamację rozstrzygnięto mi właśnie 11.12.2018 (pomyślnie). Orange, jak wiadomo, jest firmą francuską, a prezesem jej w Polsce też jest Francuz - czyli wspomniany Fallacher. Odnośnie wykrytych sprawców to najprawdopodobniej ich wrobiono. Właściwi sprawcy, ci, z którymi państwo miało układ, nic nie powiedzą na przesłuchaniach, bo nie przeciwko nim toczy się sprawa - po prostu załatwiono pewnie jakichś fałszywych świadków, fałszywe rozpoznanie "sprawcy" i voila, Policja rzetelnie zwycięża nad przestępczością "reprezentowaną przez agresywne Państwo Islamskie" (rzekomo). Oczywiście, jak wiadomo, terroryzm islamski to problem rozdmuchany, prawie że nieistniejący, same zamachy na WTC (w 1300-nym od końca dniu życia Jana Pawła II) to było najprawdopodobniej dzieło też tej grupy watykańskiej: nawet w KAI są nagłówki z tych dni, jak się czołowe postaci (w rodzaju Jan Paweł II czy Ratzinger) wypowiadały, jak rozprawiano o przemocy alterglobalistów czy o "abdykacji" (alegoria samobójstwa?...). Co do tamtego tematu to odsyłam na www.bandycituska.com/dowody-wtc.html. JEDNĄ Z OFIAR BYŁ BARTOSZ NIEDZIELSKI, KOJARZĄCY SIĘ PONIEKĄD Z TORTUROWANIEM DŹWIĘKAMI W OKOLICZNEJ PARAFII, BO TUTAJ JEST POWAŻNA SPRAWA "NERGALOWA" (OBRAZA UCZUĆ RELIGIJNYCH - ZAKŁÓCANIE OBRZĘDÓW), TJ. KOJARZĄCA SIĘ Z NAZWISKIEM BERGOGLIO (PAPIESKIM). A więc wraca w tle temat religijny i związany z dobieraniem osób po nazwisku, choć kto wie, czy to nie Francuzi sami się dopraszali, by był taki spisek.

152. (?) Irina RYBNIKOWA (12.12.2018)*. Kojarzy się z Rypinem i Rybnikiem, czyli dawnym miejscem mego pobytu i siedliskiem mych dziadków. Śmierć nastąpiła w Rosji wkrótce po opisaniu przeze mnie podobnej sprawy zgonu w łazience (zamordowania Whitney Houston) na forum bloga: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=7628.

153. (?) Zuzanna Łapicka-Olbrychska, inicjały "ZŁO" (21.12.2018). Z uwagi na inicjały oraz młody wiek, bo tylko 64 lata (dla komputerowców to zresztą bardzo okrągła liczba - panuje dwójkowy system liczbowy i to jest w nim 1000000), podejrzewam morderstwo, ale nie mam chwilowo czasu tego dokładniej sprawdzać. Informację o zgonie znalazłem na https://plejada.pl/newsy/zuzanna-lapicka-olbrychska-nie-zyje-gwiazdy-zegnaja-dziennikarke/9tkkx5x. Zapewne zmarła w szpitalu pod wpływem zatrutych leków.

154. (?) Wendy Beckett, z zakonu karmelitanek w Quidenham w Anglii (26.12.2018 - święto św. Szczepana męczennika; tymczasem aktualna była wtedy sprawa Szczypińskiej, co do męczennika to może o "słuchaczkę" tu chodzi). Nie wiem, czy ma to cokolwiek wspólnego z tą grupą, czy tylko z Anglią, tym niemniej była pewna koordynacja mass mediów (co uprawdopodabnia telewizyjno-watykańskie tło tego zapewne zabójstwa), ponieważ np. dzisiaj, tj. 26.12.2018 r., były głośne w Onecie jakieś rozmowy o islamie w Niemczech (https://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemcy-politycy-chca-podatku-na-meczety/n28f5jn). Tymczasem zakonnica ta zmarła, jak podano w tytule artykułu, w wieku 88 lat, przy czym wśród młodzieży "88" kojarzy się z "Heil Hitler" na zasadzie, że literom HH odpowiadają cyfry 88 ze względu na to, że H jest 8-mą literą alfabetu. Ponadto kojarzy się ona z teorią Ubermenscha ze względu na to, że jej inicjały to inicjały wspomnianego tu na liście (przy okazji zabitego Wacława Bocheńskiego) polskiego tłumacza dzieł Nietzschego: Wacława Berenta. Też WB, jak i ta siostra Wendy Beckett. A zatem znowu w tle tematy kojarzące się z nazizmem i XX-wiecznymi Niemcami. Występuje przy tym koordynacja mediów oraz ośrodków międzynarodowych (taki sam temat akurat poruszany w Niemczech). Nie chce mi się w tej chwili sprawdzać tego dokładniej, bo brakuje czasu. Onet przygotował też jakiś artykuł o Wendzikowskiej tego samego dnia (https://plejada.pl/newsy/weronika-rosati-wyprawila-corce-urodziny-na-bogato-zdjecia-instagram/6gv1sg6), choć tamten news o Wendy był z późnych minut godz. 18-tej.

155. Mężczyzna utopiony w rzecze Łeba we wsi Steknica (13.01.2019), omówione na http://wiadomosci.xp.pl/zwloki-mezczyzny-w-rzece-leba-najprawdopodobniej-kolejna-ofiara/s2junib.

156. Paweł ABRAMOWICZ, prezydent Gdańska, omówione na http://wiadomosci.xp.pl/osoba-ktora-dzgnela-nozem-prezydenta-gdanska-parafrazowala-blog/gsyljlw.

157. 27 zabitych w zamachu bombowym w kościele w Filipinach (2019-01-27* - jest to również data końca ŚDM w Panamie). Zamach ujawniono rano 27.01, ja się o nim dowiedziałem od księdza (z mass mediów nie korzystam). Był to zamach, ponieważ uprzedzano mnie już wcześniej, że coś takiego będzie na zakończenie Światowych Dni Młodzieży w Panamie (na wzór pielgrzymki papieża do Gangnamu, przepraszam - do Korei, kiedy to 1 dzień po oficjalnych uroczystościach końcowych i odlocie papieża jego rodzina zmarła w Argentynie w wypadku samochodowym; wypadki takie można organizować niejako "na pilota", gdy ma się dostęp do satelity z funkcjami podsłuchowymi dotyczącymi elektroniki, bo elektronika w samochodach odbiera rozkazy falowe - u nas znamienna jest np. sprawa śmierci Bronisława Geremka, bo dzień wcześniej wiara.pl ogłosiła pogrzeb księdza Bronisława G., mianowicie Grulkowskiego, który jechał po lesie czy gdzieś tam, na rowerze, i potrącił czy przejechał go podobno ze skutkiem śmiertelnym jakiś samochód). A zatem - znowu taka sprawa do kolekcji, a ja byłem uprzedzany, że na zakończenie ŚDM w Panamie coś się szykuje. Ponadto rzędu 2 dni wcześniej przechodząc akurat w okolicach tego kościoła zauważyłem jakiś czarny samochód, z którego wysiadał mężczyzna (ruch tam jest bardzo mały). Na mszach w sytuacji, gdy ja jestem obecny, rozlegają się na cały kościół dźwięki szeptane, przykładem zbrodni jak gdyby jakoś z tym wiążącej się była masakra w Teksasie (strzelanina), kiedy to zmarło podobno - wg mediów - 26 osób (sprawa z 6.11.2017 r., czyli z 13-ej rocznicy śmierci mego dziadka i 32-ej rocznicy powołania Messnera na stanowisko premiera Polski; 32 to w informatyce liczba okrągła, zapisywana też jako 1 i pięć zer, tymczasem w dacie śmierci Messnera związanej też z jego długością życia i w ogóle początkami kariery tkwi znak, że planowano mnie na informatyka). Kolejna przesłanka mego twierdzenia, że to zamach nawet nie tylko prawdopodobnie, ale praktycznie na pewno, jest taka, że wiązał się on z samą istotą "wylotu papieża do Panamy". Panama kojarzy się też z ośrodkiem anonimowości i "anonimowego" (np. fundacyjnego) kapitału, ponieważ można tam założyć spółkę (tzw. spółkę offshore - "nieobecną na miejscu"), która wtedy nie płaci podatków, chyba że osiąga jakieś dochody z biznesów położonych w Panamie, przy czym panamskie przepisy przewidują tzw. spółki anonimowe (sociedad anonima), tj. dane akcjonariuszy nie są ujawniane w rejestrze, lecz są wewnętrzną sprawą spółki. Słynie też ten kraj ze ścisłego przestrzegania tajemnicy bankowej (np. dane właścicieli konta), za jej naruszenie są przewidziane surowe kary; fundacje panamskie są, wedle ustawy, wyłączone z wszelkich przepadków mienia, o ile mają legalne cele (można je wprawdzie pozwać, ale tylko w przeciągu 3 lat od daty wymagalności roszczenia z tytułu pokrzywdzenia kogoś, jakiegoś wierzyciela, przez osobę zapisującą pieniądze fundacji) itd. W każdym razie związek z Filipinami jest taki, że kiedyś (ale to dawno, rzędu 8-10 lat temu) chcąc rozmawiać przez Internet w taki sposób, by dane o moim adresie IP nie były ujawniane, posługiwałem się często czy wręcz rutynowo adresem IP z Filipin, który udało mi się zorganizować. Ponadto załatwiono tam, że jest jakiś prezydent, który już rzędu 2 lata temu proponował "zabicie wszystkich biskupów" (bo "co oni robią? nic tylko krytykują"), ostatnio w tym roku podobno nawet to powtórzył; budzi to jakieś skojarzenia z objawieniami fatimskimi omówionymi na blogu www.bandycituska.com pod nagłówkiem "Zeznania i dowody", przy okazji omawiania papieża. W związku z tą sytuacją kwestia "wylot papieża do Panamy" to jak "wylot do centrum anonimowości", czyli do Filipin. Stąd też tak to oceniam już na pierwszy rzut oka, a oto jeszcze dodatkowe dane. Gazeta Wyborcza w przeddzień, czyli 26.01.2019, już na pierwszym miejscu w archiwum ma poczucie humoru, zarzucając mi, że wszystkie te wpisane tutaj dane na pewno zmyśliłem (zmyślone tu się pojawią), i zapewniając, że mnie nie lubi: "NIE PRZYJAŹNIĘ SIĘ Z AKTORAMI" to jej pierwszy artykuł z 26.01.2019. Na pierwszej stronie tego archiwum też coś kojarzącego się z Tajlandią (PAD **THAI** Z PRZEMYTU, wyróżnienie moje), czyli z południową Azją - w sumie to praktycznie ta sama część świata, natomiast tuż za tym artykułem był kolejny: "ODSŁANIAM SIĘ. Z TEGO CZERPIĘ SIŁĘ". Na pozycji +2 względem tego artykułu było zaś: "POKAŻĘ CI, JAK NAPRAWDĘ WYGLĄDA TEN ZAWÓD" - informacja to od... dziennikarza. O zamachu (ryzyku nadchodzącego zamachu) w Filipinach wprawdzie nie ma ani słowa, ale wyczuwa się to między wierszami. RPO Adam Bodnar jak gdyby chciał brać w obronę wspaniałą Gazetę Wyborczą, gdyż na tejże pierwszej stronie na samym dole pada: "RPO chce analizy śledztw w sprawie mowy nienawiści", przy czym nie chodzi tu bynajmniej o branie w obronę jakichś oskarżanych osób, lecz o "walkę z narodowcami", sprawa niejasna, bo nie wiadomo, z kim tu się właściwie walczy, może to o mnie (a nie o istniejących mass mediach, w tym GW, powstałej przy współpracy z Solidarnością). Na kolejnej stronie archiwum (drugiej z 3) informacja, że w sądzie Wyborcza wygrała. I że 108 mln. zł wraca do prezesów. Podsumowując tę sprawę, poszlak na jakieś uczestnictwo w spisku jest tu mało i trzeba by się tego dopiero domyślać, ale znając tę gazetę i ich ogólną postawę przy bardzo wielu sprawach kryminalnych (zawsze w przeddzień jakieś przecieki, tak ja to odbieram) moim zdaniem to z całą pewnością żaden przypadek, tylko jeszcze ostateczne potwierdzenie pochodzenia tej zbrodni: z tej samej "grupy watykańskiej" (papieże i establishment wielu krajów). Jako ciekawostkę można tu natomiast przytoczyć, co było 2 (a nie jedno) wydania wcześniej. Mianowicie na 2-ej stronie archiwum znajduje się artykuł, z tytułem znowu wielkimi literami pisanym (czasem typowe przy takich aluzjach! zależy to pewnie od dziennikarza i naczelnego): KIEDY PAŃSTWO POCHWALA MORD, a na stronie 4: "PAMIĘĆ, KTÓRA OCZYSZCZA" (o filmie o młodym niemieckim prokuratorze, czyli oskarżycielu; powtórzmy, za artykułem http://wiadomosci.xp.pl/zwloki-mezczyzny-w-rzece-leba-najprawdopodobniej-kolejna-ofiara/s2junib, że obecnie serwery xp.pl - to chyba o ten portal tu chodzi - są w Niemczech z powodu nieszanowania prawa w kraju przez lokalne spółdzielnie - na ten temat skontaktowałem się nawet z Komisją Europejską, wskazując podeptane przepisy prawa, również Netia podjęła interwencję względem spółdzielni); ostatni artykuł w archiwum tego "wydania minus 2" (czyli wydania z 25.01.2019) to natomiast "Bestialstwo bez kary" (wielki skandal! rzadka to sprawa takie sytuacje podnoszone aż nawet w prasie). Myślę, że może jednak wszystko jasne. Zaś miejscowość "Jolo", w której doszło do zamachu bombowego, nawiązuje do poprzedniego bardzo głośnego wyczynu tej grupy w świecie polityki - zamordowania Jolanty Szczypińskiej.

158. Jan OLSZEWSKI (7.2.2019 - szpital), były premier, opisane na http://wiadomosci.xp.pl/zmarl-jan-olszewski-najprawdopodobniej-morderstwo/e95zrea.

159. (?) Antonio César Fernández (16.2.2019*), zastrzelony ksiądz z Burkina Faso w Afryce (zamordowanie go przypisuje się dżihadystom, ale to chyba nie najwyżsi zleceniodawcy), Watykan sprawiał wrażenie poinformowanego z uwagi na specyficzny zbieg czasowy z 4 innymi zdarzeniami (istotnymi newsami prasowymi), w tym 2 z Watykanu. Mianowicie tego samego dnia wydalono też ze stanu kapłańskiego byłego arcybiskupa Waszyngtonu i kardynała Theodore McCarrick (skazany za molestowanie seksualne ministranta i inne takie rzeczy, patrz tutaj: https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2019-02/dekret-mccarrick-wydalenie-stanu-duchownego.html - zbieżność czasowa z zabiciem księdza budzi nieodparte skojarzenia ze zmarłym w Watykanie przy analogicznej okazji Wesołowskim...), a, jak wiadomo, jest to ewenement rzadki na skalę światową. Tego samego dnia miał też miejsce pogrzeb Jana Olszewskiego. Ponadto dzień wcześniej, tj. 15.02.2019, miała miejsce audiencja, w czasie której papież spotkał się z wiceprezesem Microsoftu (Chief Legal Officer - centralny dyrektor ds. prawnych). To dla mnie trochę ważna sprawa z uwagi na to, że portal xp.pl mógłby mieć konkurenta do swej nazwy w znanym amerykańskim producencie np. programu Office XP PL (wprawdzie jak dotąd ich rzecznicy patentowi, choć nie chcieli mi pomagać, to jednak najwyraźniej zlekceważyli pojawienie się tego znaku; jednego z nich o nim nawet bodajże poinformowałem, mianowicie firmę JWP, jeśli to oni, gdyż szukałem kogoś do pomocy przy rejestracji). Poza tym spikerzy od dawna kojarzą słowo "Afryka" z najgorszymi zbrodniami, z mordowaniem kapłanów itd., czego miałby się dopuszczać sam papież wobec swych księży - wspomnieć tu można np. biskupa Balę z... Kamerunu (dzień przed wywołanym mojej Skodzie wypadkiem, który był 18.12.2012 r., z czym później wiązało się zatrzymanie mnie i politycznie inspirowane zarzuty, a co zorganizowano chyba falami, Gazeta Wyborcza pisała m. in. "studiować na Bali" i o "zagładzie czarnych podludzi" - kilka artykułów obok siebie trafiających w te tematy, obok aluzji do mojej sytuacji, których było w tamtym wydaniu najwięcej). Biskup Bala zmarł w dniu 6.2 (drugi czerwca), natomiast tutaj omawiany afrykański ksiądz - w dniu 16.2; a zbieżności, jak się zaraz okaże, jest nawet więcej i zaraz to wszystko zacznie się łączyć w jedną całość. W Afryce ogólnie miało miejsce wiele zabójstw kapłanów, Kamerun to tylko przykład, było tego sporo więcej. Na przykład: misjonarz Rybiński (dziwnym trafem ten podobny przypadek ma to do siebie, że ksiądz misjonarz z kolei zmarł w dacie kalendarzowej +2 względem daty śmierci tego tutaj omawianego afrykańskiego misjonarza), który to Rybiński jest również wymieniony na niniejszej liście (zamordowanie go wiązało się czasowo z zamordowaniem mej cioci, tak, że mass media, np. katolicka agencja KAI, mogły pisać o jak gdyby Rypinie, gdzie ciocia przemieszkała mnóstwo lat - niemal całe moje dzieciństwo - przy okazji tej śmierci). Sporo przypadków w ogóle nie jest tu odnotowanych, a też pewnie łatwo byłoby dostrzec jakiś ich związek z grupą watykańską. Kolejny przykład: "ksiądz katolicki oraz pastor z żoną" (Michael Akawu itd.) jest wymieniony wyżej na tej liście (24.08.2018). U spikerów "Afryka" stała się wręcz synonimem jakiegoś zupełnego wynaturzenia w ogólności, a mordowania w szczególności. Patrz też: http://wiadomosci.xp.pl/najwyrazniej-kolejny-wyczyn-tej-samej-globalnej-siatki/3fnjrso.

160. Carlos Ernesto Jaramillo (18.2.2019*), szczegóły są na http://wiadomosci.xp.pl/kolejne-morderstwo-tym-razem-w-kolumbii-prawdopodobnie-ten-sam/mxx73ku.

161. Imane Fadil (18.03.2019), włoska "modelka" znana z opisów prostytucyjnych uczt u Berlusconiego, opisane na http://wiadomosci.xp.pl/3-nowe-zamachy-prawdopodobnie-znanej-globalnej-mafii-kojarzonej/lqd2cnz.

162. Luke Perry (4.03.2019), aktor amerykański, szczegóły są na http://wiadomosci.xp.pl/w-szpitalu-w-usa-zmarl-aktor-luke-perry-prawdopodobnie-kolejne/rvoia7a.

163. 157 ofiar katastrofy Etiopia Airlines (10.03.2019*), szczegóły są na http://wiadomosci.xp.pl/katastrofa-w-etiopii-prawdopodobnie-kolejna-zagraniczna/ru50u23.

164. Pacjent zabity pożarem w Kutnie w szpitalu (12.03.2019), zmarł w wieku 37 lat, szczegóły są na http://wiadomosci.xp.pl/zmarla-aktorka-czerwinska-i-3-inne-osoby-zapewne-zbrodnie-grupy/4y5oqkn.

165. Sebastian PODKOŚCIELNY, współtwórca TVN24 (12.03.2019?), zmarł w wieku 47 lat, szczegóły są na stronie jw.

166. Artur Gryla, były reprezentant Polski w piłce ręcznej, zmarł w wieku 37 lat, szczegóły są na stronie jw.

167. 2 kobiety z Irlandii, jedna z nich zmarła w wieku 37 lat w bardzo podejrzanych i wskazujących na spisek tej grupy okolicznościach, matka i córka, szczegóły są na stronie jw.

168. Zofia CZERWIŃSKA, aktorka (13.03.2019), w szpitalu, szczegóły są na stronie jw.

169. 49 ofiar zamachu w Christchurch w Nowej Zelandii (15.03.2019*), omówione na http://wiadomosci.xp.pl/zabici-w-christchurch-znowu-globalna-watykanska-mafia-zabojcow/27jfu49.

170. Mike Thalassitis w Wielkiej Brytanii (17.03.2019*), omówione na http://wiadomosci.xp.pl/3-nowe-zamachy-prawdopodobnie-znanej-globalnej-mafii-kojarzonej/lqd2cnz.

171. 3 ofiary śmiertelne strzelaniny w Utrechcie przy ul. 24 Oktoberplein (18.03.2019*), omówione na http://wiadomosci.xp.pl/3-nowe-zamachy-prawdopodobnie-znanej-globalnej-mafii-kojarzonej/lqd2cnz.

172. Wanda GRAFF, żona Andrzeja Graffa, który mnie bezczelnie, najzupełniej gołosłownie oskarżał wobec Policji o dokonywanie zniszczeń mienia stosując kłamstwa. Przykładowo twierdził, że rzekomo zwierzałem się jego sąsiadowi, że zamierzam zniszczyć ten dom lub go wysadzić w powietrze. Zmyślił to po latach, bo pierwotnie twierdził, że ja się dostawałem po prostu zabrać swoje rzeczy - tak zeznał jesienią 2014 r., ale w połowie 2016 r. zmienił stanowisko i wprowadził tę teorię, że już wtedy była sytuacja u sąsiada, iż go rzekomo o swym rzekomym zamiarze informowałem. Na tej podstawie następnie oskarżył mnie prokurator, a sprawa toczyła się z wybrakowanego aktu oskarżenia i do dziś sądy się temu stanowczo nie sprzeciwiły, choć w końcu po licznych apelach odesłały ją prokuraturze, by uzupełniała dowody i kontynuowała dochodzenie. Żona tego człowieka zmarła zapewne w szpitalu - było to dzień przed urodzinami mego brata (które przypadają na 24.03.1983), po czym na najbliższej rozprawie sąd, jak gdyby był dziwnie jakoś poinformowany o tym, co się stało, przez dziwnie świadomą tego telewizję - zgłosił zainteresowanie zawiadamianiem prokuratora o toczącym się postępowaniu celem rozważenia przez niego złożenia wniosku o ubezwłasnowolnienie. Nonsens, oczywiście, zważywszy na brak jakiejkolwiek rzeczywistej choroby u mnie - jedyny problem to dręczenie mnie dźwiękami podprogowymi, co uniemożliwia samodzielne myślenie. Tym niemniej postać mego brata kojarzy się silnie ze sprawą ubezwłasnowolnienia, ponieważ załatwił mej matce wywiezienie jej do Tworek oraz ubezwłasnowolnienie całkowite, choć jest zupełnie zdrowa. Kojarzy się to też z tym całym pieniactwem sądowym związanym z nielegalnymi forami od telewizji w tych instytucjach. Spikerzy już wcześniej raz na ileś miesięcy rzucali coś o "Wandzie, która nie chciała Niemca" (raz na kilka miesięcy - bo padał taki cytat, ale właśnie bardzo rzadko, choć powtarzając się raz po raz), no i wykrakali, ponieważ pytany o to po rozprawie Andrzej Graff nie chciał w ogóle rozmawiać, nie chciał odpowiedzieć, czy zmarła w szpitalu, rzucił tylko "Won!". W takiej sytuacji oczywiście oznacza to, że Graff nie chce dziennikarzy w tej sprawie. Jego wola, proszę bardzo, mało to będzie nagłaśniane. Niemcy kojarzą się z moim portalem xp.pl z uwagi na to, że ma on obecnie tylko serwery w Niemczech, a w Polsce nie. Wspominałem o tym przy okazji artykułu http://wiadomosci.xp.pl/zwloki-mezczyzny-w-rzece-leba-najprawdopodobniej-kolejna-ofiara/s2junib. W takiej sytuacji nie mam nawet czasu przeglądać potwierdzeń w mass mediach, tak ta sprawa wydaje się oczywista. "Dzień przed urodzinami twego ubezwłasnowolnienia". Spikerzy zapowiadali mi to już w 2017 roku, już chyba nawet przy okazji mego wnoszenia sprzeciwu w sprawie tego pozwu. Tyle tylko, że nie rozumiem, czemu z racji tego, że jest przeciwko mnie jakaś sprawa albo z racji tego, że diagnozują u mnie schizofrenię, ja miałbym być ubezwłasnowolniony. Musi tu być przesłanką mój własny interes. Sama tylko choroba nie jest dostateczną przesłanką.

173. (?) Wacław GAŁKOWSKI, umarł niedawno w pobliskich okolicach, zapewne zgładzony w szpitalu. Personalia kojarzą się z jednej strony z Niżyńskim (bo jest imię Wacław, dziś rzadkie, a pasujące do jedynego nagłośnionego człowieka z nazwiskiem Niżyński: tancerza, który ma swoją bardzo nietypową i króciutką ulicę w Warszawie naprzeciwko Królewskiej), a z drugiej - z jakimiś korbkami, gałkami, czyli potencjalnie: z mechanicznymi elementami do regulowania elektroniki. W kontekście mojej osoby kojarzy się to więc do tematu śledzenia mego ekranu przy pomocy odbiorników promieniowania (firmy Rohde-Schwarz) oraz odpowiedniego oprogramowania i w ten temat to trafia. Jednocześnie zaś spikerzy od dłuższego wtedy czasu (później jak gdyby przeestali, już od jakiegoś tygodnia) podniecali się walkami w rodzaju "czy to aby nie chodzi tylko o ten komputer w tym śledzeniu", "czy aby na pewno jest przewidziana pomoc przy namierzaniu Piotra Niżyńskiego - bo przecież może nie tak źle"... To podniecanie się tym tematem, zapewne z uporem maniaka podrzucanym trochę przez papieża, mogło więc właśnie wiązać się ze sprawą planów co do zamordowania "Niżyńskiego-Gałkowskiego", czyli Wacława Gałkowskiego. Istotnie: pewne poszlaki, a mianowicie te pochodzące z dawnych zabójstw (Jacek Dębski... "od tego się zaczęło i na tym się skończy"? 6. kwietnia i Łódź to jego data urodzenia, dziwnym trafem jak plany co do zgonu mej matki oraz jak jej miejsce urodzenia... minister sportu, do niedawna jedyny niewątpliwie i otwarcie zamordowany polityk III RP, a najsłynniejsza przestępczyni polska Inka to ta, która go wydawała zabójcom - pasuje trochę do tematu telewizyjnego, nieprawdaż?...) oraz z afery ze skokami narciarskimi (przeskoki podsłuchu = nara, "narta"... oto prawdziwe zagrożenie! podopieczni Apoloniusza Tajnera, przy czym Apoloniusz kojarzy się z "antypolską, antydemokratyczną teorią o tym, że to jest tajne", czyli z koncepcjami prawnymi stojącymi w sprzeczności do art. 2 Konstytucji RP definiującego nasze państwo, Rzeczpospolitą Polską), jak również z tzw. "afery podsłuchowej" (dziwnym trafem jej główny bohater Marek F. kojarzy się z autorem KOMUNIKATORA Gadu-Gadu, czyli narzędzia do rozmówek, który tu występuje więc jako sprawa najzupełniej kryminalna, mianowicie z Markiem Futregą), jak również z tabliczką "ul. Przeskok 2" (przeskok - dwója) widoczną centralnie z okna tuż przy czytelni akt, czyli najczęściej przez interesantów odwiedzanym fragmencie sądu (koniec głównego korytarza), w WSA w Warszawie przy ul. Jasnej (bardzo mnie źle traktowano w tym sądzie, po prostu tragicznie, a także w NSA, jest to wręcz pamiętny przykład). Poza tym jeśli telewizja nie kłamie, że pomaga jej na mieście namierzać mnie Policja, to czemu w metrze, w galeriach handlowych, a nawet w innych miejscach, ludzie nie mieliby też pomagać. Też można by się zgubić (zwłaszcza przy krótkim dresowym ubiorze i braku metali), a nawet mogą być z tego poważne problemy.

174. (?) Marek T. (11.04.2019*), śmiertelna ofiara pobicia w warszawskim kościele pw. św. Augustyna, zmarł dzień po rocznicy katastrofy smoleńskiej. Zabójstwo to zostanie wkrótce omówione na www.xp.pl [edit: http://wiadomosci.xp.pl/pobicie-w-warszawskim-kosciele-ofiara-zmarla-przypomina-atak/f1v7vwe] po upewnieniu się co do mafijnej genezy zabójstwa, na którą póki co wskazuje historia kryminalna tej osoby oraz rzekome problemy szpitalno-psychiatryczne. Przecież w oparciu o te możliwości telewizyjno-rządowe (załatwianie dokumentów psychiatrycznych) można ludzi mających na sumieniu przestępstwa namówić, na zasadzie coś-za-coś, do popełnienia jeszcze innego czynu, byle tylko umorzono im sprawę. Przecież to właśnie w ten sposób może dojść do skutku przewrotna logika, że ciężkie przestępstwo (np. zbrodnia) to nie coś złego, tylko właśnie coś dobrego, a przy tym chętnych do jego popełnienia najłatwiej znaleźć właśnie wśród ludzi z problemami policyjnymi. Na układ namawiają pewnie sami policjanci - przecież sam spotkałem się z tym, jakie to potrafią być łajdaki, zwłaszcza ci najmłodsi (np. pomówiło mnie 2 o rzekome znieważenie funkcjonariusza, zresztą co rusz z jakimiś łajdactwami ze strony Policji się spotykam). Ksiądz proboszcz miał nazwisko "Królak", więc wskazuje to na kwestię doboru człowieka po nazwisku do czegoś złego, jakże typową w tej mafii. Również sprawa św. Augustyna wydaje się istotna na tle religijnym i dobór tutaj nie był przypadkowy (kwestia poglądów na wolną wolę: znany ojciec Kościoła św. Augustyn miał tutaj poglądy tzw. libertariańskie, czyli przewidujące brak przyczynowości, w odróżnieniu od np. św. Tomasza; ma to może tworzyć wrażenie, że rzekomo ateizm czy odrzucenie religii to przede wszystkim jakaś kwestia podejścia do wolnej woli, co przecież jest fałszywe a problem ten jest tylko jednym z istotnych i to pewnie nie najważniejszym).

175. Zamachy w Sri Lance (21.04.2019*), Wielkanoc, ok. 290 ofiar śmiertelnych i ok. 500 rannych. Znowu atakowano kościoły. Omówione na http://wiadomosci.xp.pl/zamachy-w-sri-lance-zapewne-wyczyn-tej-samej-globalnej-mafii-co/r43g908.

RAZEM: 175 + (1 z punktu 8) + (4 z pktu 11) + (7 z pktu 14) + (60 z punktu 19) + (2 z punktu 20) + (4 z punktu 29) + (216 z punktu 30) + (117 z pktu 31) + (2995 z punktu 33) + (1 z pktu 36) + (95 z pktu 46) + (6 z pktu 48) + (31 z pktu 56) + (15 z pktu 59) + (15 z pktu 60) + (27 z pktu 64) + (4 z pktu 70) + (297 z pktu 71) + (2 z pktu 72) + (11 z punktu 76) + (65 z pktu 89) + (2 z pktu 91) + (36 z pktu 92) + (49 z punktu 94) + (83 z pktu 95) + (5 z pktu 96) + (1 z punktu 102) + (79 z pktu 104) + (19 z pktu 105) + (57 z pktu 107) + (1 z punktu 111) + (7 z punktu 113) + (25 z punktu 117) + (1 z punktu 118) + (1 z punktu 124) + (3 z punktu 125) + (256 z punktu 126) + (42 z punktu 136) + (2 z punktu 140) + (2 z punktu 151) + (26 z punktu 157) + (156 z punktu 163) + (1 z punktu 167) + (48 z punktu 169) + (2 z punktu 171) + (289 z punktu 175) =

              = 5286

pozabijanych po to, by świat był bardziej totalitarny!

Z czego:

TROP ROSYJSKI   516     (czy wręcz putinowski) - wlicza się tu samolot Gagarina, ale przede wszystkim Kursk, Smoleńsk i Malaysia Airlines
INNE            4770



Nie uwzględnia wojen, np. tej w Afganistanie, bo źle byłoby sprowadzać ich przyczynę do postawy jednej tylko osoby. Tym niemniej zapewne zaliczałaby się tu wojna w Afganistanie (60 tys. istnień ludzkich), bardziej odlegle także ta w Iraku, a może nawet I wojna światowa (8,5 mln. zabitych) wraz z zabójstwem arcyksięcia austriackiego, która doprowadziła do odtworzenia państwa polskiego i to nawet chyba był jej zamysł.

Wszystko stwierdzone z wykorzystaniem dosyć pewnej i niezawodnej metodologii, gdyż sprawcy odwołują się do znanych metod w rodzaju specjalny dobór osoby po nazwisku (dawniej była to metoda znana w BARDZO wąskich kręgach) czy, przede wszystkim, aluzje w mediach, zwłaszcza katolickich, jak gdyby z góry uświadomionych (artykuły na odgórne zlecenie). Często wręcz już po dokonaniu zbrodni też trwają jeszcze przez np. jeden dzień aluzje. Czasem są też wskazówki na zasadzie przecieków do świata filmu i teatru, zapewne za pośrednictwem Telewizji Polskiej (sprawa Papały, sprawa Agnieszki Piotrowskiej). Często powtarzają się dobrze znane metody, w rodzaju zamach na samolot czy poślizgi wywołane przez auta jadące z przodu. Innym np. powtarzającym się memem jest drobne przesuwanie liczb w oznaczeniu daty/czasu z uwzględnieniem kroku przesunięcia +2 (Papała, godzina śmierci Jana Pawła II, ostrzelanie szpitala w Izraelu, pierwszy zamach na Egypt Air ze względu na datę poprzedniego zamachu w porównaniu z mymi urodzinami...) – są to mniej istotne memy, które zaledwie potwierdzają przypuszczenia, gdy sprawa jest i tak już praktycznie przesądzona na podstawie dostępnych do poczytania w archiwach jasnowidzących artykułów prasowych, w tym z mediów kościelnych, np. artykułów z przedednia (które mimo to w każdym takim przypadku wyrażały swą wiedzę zaledwie w aluzjach, a nie otwarcie). Czasem występuje mem psychologicznego powiązania dwóch zbrodni poprzez ich identyczne parametry oraz zdarzanie się jedna zaraz po drugiej (np. katastrofa kolejowa pod Szczekocinami w porównaniu z zabójstwami dokonanymi przez amerykańskiego żołnierza w Afganistanie; są i drobniejsze przykłady). A zatem wobec mej dobrej orientacji w temacie proszę zaufać, że powyższa lista to nie mrzonki, ale w każdym przypadku prawie że pewność, aż włącznie po sprawę udziału Kościoła i zapewne odpowiedniego papieża.
Taki właśnie plon zbiera "GRUPA WATYKAŃSKA": związana z papieżami i establishmentem bardzo wielu (wszystkich obecnie chyba) krajów...



Zaś politykom spoza Watykanu też raczej nic nie grozi - będą media, będzie i proces, ale w takim razie będzie łaska od kolegów! To całe partie takie są, a nie pojedyncze czarne owce. Zresztą przy takich mass mediach dotychczasowych sukces politycznych staje się przecież dosyć trudny.